Boston: po zamachu nie wolno było udzielić sakramentu

Aktualizacja: 2013-04-30 8:07 am

Martin Richard, 8-letni chłopiec, który zmarł na Boylston Street w wyniku zamachu w Bostonie, był katolikiem. W zeszłym roku przyjął pierwszą komunię św. Kiedy leżał umierający na ulicy, duchowni ze świętymi olejami znajdowali się zaledwie kilka metrów od niego, za policyjną taśmą. Stali bezsilni. Nie mogli udzielić mu sakramentu Ostatniego Namaszczenia. Nie zezwolili na to bostońscy funkcjonariusze. Mówili: „kapłani są niepotrzebni”.

Po zamachu w Bostonie, świat obiegły wstrząsające zdjęcia. Widać na nich osoby leżące na ziemi, niebiesko-żółte kurtki wolontariuszy, policjantów, strażaków, ratowników medycznych. Rzuca się w oczy brak jakichkolwiek duchownych i symboli religijnych.

Blisko miejsca bombardowania są trzy świątynie. Jedna katolicka i dwie protestanckie. Kiedy duchowni katoliccy z kościoła pw. św. Klemensa, położonego zaledwie trzy przecznice dalej od Boylston Street, usłyszeli wybuchy, natychmiast zabrali święte oleje i pospieszyli na miejsce chcąc udzielić ostatniego namaszczenia rannym. Niestety, jak zauważa dziennikarka gazety „The Wall Street Journal”, Jennifer Graham, kapłani nie zostali dopuszczeni do ofiar!

Franciszkanin ojciec John Wykes i ks. Tom Carzon, rektor seminarium Matki Bożej Łaskawej byli wśród duchownych, którym zabroniono udzielania posługi duchowej. O. Wykes, niegdyś kapelan w szpitalu w Illinois przyznał, że nigdy wcześniej nie odmówiono mu dostępu do ciężko chorego pacjenta. Zakonnik zauważył też, że w ciągu ostatnich lat dramatycznie zmieniła się społeczna rola duchownych. Mówił: – W latach 40-tych, 50-tych, a nawet 60-tych kapłan z koloratką mógł się pojawić w dowolnym miejscu. Teraz jest inaczej. Księża nie są już uważani za członków personelu ratowniczego.

Ks. Carzon, przyznał, że był bardzo „rozczarowany”, kiedy nie pozwolono mu pomagać na miejscu zamachu. Wyszedł poza zabezpieczony przez policję teren bez protestu. Wrócił do kościoła. Ustawił stolik z wodą orazowocami dla biegaczy i czekał na tych, którzy szukali pocieszenia, chcieli porozmawiać o zaistniałej sytuacji.

Bostońska policja jest bardzo wrogo nastawiona do duchownych. Przedstawiciele służb mundurowych nie chcieli skomentować swojej polityki. Zapomnieli o tym – jak mówił podczas niedzielnej homilii, tuż po zamachu  ks. Richard Cannonz parafii w Hopkinton w stanie Massachusetts, gdzie rozpoczął się feralny bieg – że „w momencie, gdy świat może wydawać się bardzo ponury i odpychający, obecność kapłana daje ludziom nadzieję.”

Jennifer Graham opowiadała, że do rannych osób, leżących na BoylstonStreet mogli zbliżać sie jedynie lekarze, pielęgniarki, strażacy i policjanci.  “Katolicy nie sa potrzebni” – to hasło znane dobrze wiele lat temu w Bostonie, zanim jeszcze irlandzcy i włoscy imigranci przejęli kontrolę nad miastem, ponownie powraca, niosąc za sobą ograniczenie wpływów katolickich.

 Źródło: Catholicculture.org., AS.

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=68206 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]