Papież: nie bać się prawdy, ale z pokorą akceptować odkrycia naukowe

„Nie należy bać się prawdy, ani zamykać się na swoich pozycjach, ale z całkowitą pokorą akceptować nowości odkryć naukowych” – mówił Papież do uczestników międzynarodowej konferencji o czarnych dziurach, falach grawitacyjnych i osobliwościach czasoprzestrzeni, jaka  w tych dniach odbywała się w Watykańskim Obserwatorium Astronomicznym w Castel Gandolfo. Franciszek spotkał się z nimi dziś rano, jeszcze przed wyruszeniem w pielgrzymkę do Fatimy. Idąc w stronę granic ludzkiej wiedzy – mówił Ojciec Święty – można przeżyć autentyczne doświadczenie Pana, który jest w stanie wypełnić nasze serca.

„W ogromie czasoprzestrzeni wszechświata, człowiek może przeżywać zadziwienie i doświadczać swojej małości, podczas gdy z jego duszy wyrywa się pytanie psalmisty: «Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz i czym syn człowieczy, że się nim zajmujesz?» (Ps 8, 5). Albert Einstein lubił powtarzać: «Można by powiedzieć, że wieczna zagadka świata to jego zrozumiałość». Zaistnienie i rozumienie wszechświata nie są owocem haosu czy przypadku, ale Bożej Mądrości, obecnej «jako początek jego mocy, przed dziełami jego, od dawna» (por. Prz 8, 22)” – powiedział Ojciec Święty.

pp/ rv

Za: Radio Watykańskie (12/05/2017)

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Według krótkiej notki Radia Watykańskiego – jak wyżej – trudno dokładnie dociec co Franciszek-Bergoglio powiedział oprócz bezsensownego i groźnego palnięcia, że „[należy] z pokorą akceptować nowości odkryć naukowych„. Głupota tej wypowiedzi polega na tym, że tzw. odkrycia naukowe podlegają ciągłym weryfikacjom i w historii było wiele tzw. naukowych odkryć, a nawet uznanych przez świat „naukowych dogmatów”, które po latach okazały się jedynie fantazjami ich autorów, a nie obiektywnymi stanami natury.

Zatem „akceptowanie z pokorą nowości odkryć naukowych” jest w konwekwencji wezwaniem aby katolicy z pokorą, na kolanach zaakceptowali wszelkie niemoralne i nieetyczne badania naukowe, którymi dzisiejszy świat kieruje się, a które przecież są też elementami „odkryć naukowych”. To, w połączeniu z niezaprzeczalnym faktem, że absolutna większość naukowców to ateiści (np. w takich Stanach Zjednoczonych 93% naukowców-członków prestiżonej National Academy of Sciences – ciała ustalającej kierunki rozwoju nauki, przynającej granty, ustalającej normy, weryfikującej kadry, etc – to ateiści), stawia pod znakiem zapytania motywy Franciszka i czym kieruje się bezrefleksyjnie przyzwalając na zawierzenie kadrze naukowej, która ma przecież swoją wizję świata, przenikającą do naukowych badań i konkluzji. A jest to wizja antychrześcijańska, antykatolicka, antyludzka; wizja a-naukowa, bo nie dążąca do poznania Prawdy i obiektywnych praw, lecz do uzurpacji praw boskich oraz zwykłej manipulacji, najczęściej w imię zaszczytów, kariery, pieniędzy, sławy.

Wypowiedź Franciszka to jego kolejny bubel do jego jakże bogatej kolekcji bezsensów i bredni.

 


 

Skip to content