Wal-Mart nie ewakuował sklepu po otrzymaniu informacji o podłożeniu bomby

Aktualizacja: 2006-12-29 12:00 am

Gdy w czasie największych zakupów okresu świątecznego, w sobotę 23 grudnia br. klienci supermarketu Wal-Mart w Michell (stan Południowa Dakota) przeglądali półki w poszukiwaniu prezentów, specjalna ekipa antyterrorystyczna nerwowo przeszukiwała sklep, zaplecze, dachy i śmietniki w poszukiwaniu bomby. Okazało się jednak, że informacja o podłożeniu bomby i poważne potraktowanie sygnału przez brygady SWAT, nie były wystarczające do podjęcia przez kierownictwo sklepu decyzji o ogłoszeniu ewakuacji, nawet pomimo wydania takiego zalecenia przez policję. Ta niezwykle kontrowersyjna postawa kierownictwa sklepu i narażenie na niebezpieczeństwo klientów, wywołuje wielkie emocje – tak wśród klientów jak i pracowników. Charlotte Goode, 36-letnia pracownica centrum handlowego zapłakana żaliła się swojej matce: “Mamy już prawie Boże Narodzenie i sklepy są zawalone ludźmi. Według mnie, narazili oni całą społeczność lokalną, klientów i pracowników na niebezpieczeństwo. Ważniejsze są dla nich te dolary niż bezpieczeństwo publiczne.”

Kierownictwo Wal-Martu tłumaczy się, że zawiadomienie o podłożeniu bomby było tylko głupim kawałem a nie prawdziwym sygnałem.

 

KOMENTARZ BIBUŁY: Money, Money, Money – czyli to co jest najważniejsze, to co najbardziej liczy się we współczesnym świecie, i w tym przypadku stało się celem samym w sobie, ważniejszym niż zdrowie i życie ludzi. Przecież zamknięcie sklepu przyniosłoby konkretne straty finansowe, zabrałoby zyski, naraziłoby Wal-Mart na “złą prasę” i naruszyłoby reputację. A tak – najlepiej po cichutku załatwić wszystko. Po cichutku, nawet nie informując o tym najbardziej zagrożonych klientów. A sądząc po reakcji wielkich mediów, które nie zainteresowały się wydarzeniem, można wywnioskować, że w świadomy sposób i one współdziałają w takim – nazwijmy to po imieniu – maskującym spisku. Bo przecież i one, te “informujące o wszystkim” media też ucierpiałyby na suto opłacanych reklamach Wal-Martu. Liczą sie przecież tylko wskaźniki, raporty, Shareholder’s Dividends, kasa wąskiej grupki właścicieli – reszta to motłoch sterowany do wydawania forsy, to proletariat wytresowany do konsumpcji, to tylko mechanicznie nakręceni przez reklamy klienci, których można traktować jak bezmózgowe bydło.

Zresztą Wal-Mart tak samo jak klientów traktuje i swoich pracowników. W lipcu br. w kanadyjskim Saint-Jean-sur-Richelieu (Quebec) po informacji o podłożeniu bomby (info), kierownictwo zmusiło pracowników do przeszukiwania sklepu w poszukiwaniu bomby. Co prawda w tym przypadku ewakuowano sklep, ale pracowników siłą pozostawiono i zmuszono do pomocy policji. Jak widać, dla gigantów typu Wal-Mart, pracownicy to też pracujące za głodowe stawki bydło. Forsa, forsa się liczy. I uśmiech na twarzy akcjonariuszy.

 

ZOB. RÓWNIEŻ:

 

FAKTY BIBUŁY:

Wal-Mart prowadzi największą na świecie sieć sklepów wielkopowierzchniowych. Jest drugą na świecie korporacją (po ExxonMobil) i największym w Stanach Zjednoczonych i na świecie pracodawcą. Zatrudnia prawie półtora miliona pracowników, czyli więcej niż znane firmy General Motors, Ford, General Electric i IBM razem wzięte. (General Motors to największy na świecie producent samochodów, produkujący marki Buick, Cadillac, Chevrolet, GMC, GM Daewoo, Holden, Hummer, Oldsmobile, Opel, Pontiac, Saab, Saturn, Vauxhall. Ford to drugi na świecie producent samochodów, produkujący marki Lincoln, Mercury, Jaguar, Aston Martin, Land Rover, Volvo i – jako 1/3 udziałowiec – również Mazda. General Electric jest potężną korporacją o rozległych aktywach, od produkcji militarnej, przez prowadzenie sieci stacji radiowych i telewizyjnych – np. NBC, po sieć usług bankowych i ubezpieczeniowych.) Wal-Mart posiada drugą największą na świecie sieć komputerową – ustępującą jedynie Pentagonowi – która pozwala na śledzenie w tzw. czasie rzeczywistym każdej transakcji w każdym ze sklepów firmy na świecie.

Wal-Mart pomimo zatrudniania tak wielkiej liczby pracowników, systematycznie zaliczany jest do firmy wypłacającej najniższe zarobki i krytykowany jest za oferowanie najgorszych warunków pracy. Około połowa pracowników nie posiada ubezpieczenia medycznego, a zarobki znaczej części kształtują się na poziomie granicy ubóstwa. Wal-Mart znany jest z nie dopuszczania związków zawodowych do swoich sklepów. Każdy pracownik, który próbuje zorganizować komórkę związkową, jest natychmiast zwalniany z pracy. Wal-Mart prowadzi też intensywną, przymusową kampanię indoktrynacyjną swoich pracowników, przypominającą najgorsze schematy sowieckie lecz wzbogaconą o najnowsze osiągnięcia inżynierii społecznej.

Wal-Mart prowadzi 1100 sklepów typu Wal-Mart Discount Stores (każdy sklep o powierzchni od 3000 metrów kwadratowych do 21000 metrów kwadratowych), prawie 2200 Wal-Mart Supercenter (o powierzchni od 9000 m2 do 24000 m2), 110 Wal-Mart Neighborhood Market (o powierzchni okolo 4000 tysięcy m2) oraz 574 sklepy Sam’s Club (o powierzchni średnio 12 tysięcy m2). Oprócz tego prowadzi 2700 sklepów Wal-Mart w 14 krajach świata.

W roku fiskalnym 2006, Wal-Mart oznajmił o uzyskanym dochodzie w wysokości 11,2 miliarda dolarów, co stanowi 3,5% zysku z obrotu w wysokości 316 miliardów dolarów. Już w 2000 roku przy obrotach w wysokości prawie 140 miliardów dolarów, wartość firmy Wal-Mart przekraczał dochód narodowy każdego z przeszło 155 krajów na liście 192 największych krajów świata.

Kilkudziesięcioletnia praktyka Stanów Zjednoczonych i innych krajów świata pokazuje, iż powstanie każdego sklepu typu Wal-Mark powoduje zdziesiątkowanie lokalnych biznesów, szczególnie firm rodzinnych. Niedawno ogłoszono wejście firmy Wal-Mart na rynek polski a także na rosyjski i węgierski.

 

Drukuj Drukuj

Zgłoś błąd na stronie

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=813 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]