Akredytacja

Jeśliby wziąć pod uwagę to, jak zapobiegliwie do swego wyjścia z hotelu Nowyj z kamerą na „miejsce katastrofy” podchodzi moonwalker S. Wiśniewski (zapasowa kaseta, zapasowe akumulatory, sprawdzenie, czy kamera nagrywa, odpowiednie obuwie etc.[1]), to wielką niewiadomą pozostaje to, że ów SW, „biegnąc” ze swym sprzętem na ruskie wojskowe lotnisko po „upadku samolotu”, nie bierze żadnych dokumentów. Ani paszportu, ani dowodu osobistego, ani akredytacji – to wszystko na ruskiej ziemi. Ciekawe, czy SW miał choćby portfel z kartą kredytową (bo telefon komórkowy miał, gdyż za jego pomocą dowiedział się, że doszło do „katastrofy smoleńskiej”)? Na posiedzeniu ZP, w rozmowie z posłanką Wróbel, montażysta przyznaje, iż nie przyszło mu do głowy, by zabrać ze sobą na ruskie wojskowe lotnisko jakiekolwiek dokumenty. Dopytywany wcześniej przez pos. Sikorę na temat tego, kto mu wystawił akredytację na uroczystości katyńskie, SW odpowiada otwarcie, że nie wie (pani wybaczy, ale ja się nie znam na tych sprawach), bo on jest „człowiek techniczny”, a więc i takimi sprawami się nie zajmuje (kto wydaje takie akredytacje? Nie mam pojęcia, bo ja jestem człowiek techniczny)[2] – tak jakby w ogóle swojej akredytacji nie widział na oczy. SW przyznaje też, iż po prostu dostał polecenie służbowe, „spytano go, czy pojedzie”. I pojechał do Smoleńska.

Każdy, kto oglądał moonfilm, czyli zapis wideo księżycowej wędrówki „polskiego montażysty”, wie, że moonwalker krzyczy w pewnym momencie do „nagonki”, która go zatrzymuje: u mienia akredytacja! – ale przecież żadną akredytacją SW nie wywija przed ruskimi mundurowymi. Wiśniewski nie pokazuje w ogóle żadnego dokumentu potwierdzającego, kim on, jako rieportier,jest (sam przyznaje, iż przedstawia się jako reporter, bo Ruscy mogliby nie zrozumieć słowa montażysta) ani też nikt go o dokumenty, bumagi etc. nie pyta. Ruscy krzyczą: Nikakoj akredytacji, czyli, że nie obchodzi ich akredytacja (montażysty) i wyprowadzają go z kamerą „poza terytorium”. Cała ta sytuacja jest księżycowa podwójnie: 1) SW, przeszedłszy przez „bagna, mokradła” i „wrakowisko”, nie zagaduje Rusków, co się stało (a takie pytanie przecież ciśnie się każdemu na usta, gdy zbliża się do miejsca jakiegoś wypadku), a i 2) nikt montażyście nie relacjonuje, co się właśnie stało – choć wedle oficjalnej narracji SW i „nagonka” znajdują się na „miejscu katastrofy prezydenckiego tupolewa” w dniu 10 Kwietnia. Tak więc zarówno SW powinien indagować Rusków o Wydarzenie, jak i „zabezpieczający” powinni Polakowi wyjaśniać, dlaczego to „terytorium” tak a tak zabezpieczają.

Eto mój, polskij samoljot, tłumaczy SW omonowcom, jak wiemy z moonfilmu, lecz przecież nie mówi on do nich ani przez chwilę: eto samoljot polskogo prezidienta! Zwracam na to uwagę, ponieważ w cytowanej przeze mnie w Suplemencie (https://yurigagarinblog.files.wordpress.com/2014/02/fym-uchod-experiment-suplement.pdf s. 151, por. też s. 150) relacji amb. J. Bahra, pojawiają się okrzyki (słyszane przez Bahra, gdy ten przebywa w okolicach „wraku”): Tam jest nasz prezydent! Tam jest nasz prezydent!, kierowane przez polskich dziennikarzy do ruskich mundurowych tworzących kordon i niepozwalających na zbliżenie się z kamerami do pobojowiska (od strony remizy strażackiej[3]). Na filmie J. Kruczkowskiego Na własne oczy, R. Sęp biegnąc z kamerą między Ruskami, woła do nich: Tam naszi liudiej! Tymczasem moonwalker Wiśniewski podczas swojej burzliwej konfrontacji z „nagonką” nie mówi do Rusków ani o polskim Prezydencie, ani nawet… o polskiej delegacji – tylko o polskim samolocie. SW „po prostu nie wie”, jaki samolot „spadł” ani też, co to za „wypadek”. Czy to możliwe, by to była sytuacja z 10 Kwietnia?

Free Your Mind

[1] http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2013/03/blacharze-i-inne-osobliwosci-godziny.html To chwilę musiało potrwać, zanim zmieniłem, kasetę, zanim włożyłem drugą – przy okazji sprawdziłem, czy się nagrywa. Mam taki zwyczaj. Dopiero przygotowałem ten sprzęt – pamiętam to jak dziś – i dopiero później, będąc…, musiałem się ubrać, jakoś sprawdzić… (…)

[2] http://freeyourmind.salon24.pl/416196,posiedzenie-z-udzialem-moonwalkera-1

[3] Bahr bowiem podąża (ze swym kierowcą G. Kwaśniewskim) od ul. Kutuzowa.

Za: Free Your Mind (2 sie 2014) | http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2014/08/akredytacja.html

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content