Ślepe zapatrzenie w Ukrainę prowadzi nas donikąd. Polskie władze muszą bronić ks. abp. Mokrzyckiego

„Na Ukrainie mamy obecnie groźby kierowane pod adresem wszystkich religii czy wyznań, które nie wpisują się w politykę nacjonalizmu ukraińskiego. Nacjonaliści ukraińscy realizują program OUN z okresu międzywojennego, którego celem jest stworzenie jednej religii panującej na Ukrainie. Prawdopodobnie będzie to Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Kijowskiego, która nie jest uznawana kanonicznie przez świat prawosławny, natomiast na zachodniej Ukrainie Cerkiew Greckokatolicka” powiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr hab. Andrzej Zapałowski, historyk, wykładowca akademicki, prezes rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego (PTG).

Zdaniem naukowca tego typu działania to w rzeczywistości „próby ograniczenia działalności Kościoła rzymskokatolickiego”. Jest to spowodowane tym, że „wysoko posadowiony moralnie Kościół rzymskokatolicki przyciąga coraz większe rzesze ludności i to nie tylko polsko-ukraińskiej, ale również ukraińskiej”, co jest nie do zaakceptowania przez Ukraińców próbujących zaszczepić coraz większej części społeczeństwa kult Stephana Bandery oraz OUN-UPA.

Dr Zapałowski zwraca uwagę, że „tylko w samej archidiecezji lwowskiej jest ok. 250 tysięcy katolików”, co oznacza, że w skali całej Ukrainy mieszkają miliony katolików, co stanowi poważne zagrożenie dla Cerkwi Greckokatolickiej czy Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego od lat związanych z nacjonalistami.

– Cerkiew Greckokatolicka – jak wielokrotnie podkreślał to ks. abp Mieczysław Mokrzycki – działa na szkodę katolicyzmu na Ukrainie, wszelkimi sposobami blokując możliwość rozwoju Kościoła rzymskokatolickiego w tym kraju – podkreślił prezes rzeszowskiego PTG.

To co spotkało ks. abp. Mokrzyckiego stanowi, w opinii historyka, pokłosie polityki prowadzonej przez ostatnie ćwierć wieku przez ukraińskie władze państwowe i kościelne. Polega ona na zwodzeniu i oszukiwaniu katolików „możliwym porozumieniem”, czyli zaprzestaniu działań na szkodę Kościoła Rzymskokatolickiego. Niestety „dla hierarchów Cerkwi Greckokatolickiej czy Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego ważniejszy od Ewangelii Chrystusowej jest nacjonalizm ukraiński”.

Naukowiec odniósł się również do ataku, jaki przeciwko ks. abp. Wymierzyła niszowa Ukraińska Partia Halicka (UKH). W jego ocenie przy jej pomocy „główne partie nacjonalistyczne na Ukrainie sondują, jaki jest klimat”. Właśnie dlatego do uderzenia wykorzystały małą i niewiele znaczącą na scenie politycznej UKH.

– Nie ulega wątpliwości, że na zachodniej Ukrainie praktycznie wszystkie partie są w jakiejś mierze kontrolowane przez nacjonalistów ukraińskich. Ich wielość jest związana z przyjętą taktyką działania, a cel jest jeden: zablokowanie i wyrugowanie – na ile to tylko możliwe – Kościoła rzymskokatolickiego z Ukrainy, wyrugowanie polskości i szerzenie ideologii nacjonalizmu ukraińskiego – zauważa dr Zapałowski.

Dodał, że jego zdaniem polski Episkopat i władze państwowe powinny jak najszybciej stanąć w obronie ks. abp Mokrzyckiego i udzielić mu wszelkiego możliwego wsparcia. Zaznacza jednak, że najprawdopodobniej jednak nic takiego nie będzie miało miejsca, m.in. dlatego, że ambasadorem RP w Kijowie jest Jan Piekło, który zdaniem historyka, „nie tylko nie pomaga Polsce i Polakom na Ukrainie, ale swoimi działaniami kompromituje nasz kraj”.

– Mam nadzieję, że polskie elity się obudzą, że w końcu się zreflektują, bo ślepe zapatrzenie w Ukrainę prowadzi nas donikąd – zakończył.

Źródło: naszdziennik.pl

TK

Za: PoloniaChristiana - pch24.pl (2017-06-12) | http://www.pch24.pl/slepe-zapatrzenie-w-ukraine-prowadzi-nas-donikad--polskie-wladze-musza-bronic-ks--abp--mokrzyckiego,52255,i.html

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content