Zdrada nie może być bezkarna

Aktualizacja: 2013-04-30 8:03 am

Stanisław Michalkiewicz o najgorszych i najlepszych Polakach w historii

Zdrada nie może być bezkarna Przygotowana przez nas lista najgorszych Polaków wzbudziła liczne kontrowersje. Chwalono nas i ganiono. Jedni zauważali braki listy, inni proponowali wykreślenie niektórych z naszych propozycji. Postanowiliśmy pójść za ciosem i zapytać, na początek znanego publicystę Stanisława Michalkiewicza, o jego typ najgorszego ale i najlepszego Polaka w historii. Oto co nam powiedział.

Do grona najlepszego z Polaków proponuję Stanisława Staszica. Był on niewątpliwie patriotą, któremu przyszło działać w bardzo trudnym dla Polskim momencie. Przy czym warto zwrócić uwagę, że unikał on deklamacji patriotycznych tylko koncentrował się na budowie siły ekonomicznej narodu. Był on także pionierem spółdzielczości i ojcem industrializacji Polski, czego przykładem był rozkwit Staropolskiego Okręgu Przemysłowego. Wspierał rodzimą bankowość. Z takich właśnie narzędzi korzystał w budowaniu siły narodu pozbawionego państwowości. Brak siły zbrojnej należało zrekompensować zdaniem Staszica budową siły i znaczenia gospodarczego. Temu zadaniu Staszic poświęcił swoje życie.

Warto go wspomnieć także ze względów pedagogicznych, kiedy jego postać i sposób działania staje się zapomniany. Polska potrzebuje właśnie takich ludzi jak Staszic. Pamiętać należy zwłaszcza w dobie zmasowanej krytyki Kościoła, że był on księdzem katolickim.

Za najgorszego proponuję uznać Seweryna Rzewuskiego, hetmana polnego koronnego. Był on okropnym połączeniem patetycznego deklamatora z szubrawcą i durniem. Był to blagier, który wymyślił sobie genealogię i wywiódł swój ród od bożka Jaćwingów. Co więcej, zupełnie serio opowiadał o tym Rosjanom w Petersburgu, wzbudzając ich wesołość. Można go zaklasyfikować do tego typu „wynalazców”, którzy konstruują perpetuum mobile lub sporządzają pigułki na nieśmiertelność. Na tle tego typu działalności tym bardziej widoczna jest wielkość i powaga Stanisława Staszica.

Rzewuski był wybitnym i zaangażowanym targowiczaninem, który wycofał się z życia publicznego dopiero w 1793 r. kiedy ujawniono rosyjskie i pruskie plany rozbiorowe. Podczas Insurekcji kościuszkowskiej został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano na portrecie Rzewuskiego. Tym bardziej trzeba to wydarzenie przypomnieć, w kontekście ataku na Grzegorza Brauna, którego zdaniem zdrada winna być karana śmiercią. Bezkarna zdrada, przynosząca dodatkowo profity, zachęca do zdrady. Taka sytuacja jest na wskroś demoralizująca z wychowawczego punktu widzenia. Jak bowiem mówić młodym ludziom, że powinni być patriotami i poświęcać się kiedy dostrzegają opłacalność łajdactwa?

not. luk | fot.Piotr Rybarczyk / FORUM

Za: Polonia Christiana – pch24.pl (2013-04-29)

Stwórzmy listę najgorszych Polaków w historii!

Stwórzmy listę najgorszych Polaków w historii!

Publikujemy naszą listę najgorszych Polaków w historii. Wybór nazwisk z ponad 1000 lat był niestety niezwykle trudny. Na naszej liście znaleźć mieli  się też m.in. pewien generał, pewien redaktor, pewien ważny polityk lubiący alkohol i pewien rzecznik. Ich nazwisk jednak nie zamieściliśmy. Mają jeszcze szansę.

Wśród najgorszych Polaków nich nie brakuje zwykłych głupców, którzy postawieni na wysokich stanowiskach lub znajdując się w wirze historycznych niepokojów zdawali celująco egzamin z własnej indolencji i małości charakteru.

Nie mogliśmy przejść obojętnie wobec tego typu zestawień sporządzanych przez liberalne i lewicowe media. Zbyt często gościli na nich patrioci uznawani przez kosmopolitycznych lewaków za szkodników wartych pogardy. Nie zagościli na tych listach ci, którzy całym swym życiem i aktywnością zaangażowani byli lub są w niszczenie Polski i narodu. To ci, których imiona wciąż są honorowane w przestrzeni publicznej przez nazwy ulic czy szkół. Wielu z nich wciąż żyje i jest aktywnych w życiu politycznym, medialnym czy społecznym, odciskając swe piętno na polskiej teraźniejszości.

Dlatego zwracamy się do naszych czytelników, by podzielili się swoimi przemyśleniami na ten temat. Prosimy o nadsyłanie zestawienia 10 najgorszych Polaków na naszą skrzynkę kontaktową kontakt@poloniachristiana.pl lub wpisywanie jej jako komentarza pod tym tekstem. Liczymy, że i tym razem jak i wtedy gdy prosiliśmy o nadsyłanie nazw ulic noszących imiona komunistycznych antybohaterów, czytelnicy zainteresują się naszą propozycją.

Oto nasza lista:

Feliks Dzierżyński – pochodził z inteligenckiej rodziny, twórca sowieckich organów bezpieczeństwa i symbol czerwonego terroru. Od początku popierał bolszewików, wkrótce wszedł do ścisłego kierownictwa rewolucji i stał się bliskim współpracownikiem Lenina. Stał na czele Czeka, popełniającej masowe zbrodnie na ludności cywilnej. Pod jego kierownictwem dochodziło do masowych rozstrzeliwań wrogów władzy sowieckiej, jak sam podkreślał, jego organizacja reprezentuje sobą „terror masowy”. Kierował sowiecką policją polityczną, był także ministrem spraw wewnętrznych. Stalin oceniał go jako „oddanego rycerza proletariatu”.

Bolesław Bierut – działacz komunistyczny, pierwszy przywódca „ludowej Polski. W okresie międzywojennym prowadził działalność polityczną, aresztowany za komunistyczną agitację. W trakcie moskiewskich „szkoleń” został agentem Sowietów, w latach 30-tych promował komunizm m. in. w Austrii i Czechosłowacji. Aresztowany za działalność szpiegowską, został w roku 1933 skazany na 7 lat więzienia, dzięki czemu nie padł ofiarą czystek w szeregach komunistów, przeprowadzonych przez Stalina. Po wybuchu II wojny światowej zrzekł się polskiego obywatelstwa i przyjął sowieckie. Był ważnym członkiem krajowej Rady Narodowej, we władzach ludowych reprezentował nurt skrajnie pro-moskiewski.

Stanisław S. Potocki (1753-1805) – wojewoda ruski, generał, marszałek konfederacji targowickiej a następnie… rosyjski generał. W reakcje na uchwalenie Konstytucję 3 Maja dążył do interwencji rosyjskiej armii. karierę, już na jej początku, zawdzięczał rosyjskiej protekcji. Używał nigdy mu nie przyznanego tytuł hrabiowskiego. Otoczony pogardą, już w 1793 roku opuścił Polskę. W trakcie insurekcji kościuszkowskiej zaocznie skazany na śmierć.

Stanisław A. Poniatowski – ostatni król Rzeczpospolitej Obojga Narodów, mason, marionetka w rękach Katarzyny II. Według świadectw z epoki, publicznie upokarzany przez rosyjskiego ambasadora. Jego dwór uważano za przykład obyczajowego upadku. Koronował się w dniu imienin Katarzyny II, w dniu jej imienin także abdykował, pozostawiając po sobie królewskie długo o wysokości 40 milionów złotych polskich.

Seweryn Rzewuski ( 1743-1811) – hetman polny koronny, spiskujący z faworytem Katarzyny II feldmarszałkiem Grigorijem Aleksandrowiczem Potiomkinem. Jeden z inicjatorów zawiązania konfederacji targowickiej, będący także jej dowódcą wojskowym.

Franciszek K. Branicki (1730-1819) – współtwórca konfederacji targowickiej. Pełnił funkcję posła „króla Stasia” w Rosji, brał udział w pracach komisji, która przeprowadziła likwidację jezuitów. Rosyjska dyplomacja otwarcie traktowała go jako jednego z usłużnych, umożliwiających obalenie konstytucji majowej. Był jednym z przywódców stronnictwa rosyjskiego w Polsce. W trakcie insurekcji został skazany zaocznie na śmierć. Stał się symbolem zdrady.

Karol Świerczewski – wierny Sowietom generał, alkoholik, oprawca.  Swoją niekompetencją i pijaństwem doprowadził  do hekatomby polskich żołnierzy pod Budziszynem w 1945 roku. Laureat wielu czerwonych nagród rozlewający krew polskich żołnierzy i morderca bohaterów.

Stanisław Stadnicki – wyznający kalwinizm żyjący na przełomie XVI i XVII wieku awanturnik i warchoł, nazwany „Diabłem Łańcuckim”. Bandytą na wielka skalę został jednak dopiero w czasie wojny o tron polski pomiędzy Zygmuntem III Wazą i Maksymilianem Habsburgiem. Dzieje Stadnickiego rysują sie jako pasmo mordów, rozbojów  i wszelkich okrucieństw.

Bolesław Śmiały – odpowiedzialny za męczeńską śmierć krakowskiego biskupa Stanisława, kanonizowanego w 1253 roku. Monarcha został wygnany z kraju i pozbawiony korony w 1079 roku. Jego ambitna polityka zagraniczna nie przyniosła zamierzonych efektów.

Edward Gierek –  pierwszy sekretarz PZPR, jego rządy doprowadziły do gigantycznego zadłużenia i pogorszenia się sytuacji gospodarczej kraju. Uzyskane kredyty i pomoc nie przełożyły się na rozwój gospodarczy. W latach gierkowskiej „odwilży” wpisano do konstytucji przyjaźń z ZSRR i przyznano Leonidowi Breżniewowi order Virtuti Militari.

Władysław Gomułka – komunistyczny dygnitarz, należący od 1941 roku do Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Poparł interwencję wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Odsunięty od władzy przez czerwonych towarzyszy po krwawym stłumieniu robotniczego protestu na Wybrzeżu w 1970 r.

Wanda Wasilewska komunistka i zaprzedana stalinistka.  Zawsze wierna swym sowieckim mocodawcom i swej prawdziwej ojczyźnie -ZSRR. Wiceprzewodnicząca PKWN, deputowana do Rady Najwyższej ZSRR.

Józef Różański – oficer NKWD i MBP. Setki osób, przesłuchiwanych przez Różańskiego lub jego podwładnych, straciło życie lub zostało kalekami. Nadzorował śledztwo w sprawie Witolda Pileckiego i faktycznie jest sprawcą skazania go na karę śmierci.


UWAGA!

W skład listy opublikowanej pierwotnie wkradł się chochlik! Przez pomyłkę zamiast Seweryna Rzewuskiego na liście znalazł się Henryk Rzewuski. Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi, ale wpadka jest solidna, więc szczerze ubolewamy. Dziękujemy czytelnikom, którzy zwrócili nam uwagę na ten błąd obrażający pamięć Henryka Rzewuskiego.

Za: Polonia Christiana – pch24.pl (2013-04-19)

 

Czarne i złote karty polskiej historii

Grzegorz Braun o najlepszych i najgorszych Polakach w historii

Kilkanaście dni temu, w gronie redakcyjnym opublikowaliśmy subiektywną listę najgorszych Polaków historii. Listę tę można znaleźć TUTAJ. Poprosiliśmy znanych publicystów, intelektualistów i ludzi kultury, by przedstawili nam swój zestaw najgorszych i najlepszych Polaków. Tym razem swoją listę zaproponował Grzegorz Braun.

Czarne i złote karty polskiej historii Zapoznawszy się z zaproponowaną przez Szanowną Redakcję PCh24.pl „czarną listą” Polaków, którzy najgorzej zapisali się w historii, chętnie podzielę się paroma uwagami. Rzecz znamienna, że znaleźli się tu w większości sztandarowi zdrajcy i sprzedawczycy – z wyraźną dominantą „partii rosyjskiej” w dwóch odsłonach dziejowych: osiemnastowiecznych targowiczan (Szczęsny Potocki, Seweryn Rzewuski, Branicki, JKM Stanisław August Poniatowski) oraz dwudziestowiecznych sowieciarzy (Dzierżyński, Bierut, Świerczewski, Gomułka, Gierek, Wasilewska, Różański).

W sumie pięknie świadczy to o jednoznacznie patriotycznych zapatrywaniach Redakcji, dla których niepodległa Rzeczpospolita to najwyraźniej rzecz bezcenna. Z drugiej strony jednak, nastąpił tu pewien „przechył”, który skutkuje wyraźnym zawężeniem pola widzenia.

Przechył to wyraźnie polityczny, a pole zakreślone paradoksalnie (jak na portal o takim szyldzie) według nazbyt chyba jednak świeckich kryteriów – stąd chyba przewaga zdrajców stanu, a niedoszacowanie odstępców wiary. Skoro z czasów dawniejszych do rankingu ober-łajdaków załapali się tylko dwaj kandydaci (król Bolesław Śmiały, zabójca św. Stanisława oraz „Diabeł” Stadnicki, kacerz i rozbójnik) – to najwyraźniej niedoceniają autorzy rankingu na przykład skali zaangażowania Polaków w protestancką rewolucję. Stąd nieobecność postaci tak monumentalnej, jak Jan Łaski (młodszy) – jeden z najbardziej zasłużonych dewastatorów naszej cywilizacji, którego ze wszech miar słusznie wymienia się jednym tchem obok Lutra, Kalwina et consortes.

Na odnotowanie w panteonie niesławy zasługuje wielu więcej Polaków-odstępców – spośród Łaskich i Zborowskich, i Radziwiłłów, i Leszczyńskich. Ale przyzwyczailiśmy się to wszystko rozgrzeszać – egzaltując się jeszcze wspomnieniem „polskiej tolerancji” i konfederacji warszawskiej (1573). Ale skoro zasłużył, zdaniem Szanownych Redaktorów PCh24.pl, na potępienie Bolesław Śmiały za to, że prostodusznie zarąbał biskupa Krakowa – to czyż nie zasługuje, by mu towarzyszyć, Zygmunt Jagiellończyk zwany Starym za to, że autoryzował utworzenie pierwszego państwa protestanckiego na ziemi, czym wszak ugodził samego biskupa Rzymu? Brak śladu w naszym rankingu takich obrachunków z historią antykatolickiej rewolucji XV/XVI/XVII w.

Podobnie uderzający jest brak najskromniejszej bodaj reprezentacji XIX-wiecznych kondotierów światowej rewolucji, którzy – jak np. Jarosław Dąbrowski, Edward Dembowski, czy Szymon Konarski – z pozoru nigdy Polski nie zdradzili, ba, podobno nawet ginęli za nią (w istocie tak samo „za Polskę”, jak Che Guevara za Boliwię). To oni prostowali ścieżki towarzyszowi Dzierżyńskiemu – zasługują więc chyba, by obok niego figurować na czarnej liście? To wśród nich właśnie, wśród polskich towarzyszy Marksa, Saint-Justa i Robespierre’a szukajmy kandydatów do poszerzonej wersji naszego rankingu.

Agentura innych stolic

Dalej, skoro tak silnie reprezentowana jest tu „partia ruska” lat Sejmu Wielkiego i Insurekcji kościuszkowskiej, wypada upomnieć się o „partię pruską” i „francuską” tamtej epoki. Skoro jest na liście (i słusznie) nieszczęsny Szczęsny Potocki, niechaj nie zabraknie tam obu jego kuzynów: Ignacego i Stanisława Kostka Potockich.

Czymże bowiem gorsze jest zaprzaństwo Szczęsnego w Petersburgu od antyszambrowania Ignacego Potockiego w Berlinie? Czymże gorsze knucie targowiczan z Moskalami w Brześciu i Grodnie od spiskowania zbankrutowanych „Przyjaciół Konstytucji” z Francuzami-jakobinami w Dreźnie i w Paryżu? Fakt, że historiografia poznać mogła tylko ujawnioną za Insurekcji „listę płac” ambasady rosyjskiej w Warszawie, nie oznacza, że nie miały analogicznych budżetów korupcyjno-agenturalnych inne ambasady…

A skoro trafił na listę żałosny król Staś, bo do Targowicy przystąpił, nie może na niej zabraknąć podkanclerzego Hugona Kołłątaja, który go do tego usilnie namawiał (i sam wszak zgłaszał akces, ale go nie chcieli). Wszyscy trzej – „ksiądz” Kołłątaj i „cnotliwi” bracia Potoccy, – nota bene dwaj kolejni Wielcy Mistrzowie Wielkiego Wschodu w Polsce – plasują się niewątpliwie w zbliżonych do centrum kręgach piekielnych naszej historii. Nie tylko dlatego, że sprowokowali dwie skutkujące rozbiorami wojny 1792 i 1794 roku – najwyraźniej kierując się zasadą: jeśli Polska nie ma być nasza, wedle naszych zasad skrojona, to równie dobrze może jej w ogóle nie być. Także dlatego, że ponieśli największe zasługi na rzecz światowej rewolucji na froncie edukacyjno-wychowawczym – kładąc podwaliny antykatolickiego w swej istocie, a etatystycznego co do zasady, systemu Komisji Edukacji Narodowej, kontynuowanego przez Komisje Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego już w latach królestwa kongresowego.

Przeprowadzone przez nich „reformy” szkolnictwa, co do pryncypiów i efektów mają tylko jedną analogię: „walka z reakcją” w polskich szkołach i na uniwersytetach na przełomie lat 40. i 50. XX w.

Warto pamiętać, że jako pisarze polityczni, autorzy sztandarowych dzieł propagandowych: „O ustanowieniu i upadku konstytucji 3 maja” (spółki autorskiej Hugona, Ignacego et consortes, majstersztyk zakłamywania historii na gorąco), czy „Podróż do ciemnogrodu” (autorstwa Stanisława Kostki, lektura obowiązkowa z kanonu polskiego postępactwa) są oni również pionierami nowoczesnej wojny ideologicznej, czarnego „pi-aru”. Doprawdy trudno przecenić niszczycielskie zasługi całej tej trójcy spod ciemnej gwiazdy w walce z Kościołem i Polską katolicką.

Miejsce dla zbrodniarza

Druga grupa rzucająca się w oczy w rankingu „najgorszych”, to silna reprezentacja peerelowskich dygnitarzy z sowieckiego nadania i bohaterów z sowieckiego panteonu. Rażąca jest absencja w tym składzie Wojciecha Jaruzelskiego. Rozumiem, że autorzy rankingu przyjęli kryterium kwalifikujące wyłącznie nieboszczyków – szlachetnie zakładając, że wszak żyjący mają zawsze szansę rehabilitacji.

A jednak umieszczanie obok siebie dwóch panów na „G” – Gierka i Gomułki – a pomijanie Jaruzelskiego, zwłaszcza w kontekście niedawnego wyroku w sprawie Grudnia ’70, zakrawa na dezinformację. Wszak to Jaruzelski, który był wówczas szefem MON, odegrał w planowaniu i egzekucji zbrodni grudniowej kluczową rolę. Warto też zauważyć, że Jaruzelski faktycznie obalił zarówno Gomułkę jak i Gierka. Nie sprostali oni bowiem wysokim wymaganiom stawianym przez Moskwę. Najwyraźniej zaś Wojciech Jaruzelski tym wymaganiom sprostał. Pozostaje on zatem najbardziej zasłużonym dla sowieckiej i postsowieckiej racji stanu, zdrajcą i sprzedawczykiem.

Całym życiem Jaruzelski – kimkolwiek ten człowiek tak naprawdę jest – służył interesom Moskwy w Polsce. Nie wolno zapominać, że jest on bezdyskusyjnie zbrodniarzem w dwojakim tego słowa znaczeniu. Z jednej strony odpowiada po prostu za śmierć szeregu ludzi – patriotów pomordowanych w latach 40. i 50., kiedy to jako TW „Wolski” wysługiwał się sowietom na froncie „walki z reakcją”; winien jest niewątpliwie tzw. sprawstwa kierowniczego, a więc i ofiar (polskich i czeskich) inwazji na Czechosłowację 1968, Grudnia 1970, Grudnia 1981 i lat następnych.

Ale z drugiej strony jest też Jaruzelski zbrodniarzem w rozumieniu norymberskim. Co to znaczy? Otóż Jaruzelski przez znaczną część swojego życia brał udział w planowaniu i przygotowywaniu, ni mniej, ni więcej, trzeciej wojny światowej. Jako lojalny podwładny sowieckiego ministerstwa obrony narodowej (w strukturze tzw. Układu Warszawskiego szef MON PRL wiceministrowi MON ZSRS) dopuszczał się zatem planowania wojny napastniczej, co jako zbrodnia przeciw ludzkości w Norymberdze słusznie kwalifikowało na szafot, a co najmniej do więzienia. Źe już o innych zasługach Jaruzelskiego w sowietyzacji Polski nie wspomnę. Doprawdy warto w rankingu PCh24.pl zrobić wyjątek dla tego arcyłotra.

Super-bohaterowie

Ostatnie spostrzeżenie na marginesie rankingu „najgorszych Polaków” może się komuś zda klasycznym przypadkiem „wożenia drzewa do lasu”. Oto bowiem namawiam Szanownych Redaktorów katolickiego portalu na to, by ci najgorsi nie przesłaniali najlepszych – by zdrada i zaprzaństwo nie były prezentowane jako główny, ani jedyny wątek naszych dziejów.

Nie jestem, co chyba oczywiste, zwolennikem przedwczesnego „spuszczania zasłon miłosierdzia”, zanim się widownia dobrze nie zorientuje, kto jest kto i co było grane. Nic podobnego – dlatego też chętnie, jak widać, do Waszego rankingu dorzucam moje trzy grosze.

Ale niech oszustów, łajdaków i zbrodniarzy stanu nie spotyka więcej ten honor, żeby trafiwszy na afisz zajmowali całą jego powierzchnię. Pamiętajmy więc przede wszystkim o prawdziwych bohaterach, ludziach mądrych, uczciwych, szlachetnych, którym zawdzięczamy fakt, że możemy sobie oto po polsku czując i mówiąc, a po katolicku myśląc i wartościując konstruować jeszcze jakieś rankingi.

Jacyż więc są ci pozytywni bohaterowie naszej historii? Tutaj odpowiedź jest nadzwyczaj prosta: to jest poczet polskich świętych i błogosławionych Kościoła. Na szczęście w ponad tysiącletnich dziejach Polski zdarzyły się takie perły w każdym stuleciu. I trzeba rozstać się z oświeceniową praktyką sekularyzacj historii – trzeba przestać traktować żywoty świętych jako margines dziejów, jako jakąś „olimpiadę dla niepełnosprawnych”. Bo to nie margines bynajmniej, ale głowny nurt.

Na czele zatem długiej listy naszych bohaterów pozytywnych widzę dwóch duszpasterzy i intelektualistów, którzy ponieśli śmierć męczeńską. Pierwszy super-bohater: św. Maksymilian Kolbe – każdy pamięta historię jego męczeństwa, ale nie każdy pamięta dwa doktoraty i jego wizję ewangelizacji przy wykorzystaniu najnowocześniejszych wynalazków. Św. Maksymilian interesował się wszak lotami w kosmos i telewizją. Dzisiaj to nic nadzwyczajnego, ale pamiętajmy, że przed II wojną światową takie zainteresowania nie były wcale oczywiste.

Gdyby już za jego pracowitego życia zaczął rozwijać się Internet, to przypuszczam, że Święty byłby jednym z pierwszych jego użytkowników. Program czy raczej plan akcji św. Maksymiliana nie tylko nie traci na aktualności, ale – o zgrozo – nabiera wciąż nowej: tylko wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny oddalić może śmiertelne niebezpieczeństwo, które sprowadzają na świat nieprzyjaciele Boga i Kościoła. A nie działają oni w pojedynkę – wiedział o tym św. Maksymilian, od kiedy sto lat temu w Rzymie oglądał na własne oczy czarną procesję tamtejszych lóż masońskich.

Drugi męczennik-intelektualista, drugi niezawodny patron na nasze czasy, to św. Andrzej Bobola. Podobnie, jak w wypadku św. Maksymiliana, wielu pamięta o jego męczeńskiej kaźni, ale warto przypomnieć, że to on właśnie jest autorem tekstu lwowskich Ślubów króla Jana Kazimierza. To właśnie św. Andrzej napisał te być może najważniejsze słowa wypowiedziane kiedykolwiek przez polskiego monarchę. Powinien je zresztą dobrze przeczytać i zapamiętać każdy mąż stanu, i każdy polski państwowiec.

Zatem św. Maksymilian Kolbe i św. Andrzeja Bobola otwierają ex-equo listę najlepszych z najlepszych Polaków. Ale wszyscy inni nasi święci i błogosławieni, a także polscy słudzy Boży, których Kościół wyniesie może jeszcze kiedyś na ołtarze (jak, mam nadzieję, ks. Piotra Skargę) – wszyscy oni także stanowią niezawodne punkty odniesienia – i to nie tylko w czasach, w których żyli, ale już na zawsze. Są oni i dziś drogowskazami, dzięki którym łatwiej się orientować w meandrach polskiej historii.

Grzegorz Braun

Za: Polonia Christiana – pch24.pl (2013-05-06)

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=68202 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]