Izba lekarska o “uzdrowicielach”: dość tego szaleństwa

Aktualizacja: 2009-06-4 8:30 am

W Krakowie lekarze oskarżyli „Super Express”, bo tabloid podał zdjęcia i kontakty do „uzdrowicieli”. Sami bioenergoterapeuci unikają oskarżeń tłumacząc, że ich praktyka to nie leczenie. Istotę sprawy dla Fronda.pl komentuje Robert Tekieli.

Krakowska Izba lekarska walczy z “uzdrowicielami”. Zdaniem lekarzy, odwodzą oni ludzi od profesjonalnego leczenia.

Lekarzom trudno przyjąć, że ktoś poleca leczenie się u znachorów. – Trzeba powiedzieć dość temu szaleństwu – mówi „Rzeczpospolitej” dr Jerzy Friedgier szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie.

Przed oskarżeniem broni się Hubert Biskupski wicenaczelny „SE” mówiąc, że jego gazeta tylko informuje o usługach bioenergoterapeutów. Na dodatek te informacje są dobre, ponieważ pozwalają odróżnić „uzdrowicieli” od oszustów.

Bioenergoterapeuci udają, że problem nie istnieje, bo ich praktyka nie jest leczeniem. – Nie stawiamy diagnozy, nie przepisujemy leków. Działamy tylko na pole energetyczne człowieka, wzmacniamy je, by organizm zwalczał chorobę – mówi Jarosław Cetens, prezes Polskiego Cechu Bioenergoterapeutów.

Mity powtarzane przez bioenergoterapeutów demaskuje Robert Tekieli, który pomaga ludziom, którzy ponieśli duchowe szkody w kontakcie z okultyzmem czy bioenergoterapią. – Większość bioenergoterapeutów żeby zrobić wrażenie na kliencie diagnozuje. Często jest to diagnoza trafna, w tym sensie, że przybliża miejsce choroby. Ale ta diagnoza pochodzi pochodzi z rzeczywistości duchowej, ze świata duchów na który otwiera się bioenergoterapeuta – mówi Tekieli dla portalu Fronda.pl.

Wykrętne tłumaczenia znachorów nie przekonują lekarzy, którzy narzekają na to, że pacjenci po wizycie u bioenergoterapeutów rezygnują z leczenia. W zeszłym roku Izby lekarskie walczyły z homeopatią przekonując, że przepisywanie leków homeopatycznych jest niezgodne z etyką lekarską. Jednak Ministerstwo Zdrowia uznało leki homeopatyczne za legalne środki.

O tym, że bioenergoterapia i działalność “uzdrawiaczy” jest szkodliwa nie tylko z lekarskiego punktu widzenia, ale też szkodzi sferze duchowej człowieka, mówi dla Fronda.pl Robert Tekieli.

– Bioenergoterapia może być sugestią i wtedy odwleka skuteczną terapię. Część bioenergoterapeutów jest też inicjowana duchowo. Mamy kilka takich tradycji inicjacji. W Polsce popularny jest mediumizm, czyli otwarcie się czlowieka na przepływ duchów. Mediumizm opiera się na redukcji sfery duchowej do sfery zjawiskowej, czyli na założeniu, że wszystko dzieje się w psychice człowieka, a sfera duchowości nie istnieje. Duża część bioenergoterapeutów mówi otwarcie, że “uzdrawia duchowo”, za pomocą świata duchów. Konsekwencjami spotkań z bioenergoterapeutami są: nie dające się leczyć farmakologicznie depresje, tzw. pech czyli statystycznie duże nagromadzenie się w życiu człowieka nieszczęsliwych wypadków, nagła zmiana nastrojów, niszczenie istniejących relacji i niezdolność do nawiązywania nowych, niechęć do modlitwy czy oschłość duchowa – tłumaczy dla Fronda.pl Tekieli.

MM/Rz

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=9988 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]