Skutki braku koordynacji – Stanisław Michalkiewicz

Jak wiadomo, lewica zawsze kieruje się tak zwaną „mądrością etapu”. Na przykład w latach 40 ubiegłego stulecia Józef Stalin był Nauczycielem Całej Postępowej Ludzkości oraz Chorążym Pokoju i to nie tylko w cudnym raju, co było całkowicie zrozumiałe – ale również wśród komunistów paryskich, których hersztem był wybitny stalinowiec Jakub Duclos. Minęło parę lat i Józef Stalin nie tylko przestał być Chorążym Pokoju, ale zaczęto robić nawet świętokradcze porównania jego osoby z innym wybitnym przywódcą socjalistycznym Adolfem Hitlerem. Co się zmieniło? Zmieniła się polityka Związku Sowieckiego, który na Bliskim Wschodzie postawił na kraje arabskie i wskutek tego Józef Stalin przestał być naszą duszeńką.

Wspominam o tym dlatego, że mądrość etapu wymaga dobrej koordynacji. W przeciwnym razie wkrada się chaos; jedni już myślą po nowemu, kierując się mądrością następnego etapu, podczas gdy inni nadal tkwią w sprośnych błędach, właściwych etapowi poprzedniemu. Tymczasem, gdy koordynacja jest na odpowiednim poziomie, wszystko chodzi, jak w zegarku. Na przykład, kiedy Michał Gorbaczow zarządził w cudnym raju myślenie po nowemu, to ludzie sowieccy położyli się spać myśląc jeszcze po staremu, ale jak wstali – od razu zaczęli myśleć po nowemu. Właśnie dlatego na lewicy taką ważną rolę odgrywają Umiłowani Przywódcy albo Autorytety Moralne. Bez nich nikt nie wiedziałby, co myśli, a tak – od razu wie.

Niestety wszechświatowy kryzys, który właśnie wstrząsa nie tylko finansami, ale w ogóle – samymi fundamentami cywilizacji, dał o sobie znać również przy koordynowaniu mądrości etapu. Oto sławny reżyser Andrzej Wajda, który mądrość etapu zawsze wyczuwał szóstym zmysłem, nakręcił film o Katyniu. Wstrzelił się idealnie w mądrość nowego etapu, w którym Niemcy z roku na rok coraz pewniej czują się w roli pierwszej ofiary złych „nazistów”, co to nawet mówili specjalnym, „nazistowskim” językiem, zaś największymi zbrodniarzami wojennymi stają się Rosjanie. Poza tym w Katyniu Rosjanie rzeczywiście wymordowali wziętych do niewoli polskich oficerów, więc Andrzej Wajda tym razem nie musiał specjalnie koloryzować, a tylko umiejętnie rozłożył akcenty. W dodatku ostatnio zaprotestował też przeciwko obecności „byłego neonazisty” Piotra Farfała na stanowisku prezesa państwowej telewizji.

Wydawać by się mogło, że zrobił wszystko co trzeba i jak się należy. Niestety okazało się, że w Paryżu mają już inny etap i wszystko wskazuje na to, że zapomnieli powiadomić o tym Adama Michnika. Publicysta dziennika „Le Monde” skrytykował Andrzeja Wajdę, że w swoim filmie całkowicie zignorował holokaust i nawet nie wspomniał o Żydach. Wprawdzie na wiosnę 1940 roku w Związku Radzieckim Żydów nikt nie eksterminował. Jeśli już – to raczej odwrotnie – ale dla mądrości etapu takie okoliczności nie mają znaczenia. Najwyraźniej Paryż wydał rozkaz, że podczas wojny był tylko holokaust, a w tej sytuacji Andrzej Wajda ze swoim „Katyniem” wyskoczył jak żaba podstawiająca nogę tam, gdzie kują konie.


Stanisław Michalkiewicz

Felieton  ·  Radio Olsztyn  ·  2009-04-17  |  www.michalkiewicz.pl


Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content