„America” i Karol Marks. Pochwała komunizmu w największym piśmie jezuitów

Aktualizacja: 2019-07-25 11:25 am

Magazyn „America” ma teraz więcej sympatii do komunizmu niż do tradycji – pisze portal Rorate Caeli w reakcji na zamieszczony we wspomnianym piśmie, pochwalny wobec komunizmu esej Deana Dettloffa. Niestety, chodzi o „ten” magazyn „America”, czyli największe pismo wydawane przez zakon jezuitów.

„America” i Karol Marks. Pochwała komunizmu w największym piśmie jezuitów

Artykuł kanadyjskiego korespondenta pisma w kilku miejscach nawiązuje do zamieszczonego na tych samych łamach tekstu Dorothy Day z 1933 roku, pt. „Czego katolicy nie rozumieją w komunizmie” oraz zawartego w nim stwierdzenia: „Kiedy komuniści są dobrzy, stają się niebezpieczni”. Autorka przekonywała, że większość ludzi, którzy dołączają do partii komunistycznej, robi to nie ze względu na nienawiść do Pana Boga, lecz z powodu chęci przeciwstawienia się społecznej niesprawiedliwości.

Wspominając artykuł Day, Detloff ubolewa: „Próbując wzbudzić współczucie [katolików] wobec ludzi, których przyciągnął komunizm oraz przezwyciężać nadmierne uprzedzenia względem nich, Day niepotrzebnie utrwaliła dwa inne uprzedzenia wobec komunizmu. Po pierwsze, powiedziała, że przy całej dobroci, która przyciąga do niego ludzi, ruch ten w ostatecznym rozrachunku jest programem „z wyraźnym nastawieniem na zburzenie Kościoła”. Według Day, przystępując doń młodzi ludzie nie do końca zdają sobie sprawę, czym on naprawdę jest, chociaż są w stanie zapłacić za swe zaangażowanie naprawdę wysoką cenę.

Tymczasem autor eseju uważa: „Komunistyczne ruchy polityczne na całym świecie pełne były zaskakujących postaci, dziwnych wydarzeń oraz motywacji bardziej skomplikowanych niż tylko pragnienie skasowania Kościoła; więcej, dzięki wyzwaniom XX wieku katolicy i komuniści znaleźli naturalne powody, by przekazać sobie nawzajem znak pokoju”. Według Dettloffa, co prawda komuniści w różnych momentach dziejów prześladowali innych ludzi z powodów religijnych, jednak „w tym samym czasie chrześcijanie byli z pasją reprezentowani w ruchach komunistycznych i socjalistycznych na całym świecie. A ci chrześcijanie, podobnie jak ich ateistyczni towarzysze, są komunistami nie dlatego, że źle rozumieją ostateczne cele komunizmu, ale dlatego, że autentycznie odczytują komunistyczne ambicje społeczeństwa bezklasowego” – czytamy w sążnistym eseju.

Korespondent magazynu „America” dopatruje się bliskości stwierdzenia Karola Marksa: „Od każdego według jego zdolności, każdemu według potrzeb” z wymową fragmentów Dziejów Apostolskich, opisujących pierwszy okres Kościoła (Dz 4:35 oraz 11:29).

Dettloff przyznaje dalej, że tacy wybitni komuniści jak Marks, Engels, Lenin byli zaangażowanymi myślicielami oświecenia, a także ateistami, jednak ich postawa wobec Kościoła jest w oczach publicysty bardziej zrozumiała, skoro chrześcijanie niekiedy sprzymierzali się z władzami uciskającymi ubogich. Ponadto, pyta autor, „w przeszłości katolicy odnaleźli [i z przyjęli] wiele bogactwa w źródłach niechrześcijańskich; dlaczego ci nowocześni nie?”.

Szczoteczkę do zębów nam zostawią

Autor przytacza sporo przykładów duchownych – między innymi Herberta McCabe OP, Ernesta i Fernanda Cardenal SJ, Frei Betto OP czy też Camilo Torresa – którzy inspirowali się komunizmem i/bądź wprost angażowali się weń. Przyznaje się też do przyjaźni z wieloma aktywistami amerykańskiej Partii na rzecz Socjalizmu i Wyzwolenia (PSL). „Osobiście więcej mówiłem o Karlu Rahnerze SJ, świętym Óscarze Romero oraz teologii wyzwolenia podczas obchodów 1 Maja oraz spotkań komunistycznych niż w mojej własnej katolickiej parafii” – ubolewa Dettloff.

„(…) chociaż niektórzy komuniści niewątpliwie woleliby świat bez chrześcijaństwa, komunizm nie jest po prostu programem niszczenia Kościoła. Wielu, którzy poświęcili swoje życie dla Kościoła, czuło się nakłonionymi do współpracy z komunistami w ramach swojego chrześcijańskiego powołania. Historia komunizmu, niezależnie od tego, jaka mogłaby być, zawsze będzie zawierała historię chrześcijaństwa i odwrotnie, niezależnie od tego, czy członkom którejś frakcji to się podoba, czy też nie” – uważa publicysta jezuickiego magazynu. Według niego, „komunizm to niedokończony projekt, który zależy od uznania jego prawdziwych i tragicznych błędów”. Autor wylicza grzechy drapieżnego kapitalizmu (wojny, nierówności, wyzysk, terroryzm), wobec którego komunizm „zapewnił jedną z niewielu trwałych opozycji”.

Dettloff próbuje też rozwiać obawy wiążące się z postrzeganiem jego ideowych przyjaciół jako tych, którzy chcą pozbawić ogół własności prywatnej, podczas gdy w rzeczywistości ma chodzić im tylko o zlikwidowanie systemu, który generuje niesprawiedliwe bogactwo (autor cytuje ulubione powiedzenie komunistów o tym, że „nie chcą oni twojej szczoteczki do zębów”).

Artykuł w magazynie „America” zilustrowany jest fotografią pamiętnej sceny gdy prezydent Boliwii Evo Morales wręcza Franciszkowi krucyfiksowy wizerunek Pana Jezusa, wpisany bluźnierczo w komunistyczny symbol sierpa i młota. To jednak niejedyne odniesienie do osoby obecnego papieża w tym materiale. Autor cytuje bowiem fragment jego drugiej encykliki Laudato si: „Tradycja chrześcijańska nigdy nie uznała prawa do własności prywatnej za absolutne i nienaruszalne i podkreślała społeczną funkcję wszelkiej formy własności prywatnej”.

„Coś podobnego znajduje się w tekście Manifestu komunistycznego, gdzie Marks i Engels podkreślają, że zniesienie własności prywatnej nie oznacza zniesienia osobistej własności lub tego, co rzemieślnik lub rolnik może posiadać, ale własności zgromadzonej i posiadanej przez bogatych, a dzielącej ludzi na antagonistyczne klasy – innymi słowy, rodzaju własności prywatnej, której większość z nas nie ma” – napisał Dettloff.

„Tym, czego pragną komuniści, jest autentycznie wspólne życie; myślą także, że może ono nastąpić tylko dzięki relatywizacji własności w świetle dobra wszystkich. To rzeczywiście radykalne, ale z pewnością nie aż tak szokujące dla ludzi, którzy pamiętają, jak Dziewica Maryja śpiewała, że Bóg głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia (Łk 1, 53)” – twierdzi autor, którego rozważania, ignorujące nauczanie Kościoła wobec komunizmu, opublikował magazyn „America”.

Komentując ten materiał, autor bloga Rorate Caeli porównał stosunek redakcji jezuickiego pisma do jej opinii na temat Mszy trydenckiej oraz środowisk ją kultywujących.

„Jego [magazynu] redaktor, jezuita, w towarzyszącym tekście próbuje powiedzieć, że America niekoniecznie popiera komunizm tylko dlatego, że publikuje długi esej opowiadający się za nim. To śmieszna argumentacja, biorąc pod uwagę, że to czasopismo ani strona internetowa nie publikuje utworów faworyzujących na przykład tradycyjną Mszę łacińską. W rzeczywistości, nawet jeśli publikuje artykuł popierający coś tradycyjnego, takiego jak łacina, musi on zawierać spostrzeżenia lewicowe. To jedyny sposób na opublikowanie eseju w magazynie America – pisze rorate-caeli.blogspot.com. – „W rzeczywistości magazyn America żywi obecnie więcej sympatii do komunizmu niż do tradycji” – puentuje.

Źródło: rorate-caeli.blogspot.com, americamagazine.org.

RoM

 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: , , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=109012 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]