Czy lefebryści zagrażają niemieckiej demokracji?

Niemieccy socjaliści chcą inwigilować duchownych. Ich zdaniem Bractwo Kapłańskie św. Piusa X powinno się znaleźć pod obserwacją Urzędu Ochrony Konstytucji.

Echa zdjęcia ekskomuniki z biskupów-lefebrystów nie cichną. Zainteresowali się tym nawet niemieccy lewicowcy, którzy chcą inwigilować Bractwo św. Piusa X.


SPD z NRD

– Moim zdaniem Urząd Ochrony Konstytucji (BVS) powinien zastanowić się, czy Bractwu nie należałoby się bliżej przyjrzeć. Uważam, że są ku temu podstawy – twierdzi przewodniczący komisji spraw wewnętrznych Bundestagu, Sebastian Edathy z Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD). Jakie to podstawy? Odrzucanie wartości takich, jak demokracja i wolność religijna. A także negowanie holocaustu przez wysoko postawionych przedstawicieli Bractwa – twierdzi polityk.

Pomysł Edathy’ego popiera także Volker Beck z Partii Zielonych. Atak na „wolnościowe i neutralne światopoglądowo państwo prawa, jakie cementuje niemiecka ustawa zasadnicza”, stanowi jego zdaniem podstawę prawną dla tego typu działań.

Urząd Ochrony Konstytucji zajmuje się monitorowaniem działalności skrajnych środowisk. Pod jego obserwacją są grupy komunistyczne, anarchistyczne, „autonomiczne”, nacjonalistyczne, jak i fundamentaliści religijni. Co roku publikuje raport na temat działalności grup, które uważa za skrajne i zagrażające ustrojowi RFN. Urząd słynie z wyjątkowej nadgorliwości. By trafić na „czarne listy” wystarczy mocniej brzmiąca, niepoprawna politycznie wypowiedź. Sposób, w jaki działa szkodzi często także celom, które chce osiągnąć.

Agenci demokracji piszą faszystowskie paszkwile

Sześć lat temu z winy Urzędu upadła próba delegalizacji skrajnie nacjonalistycznej Narodowodemokratycznej Partii Niemiec (NPD). Federalny Trybunał Konstytucyjny musiał odrzucić wniosek o delegalizację, gdyż okazało się, że to właśnie agenci BVS stanowili najbardziej radykalną frakcję wewnątrz partii. To oni pisali większość antysemickich i rewanżystowskich ulotek i broszur. Według danych Trybunału, co trzeci członek kierownictwa partii współpracował z Urzędem. Struktury NPD w Nadrenii-Westfalii były wręcz opanowane przez agenturę. Choć Trybunał nie stwierdził, by działalność partii była zgodna z konstytucją, nie miał podstaw do jej delegalizacji.

Ciekawe, jak lewicowi politycy wyobrażają sobie inwigilację Bractwa. Czy agenci będą wstępować do tradycjonalistycznych seminariów? Będą się starali o stanowiska w hierarchii Bractwa? Będą udzielać rewizjonistycznych wywiadów, czy tylko podrzucać biskupom „odpowiednią” literaturę?

Stefan Sękowski/JF


Za: Fronda.pl


Skip to content