Zagrożenia urojone i prawdziwe – Stanisław Michalkiewicz

Tyle niebezpieczeństw ostatnio nam zagraża, że już nie wiadomo, czego najbardziej powinniśmy się bać. Wprawdzie amerykańscy naukowcy – a w ślad za nimi również Polska Akademia Nauk – już odwołali globalne ocieplenie, a w każdym razie – zaczęli uspokajać, że nie taki diabeł straszny, ale ta wiadomość jakby przeszła bez echa. Nic dziwnego; skoro w globalne ocieplenie mnóstwo ludzi zainwestowało swoje kariery i pieniądze, to żadne opinie naukowców nie zbiją ich z pantałyku. Podobnie z tak zwaną świńską grypą; jak dotąd nic złego nikomu się nie stało, ale stan podwyższonej gotowości jest podtrzymywany, prawdopodobnie dlatego, żeby pod tym pretekstem przeforsować przymus corocznego poddawania się masowym szczepieniom – co koncernom farmaceutycznym napędziłoby krociowe zyski.

Tymczasem, kiedy tak ekscytujemy się urojonymi zagrożeniami, nikt nie próbuje nawet walczyć z prawdziwym niebezpieczeństwem, zagrażającym naszej, to znaczy – łacińskiej cywilizacji. Może ktoś powiedzieć, że to nic poważnego, że cywilizacje się zmieniają. Ale to tylko tak się mówi, bo z cywilizacją jest jak z powietrzem; nikt nie zwraca na nie uwagi, dopóki go nie zabraknie. No ale wtedy przeważnie jest już za późno, żeby taki eksperyment przeżyć. Dlatego na zagrożenia cywilizacji powinniśmy zwracać większą uwagę, niż na globalne ocieplenie, czy świńską grypę.

Zagrożenia te polegają na systematycznym niszczeniu trzech fundamentów łacińskiej cywilizacji. Chodzi o grecki stosunek do prawdy – że istnieje ona obiektywnie, niezależnie od tego, co ludzie, albo ich większość na ten temat sądzi. Największym zagrożeniem dla prawdy jest demokracja totalna, polegająca między innymi na narzuceniu metody ustalania prawdy przez głosowanie. Drugim fundamentem łacińskiej cywilizacji są zasady rzymskiego prawa – że chcącemu nie dzieje się krzywda, że nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie, że własność oznacza pełną władzę właściciela nad rzeczą – i tak dalej. Ten fundament cywilizacji niszczony jest pod pretekstem tak zwanej sprawiedliwości społecznej, która jest elegancką nazwą kradzieży zuchwałej, a nawet rozboju. Trzecim fundamentem łacińskiej cywilizacji jest etyka chrześcijańska, jako fundament systemu prawnego. Eliminuje się ją z terenu publicznego pod pretekstem „państwa neutralnego światopoglądowo”. Jest to hasło bałamutne i w gruncie rzeczy – antypaństwowe, bo „państwo neutralne światopoglądowo” nie istnieje i istnieć nie może. Nie ma takiego zwierzęcia i tak naprawdę chodzi tu o wyrugowanie z życia publicznego etyki chrześcijańskiej, w imię politycznej poprawności, czyli marksizmu kulturowego, z natury swojej wrogiego religii, a już chrześcijaństwu – specjalnie.

Jest to niezwykle groźne dla wolności, o czym mogliśmy wielokrotnie się przekonać. Ostatnio – przy okazji wyborów miss Kalifornii. Zdobywczyni tego tytułu, panna Perejan, zapytana o pogląd na małżeństwo odpowiedziała, że rozumie przez to związek mężczyzny i kobiety. Ta deklaracja wywołała „oburzenie” – co oznacza, że pod wpływem terroru ze strony sodomitów, opinia publiczna, a w każdym razie spora jej część, najzwyczajniej w świecie zwariowała. Cóż innego można powiedzieć o sytuacji, gdy stwierdzenie rzeczy oczywistej, takiej samej, jak że w lecie jest ciepło, a w zimie zimno, że w nocy jest ciemno, a w dzień jasno – spotyka się z „oburzeniem”?

Opowiadał mi mój przyjaciel, profesor historii, zaproszony na wykłady na paryskiej Sorbonie, że nie może prowadzić wykładu z powodu strajku studentów. Nie tylko zresztą wykładu, ale jakiejkolwiek pracy, bo wprawdzie raz w tygodniu jest wpuszczany do swego gabinetu, ale wtedy, na wszelki wypadek, strajkujący wyłączają mu prąd. Najzabawniejszy, ale i najsmutniejszy zarazem jest powód strajku. Otóż studenci domagają się, by zaliczono im zajęcia, które z powodu strajku się nie odbyły!

Paryska Sorbona od tysiąca lat cieszyła się dobrą reputacją, jako jeden z symboli łacińskiej cywilizacji. Wystarczyło kilkadziesiąt lat marksistowskiego duraczenia, żeby ta reputacja przestała istnieć, a uniwersytet zamienił się stopniowo w koczowisko troglodytów. To nie globalne ocieplenie nam zagraża, to nie świńska grypa. Największym zagrożeniem jest głupota, obecnie – w postaci nowej odmiany marksizmu.


Stanisław Michalkiewicz
Felieton  ·  Radio Olsztyn  ·  2009-05-15  |  www.michalkiewicz.pl


Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content