Politikal Erotikal Fikszyn

Cała Polska wstrząśnięta jest treścią ujawnionego kilka dni temu raportu sporządzonego przez Nadzwyczajną Komisję Do Zbadania Nadużyć w Przedwojennych Gimnazjach. Raport jest porażający.

Okazuje się, że w polskich gimnazjach II Rzeczpospolitej działy się przerażające rzeczy. Przedwojenni uczniowie zmuszani byli do codziennych modlitw oraz udziału w uroczystościach religijnych w święta.

Ok. 65% gimnazjalistów padło ofiarą ostrej depresji spowodowanej opowieściami na temat mąk piekielnych, które przeżywać będą grzesznicy. Przedwojenni księża lubowali się w sadystycznych opisach kar dla zatwardziałych osobników, nagminnie łamiących boże przykazania. Można mówić o ogólnonarodowej traumie pokolenia II RP.

To jednak tylko wstęp do okrutnych praktyk reakcyjnych władz oświatowych ówczesnej Polski. Do niezwykle bulwersujących zdarzeń dochodziło nie tylko podczas lekcji religii. Przedwojenni gimnazjaliści zmuszani byli do nauki nie tylko matematyki czy jęz. polskiego, ale także m.in. łaciny!!! Wiedza była niezwykle ostro egzekwowana. Uczeń mający problemy z jej przyswajaniem był ośmieszany na forum klasy a nawet bity.

Wiadomości o takich schorzeniach jak dysgrafia czy dysleksja były praktycznie żadne. Zatwardziali, nieczuli nauczyciele nie zawracali sobie głowy problemami swoich uczniów, tylko wymagali od nich systematycznej, ciężkiej pracy. Uwieńczeniem tego zbrodniczego procederu były coroczne, niezwykle trudne, wycieńczające umysły i ciała dzieciaków egzaminy maturalne.

Osobnym zagadnieniem jest kwestia utrzymywania dyscypliny w szkołach. Raport obfituje w makabryczne opisy kar jakie serwowano nadpobudliwym uczniom. Oczywiście pojęcie „nadpobudliwości” także było nieznane ówczesnym zacofanym belfrom. I tak do najczęstszych kar należało bicie trzcinką po tylnej części ciała, słynne „dawanie po łapach” linijką lub kijkiem, klęczenie na grochu (tym lubowali się okrutni księża) oraz zamykanie w tzw. kozie, czyli zamykanie ucznia po lekcjach w klasie i zadawanie mu dodatkowej pracy. Te nieludzkie kary spowodowały wiele cierpienia i nieszczęść młodych ludzi.

Raport cytuje wiele wstrząsających wypowiedzi żyjących do dzisiaj gimnazjalistów. Okazuje się, że wiele z tych kar miało podłoże seksualne. Tak komentuje treść raportu znany krakowski etyk, profesor Artmann:

„Wszelkie formy cielesnego karania oznaczają, że mamy do czynienia z osobą niewyżytą seksualnie. Przedwojenni nauczyciele, w tym księża to kliniczne przypadki zboczeńców najwyższej miary. Bijąc linijką lub każąc klęczeć na grochu dawali upust swoim chorym potrzebom. Również zamykanie uczniów po lekcjach dawało im możliwość seksualnego wyżycia, zwłaszcza kiedy podglądali trzymanych na uwięzi swoich wychowanków”.

Autorzy raportu nie mają żadnych wątpliwości. Badając ponad 2000 przypadków systemowej agresji wobec uczniów stawiają wstrząsającą tezę. Przedwojenny system szkolny to „obozy koncentracyjne dla nieletnich”. Teraz zajmą się badaniem przemocy w szkołach powszechnych.

Na treść raportu zareagowały obecne władze oświatowe z ministrem edukacji na czele. „20 lat wolności to czas, w którym zrobiliśmy wszystko aby takie zjawiska jak te opisane w raporcie nigdy więcej nie miały miejsca” – stwierdza szefowa resortu edukacji.

„Obecność Polski w strukturach Unii Europejskiej gwarantuje dzisiejszym uczniom różnych szczebli edukacji, że takie praktyki jak w przedwojennych szkołach już się nie powtórzą”.

Opublikowany raport poruszył sumienia pracowników innych instytucji. Krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej, z okazji zbliżającego się święta 4 czerwca, postanowił zorganizować wystawę „Twarze szkolnych oprawców”, mającą upublicznić wizerunki ponad 150 przedwojennych nauczycieli gimnazjalnych z terenów dawnej Galicji. Konferencję na temat przemocy seksualnej w szkołach zorganizuje też, przy finansowym wsparciu Fundacji Batorego, Katolicki Uniwersytet Lubelski.

Łukasz Kołak

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content