„Kryzysy finansowe potrzebują kozłów ofiarnych”

W miarę jak padają kolejne światowe rynki papierów wartościowych i rośnie bezrobocie, należy się zastanowić czy ten globalny kryzys finansowy nie dostarczy znów trującego paliwa dla nienawiści? Nadchodzące z Europy sygnały zdają się potwierdzać nasze obawy. Brytyjski minister Ed Balls martwi się, że ruchy faszystowskie, które ujarzmiono na Wyspach Brytyjskich w latach 1930-tych, mogą znów pojawić się jako znacząca siła polityczna, może już za rok a może w ciągu następnych 5-ciu, 10-ciu, albo 15-tu lat. Derek Simpson, sekretarz stowarzyszenia brytyjskich związków zawodowych, ostrzega, że ksenofobiczna Brytyjska Partia Narodowa wykorzystuje slogan “Brytyjskie miejsca pracy dla brytyjczyków” w infiltracji ruchów związkowych.

Poniżej przedstawiamy tłumaczenie artykułu opublikowanego w piśmie The Financial Times, napisanego przez pracowników Centrum im. Szymona Wiesenthala. Tekst jest klinicznym przykładem żydowskiego etnocentrycznego postrzegania świata, ale ukazuje też skutki prowadzonej latami propagandy prosyjonistycznej, która zdołała przeobrazić społeczeństwo amerykańskie w bezmyślnych zjadaczy hollywoodzkiej masówki, serwowanej przez żydowskich właścicieli i producentów. W ostatnim zaś zdaniu artykułu, sumuje się prawdziwa hucpa żydowska.


W miarę jak padają kolejne światowe rynki papierów wartościowych i rośnie bezrobocie, należy się zastanowić czy ten globalny kryzys finansowy nie dostarczy znów trującego paliwa dla nienawiści?

Nadchodzące z Europy sygnały zdają się potwierdzać nasze obawy. Brytyjski minister Ed Balls martwi się, że ruchy faszystowskie, które ujarzmiono na Wyspach Brytyjskich w latach 1930-tych, mogą znów pojawić się jako znacząca siła polityczna, może już za rok a może w ciągu następnych 5-ciu, 10-ciu, albo 15-tu lat. Derek Simpson, sekretarz stowarzyszenia brytyjskich związków zawodowych, ostrzega, że ksenofobiczna Brytyjska Partia Narodowa wykorzystuje slogan „Brytyjskie miejsca pracy dla brytyjczyków” w infiltracji ruchów związkowych.

Anti-Defamation League (ADL) przeprowadziła ankietę, z której wynika, że stare uprzedzenia ciągle żyją w Europie. Żydzi nadal są postrzegani jako kozły ofiarne du jour dla jednej trzeciej Europejczyków. Około 40% respondentów (ponad 50% w Polsce, Hiszpanii i na Węgrzech) uznało, że Żydzi są zbyt mocni w biznesie. W Hiszpanii 74% badanych uznało, że „prawdopodobnie prawdziwe” jest stwierdzenie, że Żydzi kontrolują rynki finansowe w nadmiernym stopniu.

Badania ankietowe BBC ujawniły, że tylko 9% Niemców widzi Izrael w „pozytywnym świetle” a aż 65% postrzega to państwo głównie w negatywny sposób.

Historyczne korzenie europejskiego antysemityzmu były wykorzystywane w czasie ostatniego konfliktu w Gazie przez zwolenników Hamas’u, którzy kojarzyli rzekome zbrodnie popełnione na Palestyńczykach przez Izrael z fikcyjną żydowską konspiracją, która miała jakoby zdominować światową gospodarkę i politykę. Rzecznik prasowy Hamas’u Fawzi Barhoum obwiniał za wywołanie wojny „żydowskie lobby,” które rzekomo opanowało amerykański sektor bankowy i finansowy oraz kontroluje wybory w USA i definiuje politykę zagraniczną tego mocarstwa. Echa tej nienawiści Hamas’u dotarły aż do północno-amerykańskich ośrodków akademickich. Na stronach internetowych kampusów porównywano Izraelczyków do nazistów a Gazę do Auschwitz.

Również w Internecie na blogach finansowych i w chat rooms określano upadek Lehman Brothers jako ostatni rozdział w rzekomej stuletniej konspiracji żydowskiej w finansach. Ci sami propagandziści obecnie fantazjują, że izraelskie banki otrzymały $ 400 mld od prezesów Lehman tuż przed załamaniem. Zwolennicy teorii spiskowej nie biorą pod uwagę faktu, że Bernard Madoff oszukał głównie swoich żydowskich ziomków oraz żydowskie instytucje na bajeczną sumę $ 50 mld. Antysemici oskarżają Madoffa o spowodowanie 10 milionowego bezrobocia w Chinach i powroty zwolnionych pracowników na wieś.

Na szczęście, zwolennicy teorii spiskowej nie mają szans w kraju, który na przezydenta wybral ostatnio Afro-Amerykanina, jednakże historia uczy nas, że w czasach kryzysu również USA nie jest wolne od silnych ruchów głoszących nienawiść. Panika na giełdzie w 1837 r. spowodowała pierwszą światową depresję, która trwała siedem lat. W czasie kiedy wielu oskarżało Bank of United States o spowodowanie kryzysu, Aleksander McNutt, gubernator stanu Mississippi nazwał brytyjskiego bankiera Jamesa Rothschilda „bratem Judasza.” Podobne uprzedzenia miały miejsce w stosunku do imigrantów irlandzkich w czasie wielkiego głodu, kiedy to przeprowadzono kampanię pod hasłem: „Irlandczyków nie zatrudniamy”, oskarżając ich, że kradną miejsca pracy i są lojalni tylko w stosunku do papieża.

Każdy kryzys miał swoje kozły ofiarne, ale na naszej psychice odbiła się głównie wielka depresja. Mimo, że w kolejkach po zasiłki stały wówczas również masy Żydów, „radiowy kaznodzieja” ojciec Charles Coughlin stał się najbardziej popularny dzięki postawieniu znaku równości pomiędzy „Żydem” a „międzynarodowym bankierem”. Obecnie, historyk Alan Brinkley uważa, że krucjata „Share Our Wealth” zainicjowana przez polityka z Luizjany Huey’a Long’a, łączona również z nazwiskiem Coughlin’a może stać się wzorem dla ruchów „ekonomicznych populistów” wytykających grzechy Wall Street.

Dzisiejszy europejski antysemityzm nie przypomina uprzedzeń jakie ujawniła ankieta z 1938 r., według której 50% Amerykanów nisko oceniało Żydów; 45% uważało, że są mniej uczciwi w biznesie niż chrześcijanie; dla 25% zbyt dużo Żydów zajmowało stanowiska rządowe; 35% wierzyło, że Żydzi są sami odpowiedzialni za prześladowania jakie ich spotykały w Europie.

„Czy coś takiego nie może się zdarzyć tutaj?” Jeżeli nie odwrócimy naszych gospodarczych niepowodzeń, stare uprzedzenia zostaną przystosowane do ery Internetu, obierając sobie za cel Latynosów lub szukając kozłów ofiarnych wśród innych grup mniejszościowych, winiąc ich za utratę stanowisk pracy a Żydów za finansowy bałagan, zaś Arabów i Azjatów za manipulacje walutami, itd. Musimy pilnować Amerykanów, albo utracimy coś cenniejszego niż nasze chudnące pensje.

Rabin Abraham Cooper (zastępca dziekana w Simon Wiesenthal Center)
Harold Brackman (historyk, consultant w Wiesenthal Center)


Źródło: Financial Times, 18 luty, 2009, str. 11
Z angielskiego tłumaczył Stan Sas

Za: WiciPolskie.org


ZOB. RÓWNIEŻ:


Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content