Marka „Obama” lepsza od iPhone’a

W rankingu 50 czołowych marek „społecznościowych” Social Radar marka „Obama” zajęła trzecie miejsce, dając się wyprzedzić tylko Twitterowi i Google.
Za nazwiskiem prezydenta znalazł się m.in. iPhone, Facebook, YouTube, iPod i BBC.

Nazwisko prezydenta USA to jedyna marka osoby w całym zestawieniu.
Potwierdza to odbiór Baracka Obamy – przynajmniej przez część wyborców – bardziej jako kolejny brand, niż jako żywego człowieka czy przywódcę państwa.

Rodzi się więc pytanie: czy młodzi wyborcy Obamy głosowali na niego,jako na głowę swojego państwa, czy na markę Obama (na zasadzie wybieram Pepsi zamiast Coca-Coli)?

Prawdą jest, że cała kampania Baracka Obamy to mistrzostwo w budowaniu marki kandydata.
Ciekawe jest jednak, jak ta marka ewoluowała od czasu objęcia przez Obamę urzędu prezydenta.
Otóż podczas gdy sama marka trzyma się w czołówce, poparcie dla prezydenta jako szefa państwa, zaczyna spadać (dziś oscyluje w okolicach 50 proc.).
Brand Obama odrywa się od Obamy – prezydenta. Możemy zaobserwować pewną dwoistość postrzegania Baracka Obamy i pewną konfuzję wyborców – zwłaszcza tych młodszych.

Wybieramy konkretną markę zazwyczaj nie dlatego, że lepiej będzie spełniała nasze potrzeby funkcjonalne, ale dlatego, że bardziej przemawia do naszych emocji.
Obama wygrał więc nie dlatego, że wyborcy mieli przekonanie, że będzie lepiej rządził, niż robiłby to McCain, czy wcześniej – Hillary Clinton, ale dlatego, że Barack Obama postawił bardziej na przekaz emocjonalny, nie ścigając się o kompetencje.

Ranking marek „społecznościowych” jest rankingiem specyficznym. Oparty jest bowiem na popularności brandów w serwisach społecznościowych i nowych mediach, z Twitterem na czele.
Charakterystyczne jest to, że marki z czołówki rankingu (ale nie tylko) to brandy innowacyjne, skierowane do ludzi zasadniczo młodszych, otwartych na nowości, ciekawych świata, szybko adaptujących się do zmieniającej rzeczywistości.
W większości są to marki związane z IT i Internetem. I pośród nich – Obama.

Jednak z pewnością nie jest to Obama przepychający pakiet stymulacyjny przez Kongres; nawet nie Obama ze szczytu G20.
To Obama wspólnej, zbiorowej wyobraźni, stworzony na podstawie komunikatów zapamiętanch z czasów kampanii wyborczej.

Barack Obama (ten realny) musi jak najszybciej zastanowić się nad strategią walki o reelekcję. Być może kluczem do ponownego sukcesu jest petryfikacja Obamy – marki, dając Obamie – prezydentowi szansę i pole do działania.
Takie rozczłonkowanie osobowości jest niebezpieczne nie tylko z psychologicznego punktu widzenia, ale i z politycznego – dla samych Stanów Zjednoczonych.

Dużo zależy w tej kwestii od mediów. Czy będą bardziej podtrzymywać markę czy opisywać działania prezydenta.
Dużo – ale nie wszystko. Po raz pierwszy bowiem wyborcy mogą komunikować się na ogromną skalę niezależnie od głównych mediów. W ten sposób brand Obama trwa i umacnia się w internetowych społecznościach.

Magdalena Górnicka

Za: psz.pl

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content