Zlecenie na księdza Małkowskiego

Już raz ksiądz Małkowski był na liście tych, których miano skrytobójczo zgładzić. Komunistyczne władze nie chciały dłużej tolerować niepokornego kapłana. Dla współczesnego demototalitaryzmu duchowny także okazuje się bardzo niewygodny. Dlaczego? Bo modli się i mówi prawdę.

Bohaterski kapelan „Solidarności” jest duchownym bezkompromisowym. Taka postawa jest niemożliwa do przyjęcia przez unurzany w dialogu demoliberalny świat. Zakres tolerancji zawodowych stróżów tolerancji jest bardzo mały, można rzec znikomy. Kapłańska modlitwa zdecydowanie poza niego wykracza. Ks. Małkowski boleśnie się o tym przekonał.

Najpierw była modlitwa, prosty egzorcyzm, który może odmawiać każdy kapłan. Ks. Małkowski odmówił ją na Krakowskim Przedmieściu. Na jej odmówienie duchowny nie potrzebował niczyjej zgody, tym bardziej żadnego pozwoleństwa ze strony „Wyborczej”. Modlitwa pochodzi z 1886 roku, z czasów pontyfikatu papieża Leona XII. Ks. Małkowski odmawiał ją od pewnego już czasu na zakończenie marszu z katedry św. Jana na Krakowskie Przedmieście przed Pałac Namiestnikowski.Tym razem jednak cierpliwość demoliberalnego lewiatana się wyczerpała.

Po obchodach kolejnej rocznicy katastrofy smoleńskiej na ks. Małkowskiego wylano wiadro pomyj. W atakowaniu  kapłana przodował senator PO Jan Libicki. Wezwał on władze Kościelne by… zrobiły porządek z księdzem. „Nie mnie pouczać kardynała Nycza, ale moim zdaniem – mimo wielkich zasług – pora już zrobić porządek z księdzem Małkowskim. Choćby przez nałożenie nań zakazu głoszenia kazań i odebranie mu misji kanonicznej. O to do Metropolity Warszawskiego bym apelował” – napisał na swoim blogu Libicki. Ma pan racje panie senatorze, nie panu pouczać hierarchów, ani w sprawie ks. Małkowskiego, ani w żadnej innej.

Znany z niezłomnej i bezkompromisowej postawy wobec komunistycznej sekty duchowny wciąż ma potężnych wrogów. Nie myślę tu o senatorze Libickim, tacy jak on przychodzą i odchodzą zdani na kaprysy demosu. O wiele bardziej niebezpieczni są, ci którzy prowadzą walkę z Kościołem w sposób systematyczny i zorganizowany. Mają swoje media i tuby propagandowe. Mądrość etapu nakazuje im powtrzymać się od fizycznego unicestwiania niepokornych duchownych takich jak ks. Małkowski. Na razie musi im wystarczyć medialny lincz. Na razie.

Łukasz Karpiel

Za: Polonia Christiana – pch24.pl (2014-04-16)

Z księdzem Stanisławem Małkowskim rozmawia Rafał Pazio  

10 kwietnia wieczorem odmówił ksiądz egzorcyzm na Krakowskim Przedmieściu. To ważna i wymowna posługa, nastawiona na istotne zmia­ny. Czy przestrzeń publiczna w Polsce wymaga egzorcyzmowania?

To posługa potrzebna i konieczna. Nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby ktoś nade mną odmówił egzorcyzm. W szerszym sensie potrzebne jest egzorcyzmowanie nie tylko po­szczególnych osób, jakoś uzależnionych od demonów czy wręcz opętanych, ale egzor­cyzm jest potrzebny społeczeństwom, zbiorowościom ludzkim, może i narodom, a także państwom i organom władzy. Zwłaszcza wte­dy, gdy pewne zbiorowiska ludzkie przejawiają cechy demonicznego uzależnienia.

Coś takiego Ksiądz dostrzega?

W historii takie uzależnienie występowało w okresie narodowego socjalizmu w III Rze­szy. To samo w czasach bolszewickich w Rosj sowieckiej, w krajach komunistycznych pod­danych władzy socjalistycznej, także w wersji międzynarodowej, kosmopolitycznej. Taka forma opętania jest udziałem antykościoła, antyewangelizacji, antycywilizacji, antykultury. Dochodzi do zbiorowych zjawisk, częściowo zakamuflowanych, częściowo jawnych, które zmierzają do rozbijania wszelkich autentycz­nych wspólnot, co ma źródła demoniczne.

Jakie?

Z woli Bożej człowiek jest osobą stwo­rzoną na obraz Trójcy Przenajświętszej – Ojca, Syna i Ducha Świętego. Są wymiary indywidualne tego obrazu, czyli rozum, wolna wola, nieśmiertelność duszy, powołanie do nieśmiertelności ciała. Ale są także wymiary społeczne i zbiorowe. Obraz Boży oznacza, że Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę do tworzenia rodziny i szerszych wspólnot, wspólnoty Kościoła, ludu Nowego Przymierza. Uderzenie w naród, w Kościół, w małżeństwo, w rodzicielstwo jest uderzeniem w obraz Boży zawarty w człowieku – jako oso­bie społecznej, zdolnej do wspólnoty z Bo­giem i wspólnoty międzyludzkiej. Pogaństwo starożytne różni się od współ­czesnego tym, że mimo okrucieństwa i bał­wochwalstwa niosło w sobie pewne wartości kultury, filozofii, sztuki, literatury. Przecież później języki grecki i łaciński weszły do litur­gii Kościoła. W nich, w precyzji pojęć i składni zawierało się tyle dobra, że nie sposób było tego zlekceważyć.

Współczesne nihilistyczne, pogańskie ide­ologie zawierają pewien kamuflaż. Pod po­zorem dobra jest otchłań nihilizmu. Co ze sztuki współczesnej może wejść do kultury? To sztuka bluźniercza. Symbolem jest instala­cja z odchodami artysty w puszce. Tę sztukę prezentuje się z pełną aprobatą władz. Przed­stawiciele władz podają się za katolików, ale | otwarcie lub w ukryty sposób służą złu. Czy aż nie należałoby odprawiać egzorcyzmów nad 8. instytucjami rządowymi, sejmowymi, senac­kimi, władzą sądowniczą w obecnym kształ­cie? Przecież złe decyzje, ustawy, są otwarcie sprzeczne z prawem Bożym.

W jakim wymiana?

W miejsce „nie zabijaj” wstawia się „zabi­jaj”, w miejsce „nie cudzołóż” – „cudzołóż”. Eliminuje się słowa: „ojciec”, „matka”, „mąż”, „żona”. Niszczenie pojęć uderza w wymiar ob­razu Bożego zawartego w każdym człowieku.

Dlatego odmówiłem dwa proste egzorcyzmy do Matki Najświętszej i św. Michała Archanio­ła. Potwierdzam, że wszystko powiedziałem świadomie. Każdy przecież może odmówić prosty egzorcyzm, aby złe duchy opuściły miejsca, w których czują się dobrze.

Czy Ksiądz przyszedł z takim zamia­rem?

Co miesiąc takie egzorcyzmy odmawiałem od pewnego już czasu na zakończenie Marszu z katedry św. Jana na Krakowskie Przedmieście przed Pałac Namiestnikowski. Dodatkowo po drodze pochód mija budynek, który zajmuje jakiś klub typu agencja towarzyska. Dlatego o tym wspomniałem 10 kwietnia. Ten klub funkcjonuje za zgodą władz Warszawy, które jednocześnie sprzeciwiają się krzyżowi na Krakowskim Przed­mieściu przed Pałacem Namiestnikowskim. Te same władze są przeciwne stawianiu nowych krzyży, pomników ukazujących bohaterstwo Po­laków, na przykład ratujących Żydów, oddają­cych życie na Ojczyznę. Z kolei władze akceptu­ją pomnik najeźdźców, tzw. czterech śpiących, przy Dworcu Wileńskim.

Obecnie walka ma przede wszystkim wymiar duchowy. Perspektywy zwycięstwa na drodze politycznej są bardzo niejasne. Wewnętrzni przeciwnicy Kościoła i narodu, przyjmując kamuflaż deklarowanego katolicyzmu, przyj­mując świętokradzko komunię świętą, zaprzy­jaźniają się z różnymi duchownymi, a także hierarchami. Wprowadzają dezorientację i my­ślowy zamęt. Niektórzy mogą mówić, że za ko­muny mieliśmy władzę ateistów, bezbożników, a teraz katolików. Ale już dziś do Kościołów, jak na Zachodzie, wkraczają bojówki.

Niedawno zakłócono Mszę św., którą odpra­wiałem w Poznaniu, a przedwczoraj zakłóco­no kazanie księdza biskupa Antoniego Pacyfika Dydycza. Pewna kobieta włączyła syrenę i głośno przemawiała. Nie robiła wrażenia oso­by chorej umysłowo, lecz przygotowanej na prowokacyjne działania.

Czy 10 kwietnia na uroczystość za­prosili Księdza politycy Prawa i Spra­wiedliwości, a może sam Jarosław Kaczyński?

Moja obecność była naturalna, jestem tam co miesiąc. Odpowiedziałem na ogólne zaproszenie. Zrezygnowałem z bardzo ważnej propozycji. Miałem zaproszenie na 10 kwiet­nia wieczorem na nagranie programu Jana Pospieszalskiego na temat sługi bożego pry­masa Stefana kardynała Wyszyńskiego i bło­gosławionego Jana Pawła II. Kiedy skojarzy­łem daty i godziny, musiałem odmówić udziału w programie telewizyjnym.

Dlaczego Ksiądz używa określenia Pałac Namiestnikowski zamiast Pałac Prezydencki?

Osobę, która sprawuje urząd prezydenta, uważam za przedstawiciela obcych interesów. Mam wątpliwości co do demokratycznej pro­cedury, na drodze której ta osoba zdobyła władzę. W przeszłości mieliśmy poparcie dla WSI, formacji ściśle współpracującej z odpo­wiednikiem rosyjskim. Dodatkowo różne inne decyzje powodują, że nie jest to dla mnie pre­zydent Polski, a namiestnik.

Wystąpienie z 10 kwietnia na Kra­kowskim Przedmieściu było komento­wane m.in. przez Andrzeja Celińskiego – jak się okazuje, kolegę ze studiów – który stwierdził, że Ksiądz zwariował.

To jest ich rutyna, nie tylko wobec mnie. Niech mu będzie. Ludzie chorzy moralnie i duchowo robią wariata z człowieka, który dba o zdrowie duchowe i broni prawdy. Odprawia egzorcyzmy, które mają przyczynić się do od­rodzenia duchowego. Jezusowi też przypisy­wano, że działa pod wpływem belzebuba, że bluźni, zasługuje na śmierć według prawa mojżeszowego. Jezusa też uważano za szalonego i opętanego; mówiono, że odszedł od zmysłów.

Zgromadzeni bardzo entuzjastycz­nie przyjęli to, co Ksiądz zrobił na Kra­kowskim Przedmieściu.

Też to zauważyłem. Opowiedziałem także pewną anegdotę więzienną. Był sobie taki Ja­nek, nazywali go Usypiacz. Kiedy pozostawał na wolności, w pociągach szukał osób, które podróżowały samotnie i robiły wrażenie za­możnych. Wówczas Janek zwany Usypiaczem wchodził do środka. Miał wielki talent zaprzy­jaźniania się i uprawiania tego, co nazywa się polityką miłości. W wyniku tej polityki miłości po pewnym czasie zawiązywała się przyjaźń i Janek proponował przejście na ty. Wyjmował piersiówkę z alkoholem nasyconym środkiem silnie usypiającym. Gdy klient wypił, zapadał w śpiączkę, z której trudno było go wybudzić. Kilka osób nawet zmarło. Wtedy Janek Usypiacz dokonywał przekształceń własnościo­wych. Konsumował zdobyty szmal i za jakiś czas szukał kolejnego klienta, aż w końcu wpadł.

Teraz mamy do czynienia z Donkiem Usypiaczem. Klientów jest dużo i duży szmal. Pytanie: czy klient podda się polityce miłości i da się uśpić? Chodzi o to, żeby Polacy nie kon­centrowali się na emocjach. Wzbudzić w czło­wieku emocje pozytywne lub negatywne jest bardzo łatwo. Jeżeli człowiek wyrzeka się wy­miaru Bożego, jakim jest rozum i wolna wola, Nie wolno dać się pozbawić tych właściwości, które Bóg w nas zaszczepił.

W taj sytuacji czekamy na kanonizację Jana Pawła II. Jak Ksiądz ocenia przygotowanie Polaków?

Jeżeli kanonizacja będzie przyjęta rozrywkowo, powierzchownie, będzie mała szansa zrozumienia, czym jest. A przecież to wsparcie dla osoby, która się za nas modli. Ta osoba przekazuje Polsce i światu bardzo aktualne ” i ważne orędzie. Zrozumienie wstawiennictwa wzmocnionego dzięki kanonizacji może działać zbawiennie. Może budzić ludzkie su­mienia. Sam patronat i wstawiennictwo Ojca Świętego może przyczynić się do ocalenia Polski, tak dotkliwe w tej chwili zagrożonej.

Jakie znaczenie ma połączenie ka­nonizacji dwóch papieży: Jana XXIII i Jana Pawła II?

Łączy ich pewna dobroć i życzliwość wo­bec ludzi. To także aprobata dla tego, kto za­inicjował Sobór Watykański II, chociaż go nie dokończył, i tego, kto odegrał na tym soborze ważną rolę i potwierdzał jego ważność. To tak­że aprobata dla tych treści Soboru, które mogą być właściwie zrozumiane i odróżniane od de­wiacji posoborowych, które zachwiały wiarą u wielu świeckich i duchownych na Zachodzie i spowodowały takie postawy wrogie liturgii i wie­rze. Paweł VI to otwarcie przyznał, mówiąc, że przedostał się swąd szatana do Kościoła.

Jakie jest Księdza osobiste do­świadczenie związane z osobą Jana Pawła II?

Z przejęciem i podziwem słuchałem homi­lii. Uczestniczyłem w pielgrzymkach do Polski. Pamiętam spotkanie na placu Zwycięstwa w Warszawie w wigilię Zesłania Ducha Święte­go. Przygotowano wspaniałą Liturgię Słowa. Wybrano spośród kilku lekcji na pierwsze czytanie fragment z Księgi proroka Ezechie­la o dolinie pełnej wyschniętych kości. Duch Boży ożywił je, aż powstało wojsko bardzo wielkie. Jeszcze zanim Ojciec Święty powie­dział homilię, z tego czytania wyłowiłem obraz Polski, obraz polskiego narodu. Na koniec ho­milii papieskiej padło „Niech zstąpi duch Twój i odnowi oblicze ziemi!”. Jan Paweł II wyraźnie nawiązywał do pierwszego czytania.

Co Ksiądz myślał jako kapłan, pa­trząc na papieża-kapłana?

Ojciec święty łączył w sobie wymiar kapłań­ski, prorocki, królewski oraz pasterski. W wy­miarze kapłańskim zawiera się ofiara, udział w krzyżu Chrystusa. Łączenie swojego cierpienia z kapłańską ofiarą Syna Bożego. W wymiarze pro­rockim zawiera się rola prawdy o Bogu i człowie­ku, o godności człowieka jako osoby stworzonej na obraz Boży. Ojciec Święty mówił o Euchary­stii i wierze, także krzyżu. Bardzo mnie to pocie­szało i umacniało. Chciałem w swoich homiliach i wystąpieniach Ojca Świętego naśladować.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Ratał Pazio

„Najwyższy czas”   19 – 26 kwietnia b.r.

Za: dakowski.pl (16.04.2014)

KOMENTARZ BIBUŁY: Dziwne, że tak waleczny i światły ksiądz, dalej nie dostrzega zasadniczej różnicy: że posoborowe dewiacje nie są wynikiem niezrozumienia „treści Soboru”, lecz właśnie konsekwencją jego ambiwalentnej litery!

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content