Polski minister finansów płaci angielskiemu fiskusowi

Polski minister finansów podatki od wynajmu mieszkań płaci w Wielkiej Brytanii. Najprawdopodobniej także tam rozliczał się z fiskusem z dochodów, które czerpał w Polsce jako doradca ekonomiczny wicepremiera (w latach 1989-1991), szef Rady Polityki Makroekonomicznej (1997-2001) i doradca NBP (2002-2004).

Minister Rostowski rządzi finansami w Polsce, choć według naszych informacji znaczną część swojego czasu przebywa w Londynie. Rzecznik rządu Paweł Graś i minister Rostowski nie odpowiedzieli na pytania „GP” w tej sprawie.

Jan Vincent-Rostowski został mianowany ministrem Rzeczypospolitej Polskiej, nie będąc zameldowanym w naszym kraju i nie posiadając polskiego dokumentu tożsamości. To ewenement w historii współczesnej Polski (poza marszałkiem Konstantym Rokossowskim). NIP i pesel, niezbędne do rozliczeń, załatwił mu bowiem dopiero w 2007 roku wicepremier Schetyna. Nadzorcą polskich finansów został człowiek, o którym nawet niektórzy politycy PO mówili, że „jest tak bardzo oderwany od polskiej rzeczywistości, że wchodząc do ministerstwa, nie miał zielonego pojęcia o podziale administracyjnym kraju. Nie wiedział, czym są budżety wojewódzkie, gminne i powiatowe” – pisał „Dziennik”. 

Jak podawały media, Rostowskiego rekomendował Tuskowi Jan Krzysztof Bielecki. Wcześniej Jan Vincent-Rostowski doradzał w makroekonomii premierowi Putinowi, pomagał ministrowi Januszowi Lewandowskiemu w przygotowaniu prywatyzacji NFI i Leszkowi Balcerowiczowi w prywatyzacji polskich banków.


Przypomnijmy, że w ramach Programu Powszechnej Prywatyzacji w 1995 r. powstało 15 NFI, do których weszło 512 spółek skarbu państwa. Kontrola efektów działania NFI przeprowadzona przez NIK wykazała, że cel ustawowy – pomnożenia majątku Funduszy nie został osiągnięty, a główne korzyści z programu uzyskały firmy zarządzające majątkiem. Natomiast prywatyzacja polskich banków doprowadziła do przejęcia ich w ponad 80 proc. przez zagraniczne banki komercyjne, które dziś de facto mają władzę nad polską gospodarką.

– Kim jest Jan Vincent-Rostowski – gdzie obronił doktorat, gdzie habilitował się, kto nadał mu tytuł profesorski oraz w jakich bankach i instytucjach finansowych, oprócz posad urzędniczych, zdobywał doświadczenie? Zapytajcie o to ministra – radzi „GP” jeden z emerytowanych ekonomistów zachodnich. 

Ponieważ minister nie odpowiada na nasze pytania – zadajemy je publicznie.

CBA sprawdzi Rostowskiego

Minister Rostowski, jak ujawniliśmy, jako jedyny członek Rady Ministrów zataił w swoim oświadczeniu majątkowym, w jakich bankach komercyjnych za granicą ma zaciągnięte kredyty na kwotę 183 000 GBP. Nie chciał też ujawnić, czy pensja ministerialna wystarcza mu na spłatę tych zobowiązań i czy posiada inne źródła dochodów. Dopiero po publicznym postawieniu pytań przez „GP” wydał oświadczenie w tej sprawie. 

Po artykule w „GP” PiS przedstawiło wniosek, by CBA zbadało oświadczenia majątkowe ministra Rostowskiego.


Jan Vincent-Rostowski zarobił w 2008 r. 177,7 tys. zł – podał 9 marca br. „Fakt”. Tyle wynosiła pensja z ministerstwa i niewielki zysk z artykułów jego autorstwa.


Minister wypełnił specjalnie dla „Faktu” swój PIT-36. Odprowadził 37 372 zł zaliczki na podatek dochodowy, ale musi dopłacić 1438 zł.

Minister Rostowski po artykule „GP” „Z czego Rostowski płaci raty” zapewnił publicznie, że oprócz wynajmu mieszkań nie prowadzi żadnych interesów w Wielkiej Brytanii, w tym działalności gospodarczej. Nie wyjaśnił jednak, na jakich zasadach wynajmuje mieszkania. Według prawa polskiego lokale można bowiem wynajmować w ramach działalności gospodarczej. Bez względu na to, na jakich zasadach wynajmuje się mieszkania, powinno się od tych dochodów odprowadzać podatek, zależnie od zasad i przychodu – od 8,5 do 19 proc. Według PIT, jaki przedłożył „Faktowi”, minister podatku od wynajmu lokali nie zapłacił w Polsce. W swoim oświadczeniu majątkowym minister Rostowski wymienia posiadane nieruchomości: pięć mieszkań w Wielkiej Brytanii oraz dwa domy (154 i 200 mkw.) z działkami w Wielkiej Brytanii i jeden (90 mkw.) we Francji. 

Obecna zastępczyni Rostowskiego, wiceminister Elżbieta Chojna-Duch, konsekwencje niepłacenia podatku od wynajmu mieszkań w Polsce odczuła w 1995 r., gdy była zastępczynią wiceministra finansów Grzegorza Kołodki w rządzie SLD. W jednym z mieszkań w Warszawie grupa Wietnamczyków urządziła nielegalną centralę telefoniczną, naciągając ludzi na rozmowy z Wietnamem. Okazało się, że mieszkanie wynajmowała Elżbieta Chojna-Duch, ale podatku od wynajmu nie płaciła.


Minister tłumaczyła, że to mieszkanie siostry, która jest za granicą, ale ze stanowiska w resorcie odeszła.

Dochody, podatki, podróże

Po publikacji „GP” z 25 marca „Z czego Rostowski spłaca raty” i oświadczeniu wydanym przez ministra po tej publikacji, czytelnicy zwrócili się do nas z kolejnymi pytaniami, które skierowaliśmy do ministra. Niestety, nie otrzymaliśmy na nie odpowiedzi. Dlatego stawiamy je publicznie:

– Do jakiego zeznania podatkowego i w jakim kraju wpisał pan minister dochody uzyskiwane z wynajmu domów i mieszkań w Wielkiej Brytanii?
– Czy w latach 1989-1991, pełniąc funkcję doradcy ekonomicznego wicepremiera i ministra finansów Leszka Balcerowicza, a w latach 1997-2001 szefa Rady Polityki Makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów, podatki od dochodów uzyskiwanych za ww. prace płacił pan w Polsce?
– W jakim kraju płacił pan minister podatki od dochodów uzyskiwanych z wykładów na uczelni na Węgrzech?
– Jak poinformował pan w swoim oświadczeniu, doradzał pan bankowi Pekao SA. Czy mógłby pan sprecyzować tę informację – czy umowa o doradztwie straciła ważność, czy np. pan minister jest urlopowany na tej funkcji? 
– Czy posiada pan na terenie Polski dom (domy) lub mieszkanie (mieszkania). Jeśli tak, gdzie i kiedy odprowadzał pan związane z ich nabyciem i użytkowaniem podatki?
– Ile średnio w miesiącu dni przebywa pan minister w Polsce? Jak często w ubiegłym oraz obecnym roku podróżował pan do Londynu i kto finansował te podróże?

Pytania dotyczące długości pobytu ministra w Polsce i podróży do Londynu spowodowane były nieoficjalną informacją uzyskaną od czytelnika z kręgów związanych z resortem finansów. Według niego minister nawet kilka dni w tygodniu przebywa w Londynie.


Pytania dotyczące pobytu ministra Rostowskiego w Polsce i jego podróży zadaliśmy także rzecznikowi rządu, Pawłowi Grasiowi. Niestety, również rzecznik rządu nie rozwiał wątpliwości naszych czytelników.

Profesor u Sorosa

Minister napisał w swoim oświadczeniu, że jest profesorem ekonomii na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie, „założonym i obdarzonym dotacją założycielską przez George’a Sorosa”.

W Europie i na świecie toczą się od dłuższego czasu makroekonomiczne gry spekulacyjne na walutach obcych państw. Jak podała AFP, Węgierski Nadzór Finansowy ustalił, że fundusz Sorosa 9 października ub. roku „usiłował wygenerować fałszywe lub mylne sygnały w odniesieniu do rozmiarów podaży, popytu oraz ceny akcji banku, dokonując ich krótkiej sprzedaży. Transakcja spowodowała spadek kursu OTP o 14 procent w ostatnich 30 minutach sesji”.


Następnego dnia premier Węgier Ferenc Gyurcsany oświadczył, że załamanie notowań największego krajowego banku było częścią szerszego ataku na węgierski rynek pieniężny i kapitałowy. Jeszcze w październiku bank centralny Węgier podwyższył główną stopę procentową do najwyższego poziomu w całej Unii Europejskiej, aby bronić forinta przed dalszym spadkiem. Jednocześnie Międzynarodowy Fundusz Walutowy udzielił pożyczki Budapesztowi w celu ochrony finansów krajowych przed krachem spowodowanym masową wyprzedażą aktywów przez inwestorów.

Soros, założyciel i prezes Soros Fund Management, w wydanym komunikacie wyraził „głęboki żal z powodu operacji przeprowadzonej przez jego fundusz”. Zapewnił także o gotowości do współpracy z węgierskim nadzorem. Soros w 1992 r. skutecznie zaatakował funta brytyjskiego, zarabiając około miliarda dolarów. 

Gest ministra

Minister Rostowski jest specjalistą od makroekonomii. W latach 1992-1995 był doradcą rządu Federacji Rosyjskiej do spraw polityki makroekonomicznej, a w latach 1997-2001 szefem Rady Polityki Makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów RP. Niestety, specjalista o tak dużym doświadczeniu nie zareagował w porę na spekulacyjny atak na ogromną skalę na polską walutę. 

W połowie marca na ostatnim szczycie UE w Brukseli minister Rostowski zapewnił, że Polska nie ubiega się o żadną pomoc MFW. Zadeklarował natomiast wniesienie polskiego wkładu – 1,5 mld USD w postulowane przez UE podwojenie środków MFW na pomoc potrzebującym krajom do 500 mld USD. Na poprzednim szczycie polski rząd zablokował inicjatywę Węgrów, którzy wnioskowali, by UE wyasygnowała w związku z kryzysem 190 mld euro dla całego regionu wschodniego państw Wspólnoty, w tym dla Polski. 

Nad Polską wisi krach, a minister polskiego rządu nie tylko nie chce pomocy, ale oferuje ją innym. 

Leszek Misiak

„Gazeta Polska”, 31-03-2009 10:41


Za: niezalezna.pl

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content