Dlaczego jest jak jest i czy może być lepiej

Od czasu do czasu spotykam się z pytaniem dlaczego Polska obecna tak bardzo odbiega swoją światową pozycją i znaczeniem od Polski dwudziestolecia międzywojennego. Pytają mnie o to ludzie odemnie młodsi zapewne sądzący, że jako starzec nad grobem stojący miałem bliższy wgląd w sytuację panującą w okresie II Rzeczpospolitej niż oni sami. Tymczasem moje wspomnienia sięgają z trudnością lat tuż powojennych a sama II RP znam z drugiej ręki – dzięki komentarzom i opowiadaniom moich starszych krewnych. Takie komentarze nigdy nie są zbyt uporządkowane ani udokumentowane a są też często zabarwione osobistym punktem widzenia osoby relacjonujacej.

Nie ulega wątpliwości, że II Rzeczpospolita jako państwo nowe, reaktywowane z fragmentów trzech zaborów po niemal 150  letniej niewoli (pierwszy rozbiór Polski – rok 1772), była znacznie sprawniejsza niż obecna w dziele odtwarzania struktury państwowej i budowania pozycji Polski jako jednego z filarów porządku światowego po kapitulacji II Rzeszy oraz w obliczu bolszewickiej anarchii panującej na terytorium dawnego Imperium Romanowow. Przed elitą kraju stanęło bowiem zadanie ujednolicenia porządku prawnego oddziedziczonego po zaborcach oraz faktyczne zdefiniowanie granic kraju, do którego różnych prowincji rościli sobie prawa spadkobiercy mocarstw rozbiorowych. Polska 1918 roku była tworem powstałym w walce z jej sąsiadami a także z dyplomacją Entanty, która usiłowała ograniczyć polskie ambicje terytorialne. Na terytorium Polski stacjonowaly także wojska obce nadzorujące plebiscyty przynależnościowe jakie przeprowadzano na terytoriach spornych (Śląsk, Mazury). Ich sympatie na ogół nie leżały po stronie polskiej. Wrogo nastawione do nowej Polski były istniejące na jej terenie mniejszości narodowe: komunizujacy żydzi, zniemczeni ślązacy i zamieszkali na terenach  byłego zaboru pruskiego i austriackiego Niemcy a także Czesi usiłujący oderwać od Polski tereny byłego Księstwa Cieszyńskiego, czy Litwini  oraz Ukraińcy usiłujący zbudować własną Niepodległą Ukrainę. Tradycyjnie wrodzy Polsce byli też  Rosjanie -zarówno biali czyli zwolennicy Imperium Rosyjskiego w przedwojennych granicach jak i kierowani przez żydów bolszewicy. Państwo Polskie powstawało w walce o przetrwanie i walka ta była skuteczna tylko dlatego, że w tym czasie zarówno Niemcy jak i Rosja -Ukraina -Białoruś i Litwa były pogrążone w chaosie walki klasowej i kryzysie gospodarczym wywołanym z jednej strony rewolucją bolszewicką a z drugiej przegraną wojną i dążeniem państw Entanty (Anglia, Francja, USA) do osłabienia Niemiec.

Nie bez znaczenia dla dyplomacji ówczesnych wielkich mocarstw była konieczność zbudowania kordonu sanitarnego izolującego skomunizowaną Rosję od świata cywilizowanego. Tej roli nie mogły tuż po wojnie pełnić Niemcy gdyż był to kraj także silnie komunizujący oraz rozgoryczony wymuszonymi na nim stratami terytorialnymi. Pamiętajmy bowiem, że Imperium Niemieckie cesarza Wilhelma II skapitulowalo w sytuacji, która w zasadzie owej kapitulacji nie wymagała. Armie niemieckie poddały się nadal zajmując pozycję bojowe na terytorium przeciwnika. Ten fakt był powodem oskarżeń jakie później wysuwano ze strony sił patriotycznych o „ciosie w plecy” jakie po-cesarski socjaldemokratyczny rząd niemiecki  wymierzył II Rzeszy z zamiarem stworzenia ogolnoeuropejskiej rewolucji socjalistycznej na terenie Europy Centralnej.

To jednak, że polska elita  polityczna i intelektualna zdecydowała się na walkę zamiast biernie zdać się na dobrą wolę mocarstw Entanty i pozwolić dyplomacji szeroko rozumianego „Zachodu” decydować o przyszłym kształcie geograficznym kraju odróżnia ją od jej rządców z lat 1945-do czasu obecnego.

W przeciwieństwie bowiem do okresu demokracji socjalistycznej czasów Polski Ludowej , PRLu czy III RP ton elicie II Rzeczpospolitej nadawali przedstawiciele ziemiaństwa oraz wojskowi, którzy zbrojną ręką wykuwali granicę kraju (patrz http://bobolowisko.blogspot.com/2013/06/twarze-ii-rzeczpospolitej-twarze.html). Wiedząc z własnego doświadczenia jak wiele ofiar i wysiłku było potrzebne aby odzyskać i utrzymać niepodległość kraju  nie mieli oni zamiaru aby ową wolność utracić drogą przyjęcia przewodnictwa ze strony mocarstw ościennych czy nawet Francji lub Anglii. Wręcz przeciwnie! Postanowili oni budować Polskę mocarstwową o pozycji światowej porównywalnej z innymi mocarstwami. Nie bez znaczenia był też fakt, że ludzie ci znali z własnego doświadczenia co to znaczy zarządzać dużą jednostką gospodarczą – czy jest nią własny majątek, przedsiębiorstwo czy kraj – i ile wysiłku wymaga utrzymanie w nim porządku, spokoju i poziomu zatrudnienia pozwalającego na utrzymanie przy życiu zależnej od ich decyzji siły roboczej. Na tym właśnie polega ta wielka różnica z elitą rządzącą od roku 1945 do chwili obecnej. Po drugiej wojnie światowej Polska znalazła się w rękach typowych pracowników najemnych, dla których było całkiem naturalne aby służyć komuś czy to ze wschodniej czy po zachodniej stronie granicy. Wszystko co oczekiwali to pewność utrzymania władzy oraz osobiste korzyści gwarantowane przez zagranicznego pracodawcę.  Jak już niegdyś pisałem, największym wrogiem Polski jest  jej własny lud, (patrz http://bobolowisko.blogspot.com/20ąą/08/z-punktu-widzenia-pana-dziedzica-czyli.html ), który dla personalnych korzyści sprzeda interes narodowy bez mrugnięcia okiem. Głupotą ludu i jego brak zdolności przewidywania jest dla wielu z nas sprawą oczywistą gdyż poznajemy ją z codziennego obcowania z typowymi rodakami. Jeśli spytamy na przykład kogokolwiek o to co myśli o odzyskaniu polskich Kresów i o prawach jakie Polacy mają do tych terenów to najczęściej spotkamy się z wzruszeniem ramion. Co bowiem ma przynieść mu wysiłek walki o odzyskanie tego terytorium jeśli on sam na nim nie mieszka. Co go obchodzi majątek skradziony innym Polakom niedyś a często i nadal tam mieszkającym czy też dobra kulturalne, które tam najczęściej marnieją w rękach nieprzychylnych okupantów. To co determinuje poziom świadomości społecznej to edukacja patriotyczna w szkole oraz edukacja masowa społeczeństwa dorosłego. Oba te czynniki są jednak kontrolowane przez aktualną elitę polityczną i medialną i mogą spełnić swoje zadania tylko wtedy gdy istniejąca elita sama posiada świadomość narodową i zdolność rozumienia interesu narodowego.  Tego nie możemy się spodziewać od osób, które uważają, że „polskość to choroba” ani też od entuzjastów awansu społecznego i społecznego państwa prawa.

Dobrą ilustracją sentymentów panujących w II Rzeczpospolitej są tak zwane wirniki czyli stemple pocztowe zawierające pewne treści, które zdaniem elity politycznej powinny zabłądzić pod strzechy współobywateli. Jest to oczywiście wiadomość uproszczona ale właśnie przez to trafiająca do umysłów nie nawykłych do analiz bardziej skomplikowanych. Spójrzmy zatem co nam mówią o Polakach II Rzeczpospolitej owe fragmenty historii pocztowej.

Tak na przykład kartka z 1929 roku mówi nam, że w okresie kryzysu gospodarczego w Polsce ale i na świecie powinniśmy popierać wytwórczość krajową. Dlaczego? Bo importowanie towarów zagranicznych, o ile nie są nie do zastąpienia, powoduje wypływ kapitału polskiego za granicę oraz hamuje produkcje na terenie kraju. Ta zaś daje utrzymanie populacji własnej. Czy nie jest to argumentacja aktualna?

II Rzeczpospolita otwierała się na morze i zdawała sobie sprawę z tego, że jej dostęp do morza i powodzenie handlu i rybołówstwa morskiego jest uwarunkowane istnieniem silnej marynarki wojennej. Dlatego kartka z roku 1930 posiada wirnik „Nie ma Polski bez morza. Budujmy okręty wojenne”.

Silna flota wojenna, która zresztą sprawdziła się w czasie II Wojny światowej, miała też zadanie perspektywistyczne. Jej końcowym celem było ochranianie dostępu do kolonii zamorskich, do których II RP rościla sobie pretensje. „Własne kolonie to siła gospodarcza Polski” mówi wirnik z 1939 roku. Może się to nam wydawać śmieszne w sytuacji obecnej, kiedy kolonializm jest znacznie bardziej zamaskowany. W tym czasie jednak wszystkie liczące się na świecie państwa (Anglia, Francja , USA, Włochy) posiadały posiadłości zamorskie, z których czerpały zyski będące źródłem ich zamożności nawet do chwili obecnej. Po I Wojnie światowej odebrały one i podzieliły się byłymi koloniami Niemiec. Nie było więc niczym osobliwym, że Polska starającą się o pozycję mocarstwa europejskieo zamierzała postąpić podobnie.

Podobny cel miał zabór ziem byłego Księstwa Cieszyńskiego (w r. 1938), zaludnionego w większości przez Polaków, a zajętego przez rząd Czechosłowacji w momencie gdy Polska prowadziła bój o życie z bolszewicką nawałą w roku 1920. Wirnik mówi nam nie tylko, że zrewanżowalismy się w ten sposób Czechom za ich cios w plecy ale także, że takie posunięcie miało zdrowy sens gospodarczy.
Polska jest jak orzech znajdujący się w cegach „dziadka” którego dźwigniami są Rosja i Niemcy.  W takiej sytuacji jedyną szansą utrzymania realnej niepodległości od obu sąsiadów jest wzmocnienie skorupy (wojskowej) czyli utworzenie twardego do zgryzienia orzecha oraz powiększenie  jego objętości przez przyłączenie ziem nam odebranych czyli powrót do rozmiarów przedrozbiorowych. Każdy rząd polski, który nie zmierza w tym kierunku jest rządem zdrady narodowej.

Jest oczywiście możliwe, że niewolnicza natura naszego ludu zwycięży i Polska jako państwo i naród przestanie istnieć. Taki jest cel obecnej, kierowanej przez Germanów, Unii Europejskiej. Realizuje ona bowiem plany NSDAP metodą Anchlussów przekupując sprzedajne elity polityczne krajów Europy Centralnej. Przykład Węgier Orbana wskazuje na to, że powrót do realistycznej polityki narodowej jest możliwy. Zaś przykład Jugosławii, Grecji i Cypru mówi nam czego możemy oczekiwać i my jeśli jeszcze bardziej zintegrujemy się z UE.

Andrzej Bobola

Andrzej Bobola jest pseudonimem literackim profesora fizyki chemicznej, który dla odpoczynku od nieco rozrzedzonej atmosfery fizyki teoretycznej oddaje się rozważaniom na tematy humanistyczne o aktualnym znaczeniu.

Za: Bobolowisko (July 23, 2013) | http://bobolowisko.blogspot.com/2013/07/dlaczego-jest-jak-jest-i-czy-moze-byc.html

Skip to content