Od miłości do nienawiści. Co przeskrobał premier Węgier?

Aktualizacja: 2014-12-26 9:34 pm

Stany Zjednoczone chcą wciągnąć Europę w “zimną wojnę” z Rosją. Takiego zdania jest premier Węgier Viktor Orban. Według niego, Budapeszt nie powinien w tym uczestniczyć, bo może się to źle skończyć dla kraju.

Ingerowanie w sprawy innych krajów jest prerogatywą Stanów Zjednoczonych. Tylko Waszyngton może pozwolić sobie na dyktowanie warunków wszystkim, a nieduże kraje europejskie nie mogą tutaj stanowić wyjątku. Węgry narażają się na ryzyko skreślenia z listy przyjaciół Białego Domu i wpisania na listę wrogów. Przyczyną tego jest stanowisko premiera, który, ku wielkiemu zdziwieniu Waszyngtonu, odważył się na wyrażenie własnej opinii, a amerykańskie marzenie scharakteryzował jako dążenie do hegemonii nad światem.

Nie jest to pierwsze oświadczenie Viktora Orbana, które nie spodobało się partnerom Węgier za granicą. Jego przemówienie programowe spowodowało zamieszanie nawet wśród jego węgierskich zwolenników. Wówczas premier zaproponował zapewnianie podwójnego obywatelstwa Węgrom mieszkającym w innych krajach, w tym na Ukrainie. Kijów, rzecz jasna, wyraziły swoje oburzenie, a MSZ Węgier pośpiesznie sprostowano, że szef rządu nie miał nic złego na myśli.

Donald Tusk także nie przepuścił okazji do wypowiedzenia się w tej sprawie. Praktycznie natychmiast poparł Kijów i wytknął Orbanowi, że jego wypowiedź padła w niewłaściwym czasie i w nie właściwym miejscu.

Na wypowiedź Orbana zareagowały również USA. Senator John McCain w ogóle nazywa go „neofaszystowskim dyktatorem”. Za przesadnie wyważoną postawę wobec Rosji musiało zapłacić najbliższe otoczenie premiera węgierskiego: pod pretekstem walki z korupcją przeciwko urzędnikom wprowadzono sankcje i zakazano im wjazdu na terytorium Stanów Zjednoczonych.

Jednak wygląda na to, że Viktor Orban respektuje zasadę „Waszyngton jest moim przyjacielem, ale prawda jest ważniejsza od przyjaźni”. I nadal mówi o ważnym znaczeniu Gazociągu Południowego i krytykuje politykę partnerów europejskich i amerykańskich. Można zakładać, że prestiżowa dotąd przyjaźń ze Stanami Zjednoczonymi staje się dla Europejczyków tak uciążliwa, że milczenie jest coraz trudniejszym zadaniem, – zaznacza Władimir Bruter, ekspert z Międzynarodowego Instytutu Badań Humanistyczno-Politycznych:

W Europie Środkowej wielu już ma szczerze dość pozycji Stanów Zjednoczonych, która naraża kraje na wiele problemów, w tym gospodarczych i wewnętrznych. Wystarczy przypomnieć Czechy, gdzie już zarysowała się pewna granica między prezydentem a rządem. Oznacza to, że poczynania Stanów Zjednoczonych są traktowane w tych krajach jako destrukcyjne. Jednak nie istnieje żadna realna alternatywa. Konfrontacja Europy ze Stanami Zjednoczonymi także nie jest najlepszym wyjściem. Natomiast tworzenie linii podziału wewnątrz Europy jest dla niej czymś na podobieństwo śmierci klinicznej. Odpowiedzi na pytanie, gdzie jest wyjście z zaistniałej sytuacji, nie ma na razie także Viktor Orban.

Za podważanie obranego przez USA kursu, mszczą się one przy pomocy sankcji i publicznego potępienia. Ale w ostatnim czasie miejsce na czarnej liście okazuje się nawet honorowym: w zasadzie obecnie jest to wyraz uznania dla pragmatycznego umysłu i niezależnego myślenia.

Maria Iwanowa

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=78775 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]