Zamach w Paryżu – cui bono?

Aktualizacja: 2015-01-12 6:59 pm

Kto ma oczy, ten widzi, kto ma uszy, ten słyszy. Ale nie należy wierzyć temu, co się widzi i słyszy w mediach- tyle wiedzą nawet najgłupsze kurczaki. Komu posłużył dawno oczekiwany zamach na redakcję wulgarnego, chamskiego i obscenicznego magazynu satyrycznego „Charlie Hebdo”. Al-Qaidzie? Na pewno nie. Muzułmanom? W żadnym wypadku. Posłużył on służbom państwowym : „tajnym, widnym i dwupłciowym” oraz politykom, którzy za nasze ciężkie pieniądze z uciechą niszczą nasze państwa.

„Kontrola, kontrole, kontroli”- odmieniał w patriotycznym uniesieniu zapytany o skutki paryskiego zamachu Thomas de Maiziere, oberpolicmajster i szara eminencja Niemiec podczas „Marszu Republikańskiego”. „Służby naszych krajów muszą ściśle ze sobą współpracować” (jakby już nie wspolpracowaly), „lotniska muszą być kontrolowane” (jak by już nie były kontrolowane) – gdakał dawno wyuczony na pamięć tekst. Wszystko jest przecież jasne: oczekiwany zamach się odbył, zamachowców zastrzelono, rączki umyto, śledztwa nie będzie. Nastroje antymuzułmańskie rozhuśtano jeszcze bardziej, aniżeli to się stało 11 września 2001 roku po tym, jak rzekomo wielki samolot wbił się w szklano-betonową wieżę jak w krem na torcie. Dlaczego twierdzę, że zamach był oczekiwany? Bo nazwę, która mi nic nie mówiła „Charlie Hebdo” mam w uszach. Regularnie co jakiś czas słyszałam w niemieckich wiadomosciach informacje o tym, jak prześladowana jest wolność słowa dzielnych satyryków z „Charlie Hebdo”. Teraz dowiaduje sie, ze wskutek listów z pogróżkami i napasci w r. 2011 redakcja została w lipcu ub. r. przeniesiona w tajne miejsce na Rue Nicolas-Appert w 11 dzielnicy. Nikt, prócz członków redakcji nie wiedział, gdzie ona się mieści. Na drzwiach wewnątrz budynku nie było żadnej wskazówki. Tylko ściśli członkowie redakcji wiedzieli, że tego dnia o godz. 11 będzie odbywało się tam kolegium redakcyjne. Tymczasem zamachowcy także wiedzieli. Co ciekawe, redakcja była ponoć przez miesiące ochraniana przez policję. Krótko przed zamachem wóz ochronny okazał się zbyteczny. Na fali patriotycznego wzmożenia przez kilkadziesiąt godzin (kto wie, może nadal?) przed wszystkimi redakcjami w Niemczech ustawiono policyjne wozy pancerne. Widziałam w berlińskiej telewizji. Widziałam też, że nagle cały Paryż chodził z tabliczkami “Jestem Charlie Hebdo”. Skąd oni nagle wzięli te wszystkie tabliczki? Z nieba spadały? Wcześniej wydrukowano i rozwieziono po dzielnicach?

Doniesienia zgodnie potwierdzają, że zamach w Paryżu dokonany był bardzo profesjonalnie, co kłóci się z zaprezentowanym w dwie-trzy godziny później w mediach videoclipem pokazującym braci Kouchi w prywatnej, wesołej rozmowie podczas jakiegoś spaceru- ot, dwóch typowych dla francuskich przedmieść arabskich młodzieniaszków zajętych banalną rozmową na ulicy. Godna podziwu jest błyskawiczna praca francuskiej DST, która potrafiła tak szybko znaleźć w swoim przepotężnym archiwum stosowny filmik. Czy mają sfilmowanych wszystkich muzułmanów Francji?

W tym miejscu przypomina mi się niemniej godna podziwu praca amerykańskich służb, które błyskawicznie potrafiły odnaleźć filmowe nagrania dwóch czeczeńskich braci – rzekomych zamachowców podczas maratonu w Bostonie w kwietniu 2013, którzy – jak sie okazało – w wolnym czasie byli współpracownikami FBI. I tam i tu było dla postronnych obserwatorów jasne, że zamachowcy muszą zginąć. Podobnie jak musiał zginąć w 1963 Lee Harvey Oswald, którego pięć”niezależnych” komisji śledczych uznało post mortem za jedynego i wyłącznego mordercę prezydenta Johna Kennedy’ego. Od tamtej pory pojęcie „patsy”- kozła ofiarnego zrobiło w literaturze przedmiotu zawrotną karierę Jak może jeszcze niektórzy pamiętają – najmłodszy z zamachowców, 18-letni Hamid M. W kilka godzin po zamachu zgłosił się sam na policję w miejscowości na północy Francji Charleville-Mézières, gdzie został aresztowany. Niestety, nie wiemy i zapewne już się nie dowiemy, jaka była właściwie jego rola w przebiegu zamachu? Nikt go przecież nigdzie nie widział. No i ten dowód osobisty „zgubiony” w aucie wygląda jak przysłowiowa wisienka na torcie. Zupełnie tak samo, jak nienaruszony paszport rzekomego arabskiego terrorysty znaleziony w dopalających się zgliszczach World Trade Center we wrześniu 2001 r. I zupełnie tak samo, jak nienaruszone haftowane godło Polski z salonki prezydenckiej naszego tupolewa, który rzekomo rozpadł się w drobny mak na wysokości 11 metrów 10 kwietnia 2010 roku. Cuda! Cuda! Po co te cuda? Po to, aby nas wziąć jeszcze mocniej za gardło. Więcej kontroli! Wolność słowa tylko dla służb i służbistów!

……………………………………………………………………………………… ……………………..

Teraz podobno kolej na Watykan. Tak powiedzieli Amerykanie, a oni wiedzą. Franciszku – czuj duch!

Joanna Mieszko-Wiórkiewicz

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=79082 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]