Benedykt XVI: ekumeniczny czy apostolski? – Robert Wit Wyrostkiewicz

Dzisiaj zakończyła się głośno komentowana wizyta papieża Benedykta XVI w Turcji. Ojciec Święty stwierdził, że perspektywę ekumeniczną stawiamy na pierwszym miejscu . Usłyszeliśmy ciepłe słowa skierowane do różnej maści heretyków i innowierców. Papież powiedział nawet, że budujemy nowy Kościół, który będzie posiadał pełną jedność. Szkoda, że następca św. Piotra zapomniał wskazać na krzyż i powiedzieć z mocą ducha Świętego: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! Czyżby w dobie posoborowej nie przystawało już stosować się do nakazów Jezusa Chrystusa?

Podczas konklawe wielu wskazywało na konserwatyzm Benedykta XVI. Owszem, w porównaniu ze swoim poprzednikiem nie można mu odmówić większej zachowawczości. Jednak jest on kontynuatorem posoborowych błędów.

 

Mit utraconej jedności

Przed dwudziestu siedmiu laty w tej samej katedrze – powiedział Benedykt XVI – mój poprzednik, sługa Boży Jan Paweł II, wyraził pragnienie, aby u progu nowego milenium „mógł powstać Kościół, który odzyskawszy pełną jedność, mógłby lepiej dawać świadectwo miłości Boga. To życzenie jeszcze się nie ziściło, ale pragnienie papieża jest zawsze to samo stwierdził Ojciec Święty. Jednak jedność, zgodnie z nieomylnym nauczanie Kościoła, to stała cecha Kościoła katolickiego. Prawosławni i protestanci odpadli od prawdziwego Kościoła, przez co stracili jedność. Nie stracił jej sam Kościół, który jest święty i doskonały stanowiąc Mistyczne Ciało Chrystusa. Wyrazem miłości względem braci odłączonych jest przyprowadzenie zabłąkanych owiec do owczarni, którą jest Kościół katolicki. Umizgi piękne słowa o dialogu, wierze w tego samego Boga, to zabieranie im możliwości do nawrócenia, a pamiętajmy, że Nulla salus extra Ecclesiam (Poza Kościołem nie ma zbawienia) oczywiście jeśli ktoś miał możliwość do poznania prawdy. Tej możliwości pozbawia wszystkich niekatolików kościół posoborowy.

 

Niechrześcijanie wierzą w Boga?

Św. Pius X, pogromca herezji modernizmu, przekręca się w grobie. Jego następca na tureckiej ziemi mówił, że chrześcijanie w tym kraju są „pokornie przemierzającymi drogę z tymi, którzy nie podzielają naszej wiary, ale deklarują, że wyznają wiarę Abrahama i czczą z nami Boga jedynego i miłosiernego”. Naszej wiary to znaczy katolików i licznych w Turcji prawosławnych? Od kiedy mamy wspólną wiarę? Muzułmanie czczą z nami Boga ? Jak strasznie jest być katolikiem i słuchać tych trudnych słów pasterza katolickiej owczarni. Przed wyjazdem papież udał się do meczetu, aby tam, zwrócony w stronę Mekki, modlić się. Pytanie do kogo? Katolicka i islamska prasa internetowa już mówi o zbliżeniu Stolicy Apostolskiej i świata muzułmańskiego. Szkoda, że oddaliło się nawrócenie tegoż świata na wiarę objawioną przez Boga. Pozostają gesty, uśmiechy i paplanina o godności człowieka i wolności religijnej, miast odważnego i świętego głoszenia prawdy.

Abp Marcel Lefebvre napisał kiedyś książkę pod tytułem List do zakłopotanych katolików. Dzisiaj nie można już mówić o zakłopotaniu. Nasuwają mi się jedynie słowa: skandal, zgorszenie, apostazja, Apokalipsa.

Módlmy się o łaskę wiary w tych trudnych czasach. Módlmy się również o światło Ducha Świętego dla Ojca Świętego, Benedykta XVI.

Robert Wit Wyrostkiewicz

 

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content