Liczy się zamiar, a nie efekt? Twórcy Neomonachomachi „mieli prawo” szydzić z katolików

Prokuratura umorzyła postępowanie dotyczące obrazy uczuć religijnych przez twórców spektaklu „Neomonachomachia”. Śledczy uznali, że wystawiona w krakowskich plenerach sztuka nie była tworzona i przedstawiona z zamiarem obrazy uczuć religijnych. Także biegły uznał, że spektakl mógł być odebrany jako niegodne traktowanie czynności liturgicznych, ale nie poniżające.

„Neomonachomachię” na Rynku Głównym w Krakowie wystawił Teatr KTO w ramach Nocy Poezji. Plenerowe widowisko powstałe na kanwie dzieła Ignacego Krasickiego było satyrą na współczesne życie religijne, polityczne i obyczajowe. Spektakl wywołał protesty, które poskutkowały zawiadomieniem do prokuratury dotyczącym profanacji i obrazy uczuć religijnych.

Na potrzeby śledztwa prokuratura powołała biegłego z dziedziny teologii i religioznawstwa, który oceniał m.in. czy wykonanie „Hymnu na cześć Mamony” na melodię „Boże coś Polskę”, albo naśladowanie formy religijnej procesji, z użyciem kadzidła i kropidła mogło być dla katolików obraźliwe. Biegły ocenił, że takie praktyki mogły być odczytane jako „niegodne traktowanie czynności liturgicznych”, ale równocześnie zastrzegł, że intencją twórców nie było wywołanie obrazy uczuć religijnych u widzów, a ich działanie „z całą pewnością nie wchodzi w zakres działań poniżających”.

Taką ocenę podzielił prokurator, który w uzasadnieniu decyzji o umorzeniu sprawy wskazał, że „Neomonachomachia” nie była tworzona i przedstawiona z zamiarem uczuć religijnych. Postanowienie jest prawomocne. Z decyzji zadowoleni są twórcy, którzy ocenili, że „dopiekli” tej części polskich katolików, którzy są „bardziej papiescy niż papież”.

Źródło: „Gazeta Wyborcza”, pch24.pl

MA

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2016-09-01)

Skip to content