Petrucci, Priebke i Robaczewski

Wczoraj na stronie internetowej Wiadomości Tradycji katolickiej ukazał się wywiad z ks. Pierpaolem Petruccim, przełożonym włoskiego dystryktu Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X. Kapłan szczegółowo wyjaśnia w nim powody, dla których zdecydował się – mimo fali protestów – odprawić pogrzeb niedawno zmarłego niemieckiego zbrodniarza wojennego Ericha Priebkego. Tymczasem dzisiejsza „La Repubblica” podała, że ciało zmarłego znalazło w końcu miejsce wiecznego spoczynku na jednym z włoskich cmentarzy więziennych. 

Trzeba się cieszyć, że ta smutna historia już się zakończyła, bo – parafrazując cytat z „Samych swoich” – Kościół w niej zagrzęzł i czort zaczął karty rozdawać. Jestem pewien, że gdyby nie strach przed medialnym linczem ze strony włoskiej lewicy i środowisk żydowskich, to kard. Valliniemu (w końcu prawnikowi-kanoniście!) przez myśl by nie przeszło, że może odmówić ostatniej posługi człowiekowi, który był praktykującym katolikiem regularnie przystępującym do sakramentów. Smutne jest szczególnie to, że władze Kościoła uginając się pod presją mediów wyrządziły wielką niesprawiedliwość zmarłemu i jego rodzinie, a na dodatek zaczęły szkalować tych, którzy postanowili tę niesprawiedliwość naprawić (ordynariusz Albano, gdzie mieści się przeorat FSSPX stwierdził, że lefebryści są poza Kościołem). Sądzę, że oficjalne czynniki Kościelne powinny raczej milczeć i w cichości serca być wdzięczne, że rodzina Priebkego zwróciła się z prośbą o pogrzeb właśnie do włoskich piusowców, bo Bractwo nie dość, że wykonało to, co zmarłemu gwarantuje Kościół, to jeszcze poniosło tego wysoką cenę – cenę, której nie zdecydował się zapłacić kard. Vallini, choć Priebke był jego owcą, a nie ks. Petrucciego. 

W Polsce sprawa pogrzebu Ericha Priebkego nie wzbudziła większych emocji, choć oczywiście znaleźli się tacy, którzy użyli jej jako pałki przeciwko Bractwu św. Piusa X. Zdumiewająca była np. wypowiedź dr. Arkadiusza Robaczewskiego, prezesa Centrum Kultury i Tradycji Wiedeń 1683, który 16 października br. na łamach portalu internetowego Fronda.pl oskarżył FSSPX o to, że „zgorszyło wierzących” i „nie czuje się skrępowane żadnymi już przepisami kościelnymi”. Nie podejmuję się dyskusji, bo zwrot o „mijaniu się z prawdą” mógłby okazać się niewystarczający. Poza tym nie mogę nie zauważyć, że wypowiedź dr. Robaczewskiego – od chwili rozpoczęcia rozmów doktrynalnych pomiędzy Rzymem i FSSPX człowieka bardzo zaangażowanego w działalność piusowców w Polsce – stanowi raczej akt publicznego odcięcia się od Bractwa po tym, gdy te rozmowy zakończyły się fiaskiem, a on, który miał być jednym z ojców sukcesu, zaczął być postrzegany jako „lefebrysta” i „sekciarz”. Występowanie pod nazwiskiem po stronie FSSPX bardzo często przynosi całkiem wymierne straty, dlatego prezes Centrum Kultury i Tradycji postanowił na nowo się uwiarygodnić. Jego prawo. Szkoda, że zrobił to w tak złym stylu.  

Jacques Blutoir

Za: Pod mitrÄ… - nie tylko kościelne safari (07.11.2013) | http://jacquesblutoir.blogspot.com/2013/11/petrucci-priebke-i-robaczewski.html

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content