Zlekceważony polski głos

Biały Dom nie jest zainteresowany wyniesieniem na forum międzynarodowe kwestii badania przyczyn katastrofy smoleńskiej

Miesiąc po wyborach w USA i po ponad czterech miesiącach od zebrania wymaganego poparcia Waszyngton odpowiedział na petycję w sprawie powołania międzynarodowej komisji w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem. Departament Stanu odpisał zdawkowo i wymijająco. W imieniu Baracka Obamy na pytanie podpisane przez ponad 30 tys. osób odpowiedział Phil Gordon, asystent sekretarza stanu nadzorujący Biuro Spraw Europy i Eurazji. Właściwie nie porusza żadnego z problemów wymienionych w petycji. Odpowiedź składa się z kurtuazyjnych formułek o charakterze kondolencyjnym, w tym cytatu z okolicznościowej wypowiedzi Obamy wygłoszonej 10 kwietnia 2010 roku. Gordon wspomina o dwóch dochodzeniach prowadzonych oddzielnie przez władze Rosji i Polski, po czym odsyła do ich raportów.

Tekst petycji został wprowadzony do systemu We the People Białego Domu 5 czerwca przez internautkę Barbarę C. Należało zebrać 25 tysięcy głosów poparcia, by został rozpatrzony. Przez kilka tygodni podpisało się zaledwie kilkaset osób. Po nagłośnieniu sprawy przez „Nasz Dziennik” 27 czerwca liczba głosów zaczęła rosnąć bardzo szybko i osiągnęła wymagany limit 2 lipca. Wtedy tempo wzrostu spadło, ale i tak do ostatniego piątku doszło jeszcze ponad 6 tys. internetowych podpisów.

Czteromiesięczne oczekiwanie nie jest w serwisie petycji do Białego Domu czymś wyjątkowym, ale rzadko odpowiedź jest aż tak zdawkowa i całkowicie niemerytoryczna. Autorka prosi administrację Obamy, żeby „wsparł wezwanie Narodu Polskiego o międzynarodowe śledztwo w sprawie katastrofy lotniczej w Smoleńsku w 2010 roku”. Jako uzasadnienie wskazuje cztery kwestie. Po pierwsze, fakt, że instytucje rosyjskie są „sędziami we własnej sprawie”. Po drugie, zwraca uwagę na nieprawidłowe zakwalifikowanie lotu jako cywilnego i badanie w związku z tym katastrofy w oparciu o załącznik 13 do konwencji chicagowskiej. Po trzecie, doszło do niszczenia dowodów, a te, które pozostały, jak wrak i czarne skrzynki, są nadal na terenie Rosji. Wreszcie po czwarte, badania naukowe podważają ustalenia oficjalne.

Obok zarzutów

Phil Gordon do żadnego z tych zarzutów się nie odnosi. Co gorsza, zdaje się popierać zastosowanie do lotu polskiego samolotu wojskowego przepisów o lotnictwie cywilnym, jako „uzgodnione przez Polskę i Rosję”. Zupełnie nie zważając na postawiony zarzut niewiarygodności oficjalnych dokumentów zarówno rosyjskich, jak i polskich na temat Smoleńska, amerykański urzędnik po prostu podaje odnośniki do raportu MAK w wersji angielskiej oraz raportu komisji Millera po polsku (brak oficjalnego tłumaczenia angielskiego). Tym razem przedstawiciel administracji nawet nie wspomina o możliwości jakiejkolwiek pomocy Polsce w wyjaśnieniu katastrofy, jak wcześniej deklarowano. Sprawa wydaje się zamknięta oraz zakończona.

W zasadzie odpowiedź na petycję jest ostateczna i nawet ponowne zebranie tysięcy głosów pod nową petycją w tej sprawie zaowocuje tylko powtórzeniem tego samego tekstu, zgodnie z praktyką serwisu łączenia spraw i odpowiadania wspólnie. Można jednak wyrazić swoją opinię na temat odpowiedzi administracji USA. Każdy, kto podpisał petycję, powinien otrzymać e-mail z odpowiedzią Gordona w języku angielskim. W jej zakończeniu znajduje się link „Tell us what you think about this response and We the People” (Przekaż nam, co myślisz o odpowiedzi i We the People). Jest pod nim krótka ankieta.

Oto treść kolejnych pytań: 1.”Nawet jeśli nie zgadzasz się z odpowiedzią administracji Obamy, to czy poznanie stanowiska administracji Obamy na ten temat było pomocne?” 2.”Czy uważasz, że odpowiedź odnosi się do kwestii podniesionych w podpisanej przez ciebie petycji?” 3.”Czy dowiedziałeś się czegoś nowego o polityce administracji z odpowiedzi?” 4.”Oceń w skali 1-10 swoje ogólne doświadczenie w użyciu platformy We the People” 5.”Czy rozważasz utworzenie lub podpisanie innej petycji We the People w przyszłości?” Na końcu można dopisać dowolne uwagi na temat serwisu (nie w kwestii merytorycznej podniesionej w petycji). Na każde z pytań, poza oceną w skali 1-10, można odpowiedzieć „tak” („yes”) lub „nie” („no”). Po wypełnieniu należy wcisnąć przycisk „Submit”. Jak widać, nie ma tu miejsca na żadną polemikę ze stanowiskiem rządu USA.

Piotr Falkowski

Za: Nasz Dziennik,  Poniedziałek, 10 grudnia 2012, Nr 288 (4523)

Co odpowiedzieli Amerykanie?

Biały Dom otrzymał twoją petycję oczekującą wsparcia w sprawie międzynarodowego śledztwa dotyczącego katastrofy samolotu Tu-154 Polskich Sił Powietrznych z 10 kwietnia 2010 r. w pobliżu Smoleńska. Naród Stanów Zjednoczonych podziela twój żal związany z tą tragedią i żałuje śmierci pasażerów, w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego żony Marii. Jak powiedział prezydent Obama tego strasznego dnia, „nasze myśli i modlitwy są z rodziną Kaczyńskich, z ukochanymi zabitych podczas tragicznego wypadku lotniczego i z polskim narodem. Dzisiejsza strata jest niszczycielska dla Polski, Stanów Zjednoczonych i świata”. W czasie swojej podróży do Polski w maju 2011 r. prezydent Obama odwiedził miejsce pamięci ofiar w katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie i złożył swoje kondolencje rodzinom tych, którzy zginęli w katastrofie.

W odpowiedzi na twoją petycję zauważamy, że rządy polski i rosyjski, każdy oddzielnie, przeprowadziły własne dochodzenia. Na czas prowadzonego badania Polska i Rosja zgodziły się postępować zgodnie z protokołami Konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym, która ustanawia standardy i zalecane praktyki dotyczące badania zdarzeń w lotnictwie cywilnym. Oba kraje opublikowały rezultaty swoich badań śledztw, które są dostępne pod poniższymi linkami:

[linki do raportu MAK i komisji Millera]

Stany Zjednoczone wyrażają swoje najgłębsze kondolencje narodowi polskiemu i rodzinom dotkniętym przez tę tragedię.

Phil Gordon, asystent sekretarza stanu nadzorujący Biuro Spraw Europy i Eurazji

Za: Nasz Dziennik,  Poniedziałek, 10 grudnia 2012, Nr 288 (4523)

[pdf http://www.bibula.com/docs/64693/WhiteHouseResponse.pdf]

KOMENTARZ BIBUŁY: Nie wspieraliśmy, nie propagowaliśmy petycji, zarówno z uwagi na jej treść jak i adresata, po którym to nie spodziewaliśmy się niczego więcej niż właśnie otrzymaliśmy.

CZYTAJ: Patriotyzm czy klientelizm? W sprawie petycji do prezydenta Stanów Zjednoczonych – Jacek Bartyzel

Skip to content