Białawy Człowiek – Rafał A. Ziemkiewicz

O skomentowanie publikacji „Rzeczpospolitej” (trudno mi oprzeć się wrażeniu, że spełnia się w jej wypadku historia wyprorokowana przez Wildsteina w „Dolinie Nicości”) telewizja TVN24 poprosiła literata Janusza Głowackiego. Dziwny pomysł, ale, jak rozumiem, wynikający z faktu, że był on po prostu pod ręką, zapewne zaproszony wcześniej, zanim sprawa śladów trotylu na wraku stała się tematem dnia, komentować miał bowiem amerykańskie przygotowania do odparcia ataku żywiołów na Nowy Jork. I temu też poświęcona była pierwsza część rozmowy. Pan Głowacki podawał nam tu Amerykanów za wzór wiary w siebie i optymizmu, który daje im niezwykłą siłę, chwalił ich postawę „będzie ciężko, ale damy radę”, przypisywał to wzorcom osobowym z hollywoodzkich filmów, i jako koronny dowód tych amerykańskich cnót podawał sposób, w jaki poradzili sobie z „september eleven”. Tak właśnie mówił. Nie, broń Boże, „11 września”, tylko „september eleven”, żebyśmy nie mieli wątpliwości, że zaszczyca nas swoimi uwagami człowiek jedną nogą już należący do tamtej, lepszej cywilizacji, z potomstwem w „New York Timesie”. Może nie jest jeszcze zupełnie Białym Człowiekiem, ale już takim mocno białawym, więc od polskich tubylców stojącym wyżej.

Potem padło pytanie o sensacyjną informację „Rzeczpospolitej”. Pan Głowacki przybrał swoją ulubioną minę złajdaczałego zgrywusa i dalejże z tubylców szydzić. Źe „tutaj” to „coś takiego ludzie mają”, że gdyby w Polskę uderzył taki huragan jak Sandy, to by mówili, że tam Putin, he, he, w środku siedzi i rękami macha albo co. Źe „tutaj” to zaraz księgi narodu i pielgrzymstwa polskiego, mesjanizm i inne takie bzdury. Trotyl? On nie widzi żadnego powodu, dla którego ktoś miałby strącać tego tupolewa. Literat z prowadzącym pokiwali głowami z politowaniem nad polskim mesjanizmem i pozostawili nas w poczuciu wstydu, że tak nam daleko do Białego Człowieka.

Kurt Vonnegut pisał w „Matce Nocy” o ludziach, których mózgi przypominają zegar, w którego trybach ktoś wypiłował niektóre zęby. Właściwie − oni sami je sobie wypiłowali. Dzięki temu zegar chodzi prawidłowo od, powiedzmy, szóstej do pierwszej, potem gładko przeskakuje na trzecią trzydzieści, chodzi pół godziny i znowu przeskakuje… I nie jest w stanie tych skoków zauważyć.

Białawy Człowiek, który zaszczycił nas w TVN24 w pamiętny poranek, musiał na swojej mózgownicy dokonać takiej samej vonnegutowskiej operacji. Na jednym oddechu potrafił zachwalać sprawność Amerykanów podczas „september eleven” i chwilę potem de facto chwalić Tuska za sposób, w jaki on postąpił z „april ten”. I nic mu w wypiłowanych pracowicie trybach nie zazgrzytało. Nie przyszło do białawej głowy zapytać, jak by ci słusznie przez niego chwaleni Amerykanie potraktowali podobnych mu mędrków, którzy zamiast wzorcami bohaterstwa karmiliby ich hagiografią współpracusiów, a po „september eleven” wmawiali, że nie ma sensu grzebać w popiołach WTC i szukać winnych, bo po co ktoś miałby je specjalnie wysadzać?

Rafał A. Ziemkiewicz

Źródło: Gazeta Polska

Za: niezalezna.pl (2012-11-08) | http://niezalezna.pl/34609-bialawy-czlowiek

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content