Pieśń niewolników

Aktualizacja: 2013-12-6 11:56 am

Kiedy tylko ukraiński parlament odrzucił ustawę o wysłaniu Julii Tymoszenko na zagraniczną kurację, co oznaczało odłożenie ad calendas Graecas umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z Unią Europejską, w Kijowie rozpoczęły się manifestacje na rzecz integracji Ukrainy z UE. Wypuszczenie Julii Tymoszenko z ukraińskiej turmy było bowiem warunkiem sine qua non tej umowy. Czy stanowiło to wyraz przezorności Umiłowanych Przywódców Eurokołchozu, którzy „głęboko odczuwają wspólnotę losów” i dążą do wytworzenia i ugruntowania nowej, świeckiej tradycji, że żeby tam nie wiem co, to za kratki się nie wsadzamy? Wszystko to być może, ale bardziej prawdopodobne wydaje się, iż był to sprytny wybieg Naszej Złotej Pani Anieli. Ponieważ wiadomo, że „wszyscy ludzie będą braćmi”, to i ona nie chciała otwarcie torpedować uczestnictwa Ukrainy w UE, więc postawiła Ukraińcom warunek zaporowy – żeby najpierw się przeczołgali – w słusznym przekonaniu, że na takie upokorzenie się nie zgodzą. W ten sposób wilk będzie syty i owca cała; Nasza Złota Pani pokazała zimnemu ruskiemu czekiście Putinowi, że nic nie jest w stanie zachwiać strategicznym partnerstwem niemiecko-rosyjskim, a z drugiej strony mikrocefale miały wrażenie, że oto uczestniczą w heroicznej walce o prawa człowieków.

Jak pamiętamy, wojowniczy prezydent Jerzy Bush junior najpierw próbował aktywnej polityki amerykańskiej wobec całej Europy. Znalazło to wyraz m.in. w lojalce wobec USA podpisanej przez 8 europejskich krajów – m.in. Polskę – które akurat leżały wokół Festung Europa, jakby ją okrążały. Ale 11 września 2001 roku zmienił amerykańskie priorytety. USA postawiły na „wojnę z terroryzmem”, cokolwiek by to miało oznaczać, do której potrzebowały Niemiec i Francji, więc ich okrążanie trzeba było zakończyć. Z aktywnej polityki europejskiej USA pozostała resztka w postaci ekscytowania zarzewia konfliktu między Rosją i Niemcami w Europie Środkowo-Wschodniej przy pomocy trójki dywersantów: Gruzji, Ukrainy pod prezydentem Juszczenką i Polski. „Lecz tymczasem na mieście inne były już treście” – jak powiada poeta, co się wykłada, że układ sił na świecie zaczął się zmieniać na niekorzyść Ameryki i w grudniu 2008 roku Kondoliza oświadczyła, że USA nie będą już forsowały przyjęcia Gruzji i Ukrainy do NATO – co zdruzgotałoby strategiczne, rosyjsko-niemieckie partnerstwo – tylko skoncentrują się na „umacnianiu” tam „demokracji”.

Oczywiście Żydzi wszystko wiedza pierwsi, więc jeszcze Kondoliza nie zdążyła tego ogłosić, a już największy cadyk III RP Aleksander Smolar, w żydowskiej gazecie dla Polaków, tej samej, w której kilka miesięcy wcześniej sam pan red. Michnik nie mógł się nachwalić prezydenta Kaczyńskiego za wyprawę do Tbilisi – więc w tej samej żydowskiej gazecie dla Polaków skrytykował prezydenta Kaczyńskiego za „postjagiellońskie mrzonki”. Wiadomo; „mrzonki” to mogą sobie mieć starsi i mądrzejsi, ale nie mniej wartościowe narody tubylcze.

W tej sytuacji inicjatywę przejęła Nasza Złota Pani, doprowadzając do proklamowania 7 maja w Pradze tak zwanego Partnerstwa Wschodniego, ogólnie nawiązującego do misji generała Reinhardta Gehlena z czasów II wojny „Fremde Heere Ost”, czyli Obce Armie Wschód. Co tam Niemcy z tego chcą mieć, to jedna sprawa, a sprawą kolejną było stworzenie naszemu bufonowatemu ministrowi spraw zagranicznych okazji do popisywania się mocarstwowością, polegającą na prężeniu cudzych muskułów. Ponieważ wszyscy wiedzą, że uprawianie prawdziwej polityki ma on surowo zakazane, więc jeśli dla równowagi trochę się ponadyma, to nikomu nic nie szkodzi. Oczywiście Partnerstwo Wschodnie pozostaje w cieniu strategicznego partnerstwa niemiecko-rosyjskiego, w związku z tym wybory prezydenckie na Ukrainie w roku 2010 zakończyły się zwycięstwem Wiktora Janukowycza, „kryminalisty” – jak go określiła Julia Tymoszenko.

Ale i ona miała to i owo za uszami i to nawet nie dlatego, że zaczynała biznesową karierę od wypożyczalni pornograficznych kaset, nawet nie dlatego, że współpracując z szefem partii „Hromada” Pawłem Łazarenką, odsiadującym w amerykańskiej turmie wyrok za „defraudację” pierwsze większe pieniądze zobaczyła w „Ukraińskiej Benzynie”, tylko za to, że ta „Benzyna” przekształcona później w Zjednoczone Systemy Energetyczne Ukrainy uzyskała monopol na obrót ruskim gazem. Ponieważ jest publiczną tajemnicą, iż w Rosji sektor paliwowy pozostaje surowo strzeżonym monopolem bezpieki, to takie wyróżnienie pięknej Julii nasuwa podejrzenia, iż musiała zostać naszą duszeńką. Nawet i to nie byłoby jeszcze straszne, ale piękna Julia poszła jednocześnie na współpracę z „filantropem”, którego zimny ruski czekista Putin właśnie z Rosji wysiudał, słowem – zaczęła dokazywać, jakby zapomniała, skąd właściwie wyrastają jej nogi.

Ale bo też „filantrop” wyasygnował 20 milionów dolarów na zorganizowanie na Ukrainie „Pomarańczowej Rewolucji” w postaci namiotowego miasteczka na Majdanie Niepodległości w Kijowie, w którym zwolennicy Wiktora Juszczenki i pięknej Julii manifestowali i manifestowali popijając i zakąszając. Inwestycja w rewolucję opłaciła się z nawiązką, bo kiedy Wiktor Juszczenko i piękna Julia podzielili się władzą, cała Ukraina leżała przed „filantropem” na wznak z rozłożonymi nogami. Kiedy jednak 17 września 2009 roku światło zostało oddzielone od ciemności przez prezydenta Obamę, który zadeklarował wycofanie się USA z aktywnej polityki również w Europie Środkowo-Wschodniej, strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie odzyskało pełnię ciężaru gatunkowego. W rezultacie podział Europy na strefy wpływów niemal dokładnie wzdłuż linii Ribbentrop-Mołotow coraz bardziej się utrwala.

Ostatnie demonstracje w Kijowie pokazują, że wprawdzie „filantrop” próbuje ratować zdobycze ludu pracującego miast i wsi, ale ponieważ piękna Julia nadal siedzi w turmie, to teraz, w ramach Partnerstwa Wschodniego, podobnież stawiamy już tylko na Mołdawię. Piszę to niemal w przeddzień wileńskiego „szczytu”, którego uczestnicy, według „Wieści znad Wilii”, mają zostać powitani przez litewskich policjantów, funkcjonariuszy Straży Granicznej i strażaków „Pieśnią Niewolników” z opery Giuseppe Verdiego „Nabucco”. I ładnie i symbolicznie.

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Nasza Polska”.

Felieton    tygodnik „Nasza Polska”    4 grudnia 2013

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=71889 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]