Zamach kontrolowany przez ABW

W sprawie Brunona K. nie mieliśmy do czynienia z dozwoloną przepisami akcją specjalną służb polegającą na prowokacji, bo ustawa o ABW nie przewiduje takiej możliwości. Jedyną akcją specjalną, jaką można było zastosować w tej sprawie, to „kontrolowana sprzedaż lub zakup materiałów wybuchowych albo broni”. Od kupna do usiłowania zamachu jednak długa droga. Albo więc w ABW „nagięto” przepisy, albo realizowano akcję nielegalnie, a prokuraturze nie przekazano wszystkich materiałów na ten temat – mówi „Gazecie Polskiej” Bogdan Święczkowski, prokurator, były szef ABW.

Zdaniem Bogdana Święczkowskiego zwołanie widowiskowej konferencji przez prokuraturę i ABW w związku z rzekomym zagrożeniem atakiem terrorystycznym krakowskiego naukowca na władze państwa należy widzieć jako element ciągu wydarzeń w sferze medialnej, związanych ze spadającymi wynikami sondaży, których zaczęła się obawiać rządząca PO. Najpierw była konferencja szefa Okręgowej Prokuratury Wojskowej w Warszawie prok. Mirosława Szeląga, której celem było zdezawuowanie informacji z artykułu „Rzeczpospolitej” „Trotyl na wraku Tupolewa”, potem próba sprowokowania zamieszek obozu patriotycznego podczas Marszu Niepodległości 11 listopada, następnie zatrzymanie Brunona K. jako organizatora zamachu na najwyższe władze państwa, a ostatnio wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry.

– Te działania piarowskie miały też prawdopodobnie przykryć klęskę negocjacji unijnych w sprawie budżetu i znów wzniecić w mediach atmosferę strachu przed IV RP, przypomnieć „zbrodnie” tego okresu, podobnie jak w 2007 r., gdy na fali tak wznieconej histerii PO wygrała wybory. Chodzi o pokazanie społeczeństwu, że obóz patriotyczno-narodowy jest nieprzewidywalny i groźny dla państwa – uważa były szef ABW.

Na konferencji prasowej Donald Tusk przyznał, że już od przeszło trzech tygodni wiedział o prowokacji ABW w sprawie niedoszłego zamachu.

– Najwyższy czas, żebyśmy wyrzekli się w tych relacjach wewnętrznych takiego języka agresji czy nienawiści, który czasami pojawia się w debacie publicznej, bo on sprzyja takim niezrównoważonym zachowaniom. (…) Ważne, że ABW potrafiła tę sytuację wykryć w odpowiednim czasie i zapobiec zagrożeniu (…). Może to być dobrą nauką na przyszłość – oświadczył Donald Tusk.

Chciał zgładzić Buzka, Millera, Kwaśniewskiego?

20 listopada br. na konferencji prokuratury i ABW poinformowano, że 9 listopada został zatrzymany Brunon K., 45-letni wykładowca na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie, prowadzący „nieformalne wykłady dotyczące wykorzystywania materiałów wybuchowych m.in. w działaniach dywersyjnych”, który planował zamach na konstytucyjne organy RP, w tym prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, prezesa Rady Ministrów oraz polityków wszystkich opcji politycznych zgromadzonych w budynku Sejmu. Planował on wjechać samochodem-pułapką na teren Sejmu. Brunon K. jest chemikiem, pracownikiem naukowym, który od lat prowadził doświadczenia z materiałami wybuchowymi.

Informację o działaniach Brunona K. ABW uzyskała rok temu. Dlaczego więc zatrzymano go i aresztowano (na trzy miesiące) dopiero teraz?

– Wydaje się, że data zwołania konferencji została wyznaczona bardziej potrzebami medialnymi niż procesowymi. W moim przekonaniu dzień przekazania prokuraturze materiałów też nie był przypadkowy. Był to bowiem 5 listopada, a prokuratura zatrzymała Brunona K. 9 listopada, co według mnie miało związek z Marszem Niepodległości – uważa Bogdan Święczkowski.

Ani prokuratura, ani ABW nie wyjaśniły, dlaczego tak długo trwało rozpracowanie niedoszłego zamachowca i dlaczego nie przeprowadzono jego badań psychiatrycznych. Podano natomiast, że jest nacjonalistą, antysemitą i ksenofobem – i że ABW powzięła podejrzenia, że Brunon K. wyrażał swoje radykalne poglądy już pod koniec roku 2011. Jeden z filmów Brunona K. przedstawionych na konferencji prokuratury i ABW, na którym widać eksplozje, pochodził z 2000 r. Wynika z tego, że mężczyzna planował zamach terrorystyczny od 12 lat. Nie wiadomo – na premiera Millera, prezydenta Kwaśniewskiego, a może premiera Buzka, który rządził do października 2001 r.?

Trotyl w Smoleńsku, trotyl pod Sejmem

Jak się okazało, w skład „grupy zbrojnej” obok Brunona K. wchodzili czterej agenci ABW.

– Według mnie prokuratura powinna bardzo poważnie zbadać, czy pobyt w bliskim otoczeniu Brunona K. ludzi z ABW nie zainspirował go do podejmowania zainicjowanych przez niego działań, co byłoby przestępstwem. Na razie nie mam informacji, by prokuratorzy podjęli kroki zmierzające do zweryfikowania działań operacyjnych służb – mówi Bogdan Święczkowski.

Jak podkreśla były szef ABW, zastanawiające jest, dlaczego co innego usłyszeliśmy na konferencji prasowej, a co innego po spotkaniu Krzysztofa Bondaryka z członkami sejmowej Komisji Służb Specjalnych.

– Dziwią mnie wypowiedzi niektórych posłów tej komisji, którzy dali się przekonać szefowi ABW, że istniało realne niebezpieczeństwo zamachu. Szkoda, że w Komisji Służb Specjalnych nie ma takich osób jak Antoni Macierewicz, Mariusz Kamiński czy Tomasz Kaczmarek, którzy mają doświadczenie i potrafiliby ocenić, czy przedstawione przez Bondaryka zagrożenie nie zostało wykreowane. Podane na konferencji fakty przeczą bowiem stwierdzeniu, że zagrożenie było realne – podkreśla Bogdan Święczkowski.

Jak dziś wiadomo, materiałem, którego planował użyć Brunon K., nie miał być trotyl (początkowo podano, że „terrorysta” chciał wjechać na teren Sejmu busem wyładowanym czterema tonami trotylu). Brunon K. chciał zebrać cztery tony nawozów sztucznych. Planował skonstruować bombę nawozową na bazie nawozów azotowych.

Dlaczego więc najpierw pojawiły się informacje o trotylu?

– Przy okazji akcji ABW w sprawie niedoszłego zamachu na władze państwa w Sejmie rzucono cień na sprawę trotylu na wraku tupolewa. Być może chodziło o zbagatelizowanie i ośmieszenie sprawy, na zasadzie: skoro trotyl jest tak łatwo dostępny i w tak dużych ilościach, i to nie wyłącznie wyspecjalizowanym służbom, to i na wraku mógł się znaleźć – mówi jeden z naszych rozmówców.

Pełna wersja artykułu w najbliższym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

Autor: Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski, | Źródło: Gazeta Polska,

Za: niezalezna.pl (2012-11-27) | http://niezalezna.pl/35208-zamach-kontrolowany-przez-abw

Skip to content