Petru płacił po 50 zł za bieganie po ulicy, a Kaczyński daje 500 za siedzenie w domu!

Aktualizacja: 2015-12-22 9:29 am

Jeden z nielicznych socjologów, który używa pojęć naukowych i socjologicznych właśnie, to profesor Domański. Nie wnikając w jego poglądy, które w najlepszym razie odczytuję jako zmiękczony gowinizm, Domański nie błaźni się jako naukowiec i pewnych granic nigdy nie przekroczy. Spodobała mi się diagnoza marszów KOD w jego wykonaniu, głównie dlatego, że widzę dokładnie to samo. Każdy bunt społeczny ma swoje podłoże i swoich przedstawicieli, od tych podstawowych pojęć wyszedł Domański odpowiadając na durne pytania telewizyjnego prezentera. Czy ci ludzie protestują przeciw zamachowi na Trybunał Konstytucyjny? – głupio zapytał spiker. Oczywiście, że nie – mądrze odpowiada Domański i ciągnie dalej.

Na ulicę wyszedł najkrócej mówiąc obecny establishment, czy też obecna elita, która czuje się zagrożona działaniami grupy aspirującej do nowej elity. Mamy do czynienia z konfliktem stricte ideologicznym, ze starciem dwóch grup społecznych, gdzie jedni są syci i swojej sytości bronią, a drudzy długo czekali, żeby się w końcu do syta najeść, nacieszyć swoją wizją Polski. Nie cytuję dokładnie Domańskiego, oddaję jedynie sens jego słów, bo to jest sedno diagnozy socjologicznej, od której należy wyjść. W normalnych realiach demokratycznych establishment, bankierzy, celebryci i ustawieni ekonomicznie przynajmniej na poziomie klasy średniej, najzwyczajniej w świecie nie wychodzą na ulicę. Oni w warunkach uporządkowanej struktury społecznej mają w najgłębszym poważaniu zachowania, które cechują niższe warstwy społeczne. Kto kiedyś widział na świecie demonstrację uliczną, która domaga się obcięcia świadczeń socjalnych, a ja tego nie wymyśliłem, tylko widziałem autentyczny transparent „Nie chcemy 500 złotych na dziecko”. Kto widział demonstrację w obronie wyższego wieku emerytalnego? Kto protestuje w obronie zysków banków i hipermarketów?

Takie zachowania społeczne po prostu nie istnieją, ani w krajach cywilizowanych, ani w republikach bananowych. Co zatem jest podłożem społecznym i jacy przedstawiciele społeczni za tym stoją? Jedno i drugie jest banalne do stwierdzenia. Podłożem jest oczywiście paniczny strach przed zmianami, jakie proponuje Kaczyński, a on proponuje wysadzenie ze stołów zgnuśniałych leśnych dziadków, którzy zdobyli swój status w warunkach patologii PRL podtrzymanej przez PRL II. I to jednocześnie są ci przedstawiciele, którzy się pchali na trybunę plutonami. Pan Krzysio Materna, pan aktor grający księdza w „Plebanii”, pan „artysta” od porno we Wrocławiu, pan kapitalista Frasyniuk, pani aktorka Komorowska, pani reżyser Holland. Czyli? No elita zabetonowana od lat na swoich pozycjach. Poniżej trybuny stanęli politycy PO, administracja samorządowa, biznesmeni, pracownicy korporacji i rzecz jasna byli esbecy razem ze swoimi kapusiami. Jak zawsze przy okazji ludycznych zachowań dołączają gapie i otumanione emocjonalnymi spektaklami grupki, ale wszystkiego razem starczy dla 10% w sejmie. Dlaczego tak? No przecież prosty rachunek. Ile jest w Polsce świetnie uposażonych, żyjących w wysokim standardzie ekonomicznym i sławie medialnej? 10% to nadwyżka, tak naprawdę jest tego góra 5% reszta to otumanieni. Po drugiej stronie mamy miliony, które muszą wyjeżdżać za chlebem i miliony w Polsce porównujące swoje wypłaty z wypłatami w Anglii, słowem miliony głodnych zmian i oczekujących na wymianę elit.

Przy tak ogromnej dysproporcji między społecznymi reprezentacjami i społecznym podłożem buntu, garstka emerytowanych tłustych misiów jest skazana na kompromitację i to się musi stać. Drugi marsz KOD to 40% siły i emocji z poprzedniego, no i każdy wie, że utrzymanie mobilizacji przy powtarzających się rytuałach jest niewykonalne. Zwłaszcza, że ci ludzie nie wychodzą na ulice za chlebem, z konieczności, ale dla… jaj, dla zabawy, żeby dokopać swoim przeciwnikom ideologicznym z forów internetowych. Napiszę do bólu szczerze! Nawet gdybym widział realną siłę w tych wygłupach, śmiałbym się, bagatelizował i sprowadzał do absurdu. Jestem przeciwnikiem patologii i nie bawi mnie demonstrowanie w obronie gaży Marka Kondrata za reklamy bankowe. Na szczęście nie muszę niczego robić na siłę, nie muszę uciekać się do retoryki, wystarczy prosta diagnoza socjologiczna wsparta statystyką. KOD się skończy po ustawie 500 złotych dla dzieci, wolnej kwocie od podatku i obniżeniu wieku emerytalnego w połączeniu z ustawą medialną. Nie było w Polsce takiej władzy, która obiecała i dała Polakom, co było obiecane, a już takiej kasy nikt nigdy w RP III nie dostał. Kaczyński jest skazany na spełnienie obietnic i musi mieć TVP, żeby pokazać racjonalne zachowania demokratyczne, zamiast idiotów z transparentami „Nie chcemy 500 złotych dla dzieci”.

MatkaKurka

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=84774 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]