Okna tuskoleta i tupolewa – Alfabet smoleński

Aktualizacja: 2013-04-18 10:26 am

Wszyscy pamiętają słynne wybijanie okien łomem w burcie tupolewa. Właściwie dotąd nie wyjaśniono ani przez komisje, ani na żadnym super filmie skąd ta burta z 10 (dziesięcioma) oknami tam się wzięła (wiem, złomiarze…) skoro przynajmniej pierwszą godzinę po zarejestrowaniu słynnego obrazu montażysty S.W. jej tam w żaden sposób nie można było dostrzec (http://m.nowyekran.pl/77cb46c86e2363271df1e400f723beb1,0,0.jpg).

Miejsce bardziej ziało pustką, kałużami błota (http://m.nowyekran.pl/0ce5ddff1fba128c618c5e532d522c0b,0,0.jpg) i mnogością małych blaszek i śmieci ze śmietnika, który sobie miejscowi tam zafundowali niż konkretnymi fragmentami kadłuba z części pasażerskiej. Wiadomo przecież, że nikt nie siedział na ogonie lub na skrzydle, ale siedział przy oknie w części pasażerskiej samolotu. Tam gdzie kadłub, tam też powinni być ludzie. Szukano kokpitu na filmie 1:24, na filmie Wiśniewskiego, a kadłuba jakoś nikt nie szukał, choć go tam w godzinę po medialnym zdarzeniu nie było. Jedna burta o dł. ok 5m z opadniętymi oknami za drzewkiem (http://m.nowyekran.pl/f948e1afaf3824de309f3f036cee357b,0,0.jpg) kadłubem jeszcze nie jest.

Po co jednak szukać kadłuba jak w godzinę potem ciała ludzkie się znalazły. Nie wiadomo jak i skąd. Ciał ofiar z minuty na minutę przybywało, złomu lotniczego również. Kilka znanych i charakterystycznych części lotniczych pełzało sobie pokonując odcinki nawet ponad 100 metrów.

Jak ci złomiarze smoleńscy działali trudno się połapać. Jedne fragmenty zabierali (?), inne skądś podrzucali na słynną polankę. Pewne jest, że w ową akcję zaangażowano dziesiątki rezerwistów, spasatieli, strażaków, dźwigi, spychacze, helikoptery z zawiesiami, a i IŁ 76 co nie co rozrzucił po polach i wąwozach ścinając przy tym parę drzewek, co niektórzy śledczy dziennikarze przypisali potem tupolewowi. “Zrzut zakończony”.

Ale wróćmy do tytułowych okien. W krótkiej opinii (http://cudwcielonegoducha.nowyekran.pl/post/84616,najkrotsza-opinia-o-smolensku) wyraźnie wskazano, że nie można twierdzić jakoby burta z fragmentem napisu “Rep of Poland” zanumerowana przez rosyjską stronę jako 00003 znajdowała się na polance przy Siewiernym w momencie rzekomego upadku jakiegoś tupolewa. Nie ma dokumentu ani zdjęcia z ową burtą zalegającą w błocie na miejscu zdarzenia jakim była inscenizacja. Proszę Państwa, katastrofę bada się od początku a nie od końca. Owej burty jak i tej z nią porównywanej (http://m.nowyekran.pl/3815d0470c9c88d9c6438fecfac38c41,0,0.jpg) też nie było. Zdarzało się, że je ze sobą mylono.

Co ciekawe, burta 00003  (http://clouds.web-album.org/photo/383829,sprayem-na-wraku) ma nie naruszone okna. Czy to nie dziwne? Pocięta, wypatroszona, bez sufitu, bez foteli (patrz zdjęcie z raportu MAK, http://m.nowyekran.pl/19cddb84cac7500d96071e31cf3184fd,0,0.jpg), a okna całe, nie popękane nawet. Kadłub z duraluminium rozprysł się jak szkło, a szkło tkwi bez szwanku w najlepsze. Proszę sprawdzić. (Co na to eksperci od wybuchów?). A fotele?

I tu mamy chyba odpowiedź dlaczego wybijano okna w drugiej burcie (10 okien http://m.nowyekran.pl/03ba6809089dc2e23da74c577c0f2c41,0,0.jpg , bez dna, tylko boczna ścianka). Był to wyraz nie tyle co okazywanej nienawiści do Polaków – pogardy (to też) i bezkarności, a potrzeba, by uznać te burtę (jej stan) jako efekt katastrofy tj zderzenia z ziemią tzn. wzmóc efekt dramatu, który rzekomo się rozegrał.

Poszukajmy, gdzie mogły leżeć wspomniane burty samolotu (patrz mapa satelitarna, filmy z pierwszych chwil… nakręcone wcześniej niż filmy A.Gargas). Na filmie montażysty Wiśniewskiego – brak, na tzw “trzecim nieznanym…” – brak, na filmie z wizytacji Putina – brak, na mapach satelitarnych – brak. Pewnie winni stanu rzeczy złomiarze wynosili, wnosili a następnie znowu wywozili (złomiarze zmechanizowani) na płytę Siewiernego? Najpierw wpuszczono Wiśniewskiego, by nakręcił film swego życia. Poszło w eter (statecznik z szachownicą). Następnie, teraz już na zasadzie “kręćcie co chcecie” w kolejnych dniach po zrzucie mas złomu lotniczego dopuszczono filmowców i dziennikarzy, w tym A. Gargas – jej operatorów). Tak powstały sceny “bezczeszczenia wraku”.

Zastanawiające jest, że dziś już żaden dziennikarz śledczy i ZP nie przywołuje wypowiedzi E. Wróbla (2 tygodnie przed ogłoszeniem raprotu MAK):  ten wysokiej klasy specjalista wraku tupolewa nr 101 na polance nie widział, ale szczątki dwóch różnych (innych) samolotów. Skoro ta opinia jest tak nieistotna, ciekawe za co prof. Wróbel oddał życie?

Analizę burt wraku na podstawie ich wyglądu i ilości okien zamieszczono pod linkiem http://cudwcielonegoducha.nowyekran.pl/post/66449,dowod-smolenski-iii-kadlub  i tam szczegółowo omówiono ich położenie.

W konwencję tematu wpasowują się też okna tuskolotu z filmu Lilientala nakręconego dnia 7 kwietnia 2010, filmu już usuniętego z internetu. http://cudwcielonegoducha.nowyekran.pl/post/12898,okiem-krasnala.  W analizie pt. “Okiem krasnala” na podstawie oglądu okien i ich osadzenia wykazano, że dokonano tam zamiany samolotów. Przed cięciem filmu są inne okna, a po cięciu – inne. W początkowych ujęciach tego filmu, samolot pokazywany jest przez żaluzje i trudno dostrzec numer samolotu. Ale jest jeden moment, że widać górny silnik przy stateczniku a numer na nim jest zamaskowany.

Może warto przesłuchać świadków – tj. członków delegacji Tuska na Uroczystości dnia 7ego np. Wałęsę, Wajdę, Mazowieckiego etc. co to były za kłopoty techniczne, o których mówił L. Wałęsa?

Są jeszcze inne okna. Okna kokpitu – kabiny pilotów. Rząd RP korzystał z dwóch bliźniaczych tupolewów. Jeden 154 typu B2 (starsza wersja) i typu M bez trójkątnych blach pod bocznymi oknami w przeciwieństwie do tego, który mianowano nr 101. W trakcie przekazów medialnych informowano i pisano o rozbiciu się samolotu TU 154M! A nie był to samolot z numerem bocznym 101, gdyż ten był typu B2. Trzeba wspomnieć, że samolot obecny w Polsce ma właśnie kabinę typu B2, czyli tę, którą miał nr. 101. Proszę porównać: http://cudwcielonegoducha.nowyekran.pl/post/23134,zmataczona-polska-czyli-co-sie-stalo-z-kokpitem-i-kadlubem

Okazuje się, że przez żaluzje też można coś wypatrzeć…

Oby nie okazało się, że bostoński zamachowiec to ten sam, który podłożył bomby 10.04. w Warszawie.

Trzeba powrócić do “Różnicy“, szczególnie w kontekście hangaru na wojskowym Okęciu:

Yurko

Za: Prof. Mirosława Dakowski blog (18.04.2013) -- [Org. tytuł: « Okna tuskoleta i tupolewa - Alfabet smoleński I»]
Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=68086 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]