Ksiądz Isakowicz-Zaleski: Jeżeli Kościół nie rozwiąże problemu homoherezji, może się rozpaść

Aktualizacja: 2018-09-3 8:31 pm

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski na antenie TVP Info zarzucił hierarchom polskiego Kościoła „zamiatanie pod dywan” nadużyć seksualnych duchowieństwa. Otwarte, personalne oskarżenia padły z jego ust pod adresem byłego wieloletniego nuncjusza apostolskiego, arcybiskupa Józefa Kowalczyka, między innymi w związku ze sprawą arcybiskupa Juliusza Paetza.

Tematem poniedziałkowej, wieczornej audycji Jana Pospieszalskiego „Warto Rozmawiać” były skandale homoseksualne, wstrząsające Kościołem katolickim. Uczestnicy audycji odnieśli się do zacytowanych w programie fragmentów Świadectwa arcybiskupa Carla Marii Vigano.

Pisarz i publicysta Grzegorz Górny zwrócił uwagę, że wspomniany hierarcha, jako były wieloletni nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych, jest jedną z najlepiej poinformowanych osób w kwestii nadużyć obyczajowych wśród amerykańskiego duchowieństwa. Jest także uważany za osobę wiarygodną. Cieszył się zaufaniem trzech kolejnych papieży, zajmował się – z powodzeniem – sprawą nadużyć finansowych w państwie watykańskim.

Jan Pospieszalski przytoczył niektóre stwierdzenia zawarte w dramatycznym Świadectwie, w tym sformułowane personalnie oskarżenia: wobec kardynałów Tarcisia Bertone, Angelo Sodano i Pietro Parolina – o tuszowanie przypadków nadużyć seksualnych, a także Vincenza Paglii i Francesca Coccopalmerio – o współtworzenie homoseksualnego nurtu, który zmierza do obalenia katolickiego nauczania na temat sodomii.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski tak powiedział o ostatnich wydarzeniach: – Jest to objaw choroby, która drąży Kościół od dziesiątków lat. Im dalej, tym jest gorzej. To jest gwałtowny wybuch ze strony arcybiskupa, który uważa, że tak dalej być nie może, i uważa, że należy poinformować o tym opinię publiczną. Nie chcę oceniać arcybiskupa Vigano, jak i treści listu, natomiast jest to sytuacja bez precedensu. Do tej pory nie mieliśmy takiego przypadku żeby tak ważny hierarcha (…) napisał list z tak mocnymi zarzutami. Nie wiem, czy one są prawdziwe. Liczba tych zarzutów jest ogromna. Gdzie tkwi problem? Według mnie, od wielu lat powraca ta sama choroba. To jest po prostu demoralizacja części duchownych – to bardzo przykre, bo dotyczy bardzo ważnych hierarchów: kardynałów, biskupów, także pracowników kurii rzymskiej – którzy dopuścili do działalności pro-homoseksualnej w tych szeregach i, co jeszcze gorsze, do ukrywania tego.

Duchowny przypomniał, że próby naprawienia sytuacji nie przynosiły efektów ze względu na blokadę funkcjonującą wewnątrz instytucji Kościoła. Mechanizm ten działał za pontyfikatu papieża Jana Pawła II, ale i wcześniej – kiedy na Stolicy Piotrowej zasiadał Paweł VI.

– To głos takiego „sprawiedliwego proroka”, który mówi, że dalej już tak nie można – ocenił wystąpienie arcybiskupa Vigano ksiądz Isakowicz-Zaleski. – Nie znam z najnowszej historii publicznego wezwania ze strony arcybiskupa czy kardynała do papieża, żeby ustąpił. To jest sytuacja bez precedensu. Jeżeli Kościół nie znajdzie rozwiązania problemu tzw. homoherezji, może się rozpaść. Stopień deprawacji jest ogromny, niewiara w możliwość rozwiązania tej sytuacji taka sama, a milczenie papieża Franciszka (…) moim zdaniem, jest na jego niekorzyść i na niekorzyść Kościoła. Papież jako Ojciec, Sługa Sług Chrystusowych, powinien zabrać głos. A jeżeli milczy, to daje bardzo dużo do zrozumienia, że nie jest zdolny do powiedzenia prawdy (…). W tym momencie jedynym rozwiązaniem jest powiedzenie prawdy do końca, do bólu.

Grzegorz Górny przywołał opinię kojarzonego z lewicą watykanisty Marca Politiego, który wyraził przekonanie, iż nawet jeśli arcybiskupem Vigano kierowałyby „nikczemne pobudki”, to i tak bardzo poważne zarzuty, które wyszły spod jego pióra, należy zweryfikować. Podobnego zdania jest Episkopat amerykański, który domaga się wyjaśnienia oskarżeń byłego nuncjusza.

Publicysta przypomniał ogromnej skali skandal pedofilski, który wybuchł w Stanach Zjednoczonych w 2002 roku. Kościół jako jedyna publiczna instytucja postanowił się wówczas sam oczyścić (pomimo, że w szkołach przypadki pedofilii zdarzały się aż sto razy częściej – sic!) i nawet wdrażał rożne „programy naprawcze”, ale wszystkie te działania nie przyniosły pożądanego efektu.  – Biskupi zostali wyłączeni z tych programów, zaś kardynał McCarrick, który miał być twarzą odnowy moralnej i duchowej, okazał się tkwić po uszy w tym bagnie – wyjaśniał Grzegorz Górny przyczyny obecnej nieufności społeczeństwa wobec hierarchów amerykańskich oraz wobec Stolicy Apostolskiej.

Dyskutanci przypomnieli również głośną przed laty sprawę arcybiskupa poznańskiego Juliusza Paetza. Papież Jan Paweł II dowiedział się o niej dopiero dzięki interwencji osób świeckich, czyli – jak sprecyzował ksiądz Isakowicz-Zaleski – „przez panią profesor [Wandę] Półtawską, która jako sprawiedliwa kobieta powiedziała to, czego nie chciał powiedzieć nuncjusz papieski, późniejszy prymas”.

Według duchownego, istotą sporu targającego dziś częścią wpływowych hierarchów Kościoła jest to, czy osoby homoseksualne mogą być dopuszczane do święceń kapłańskich. – Dopiero Benedykt XVI powiedział jasno, że nie wolno wprowadzać do seminariów homoseksualistów – przypomniał dodając, że w wielu seminariach, także polskich, ów zakaz nie jest przestrzegany.

– Takie przypadki w polskim Kościele były (sprawa arcybiskupa Paetza). Tutaj krył sprawę, mówię to z całą odpowiedzialnością, ówczesny nuncjusz papieski, późniejszy prymas, Józef Kowalczyk, serdecznie zaprzyjaźniony z arcybiskupem Paetzem. Przez jego krycie sprawa dotarła do papieża dopiero, kiedy w czasie kolacji pani Półtawska, jak sprawiedliwa Katarzyna ze Sieny, wręczyła ten list. I co się okazało? Nigdy tej sprawy nie wyjaśniono. Minęło 16 lat i nie ma odpowiedzi ze strony Kościoła w Polsce, czy arcybiskup Paetz był winny, czy nie – powiedział ksiądz Isakowicz-Zaleski. Wyraził też wątpliwości co do wsparcia, jakiego słusznie mogliby oczekiwać od biskupów kapłani dążący do ukrócenia homoseksualnej plagi wśród duchowieństwa. – Nuncjusz papieski, który był, to jedyny przypadek w historii, 22 lata w Polsce, zrobił dużo, żeby tuszować wiele różnych spraw. Parę dni temu obchodził 80. rocznicę urodzin. Pojechało tam 40 biskupów (…) jakby pokazując, że są po jego stronie, czyli są po stronie tego, który tuszuje. W czym leży dramat według mnie? Księża, którzy o tym wiedzą, są tłamszeni (…) Silne lobby które jest na górze powoduje, że wyjście z tą sprawą oznacza, że trzeba się schować za kamerą, kodować swój wizerunek. Myślę, że jeżeli w Kościele polskim też nie nastąpi przełom w sprawie homoseksualistów, to nie trzeba daleko szukać. Jeżeli niektórzy księża biskupi przyjmują do seminariów ludzi, którzy ewidentnie mają skłonności homoseksualne, łamią to, co uczynił Benedykt XVI.

W programie kilkakrotnie padło – poparte dobitnymi danymi – stwierdzenie, że kwestia pedofilii w Kościele jest wtórna wobec problemu homoseksualizmu wśród duchowieństwa. Jan Pospieszalski przypomniał m.in. sprawę „lawendowego lobby” w diecezji płockiej.

Źródło: TVP Info

RoM

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2018-09-04)

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Uważamy, że nieporadne określenie “rozpad Kościoła” oznacza rozkład oficjalnych struktur Kościoła posoborowego, a przynajmniej takie ich osłabienie, że będzie można mówić właśnie o ich “rozpadzie”. Kościół uniwersalny był i będzie żył. Przejdzie swój najtrudniejszy okres w tradycjonalistycznych strukturach, które przechowają prawdziwą wiarę i Tradycję. Posoborowa mizeria rozpadnie się, niestety pociągając za sobą utratę dóbr materialnych (kościołów, klasztorów) oraz – co gorsze – utratę zagubionych, zdezorientowanych i zgorszonych dusz.

I jeszcze uwaga. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski “przypomniał, że próby naprawienia sytuacji nie przynosiły efektów ze względu na blokadę funkcjonującą wewnątrz instytucji Kościoła. Mechanizm ten działał za pontyfikatu papieża Jana Pawła II, ale i wcześniej – kiedy na Stolicy Piotrowej zasiadał Paweł VI.” Niezupełnie, bowiem po pierwsze: nie było wielkich “prób naprawienia sytuacji”, lecz jedynie nieudolne gesty Watykanu przypominające odganianie muchy podczas pożaru. Po drugie, ważne, że wreszcie mówi się bardziej otwarcie, że miało to miejsce głównie podczas pontyfikatu jakże świętego Jana Pawła II, który – jak się naiwnie twierdzi – “nie wiedział” nic o masowym zjawisku skandali seksualnych w tylu miejcach na świecie. Pomimo napływu informacji do Watykanu, w tym zaufanymi kanałami dyplomatycznymi – papież nic nie wiedział… Jednak nawet przyjmując, że “nic nie wiedział”, to świadczy to dobitnie o jego niekompetencji, naiwności i nieroztropności w doborze swoich najbliższych współpracowników oraz dowodzi braku nadzoru. Czy te sprawy były badane podczas szybkiego i płytkiego procesu beatyfikacyjnego? Możemy z całą pewnością stwierdzić, że nie.

Przyjdą czasy gdy wiele pospiesznych beatyfikacji przeprowadzonych w posoborowym Kościele w sposób nieprawidłowy, będzie ponownie zbadanych.

 


 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

    Tags: , ,

    Drukuj Drukuj

     

    ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
    Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=103659 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


    Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


    Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


    UWAGI, KOMENTARZE:

    Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
    Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]