Pośmiertny triumf komunistów

Aktualizacja: 2012-11-2 9:00 pm

Próby zawłaszczenia przepięknej uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego nie ustają. Najpierw robili to komuniści, promując komunistyczne Święto Zmarłych, teraz popkultura, proponując okultystyczne i niemające korzeni w naszej kulturze Halloween. Cel jest jednak ten sam – pozbawić katolików możliwości autentycznego przeżywania świąt.

Gdyby zapytać przeciętnego Polaka (w tym także szczerze praktykującego katolika), jaki jest nastrój nadchodzących świąt, bez ryzyka większego pudła można przyjąć, że będzie mówił o nostalgicznym wspominaniu zmarłych, zapalaniu zniczy i jesiennym rozliczaniu się z życiem. I niestety będzie się mylił. Uroczystość Wszystkich Świętych, a właśnie ją obchodzimy 1 listopada, jest bowiem świętem radosnym. To swoiste imieniny wszystkich tych, których Bóg przyjął już do siebie, okazja, by podziękować Mu za wszystkich, także tych nieznanych, świętych, którzy byli na ziemi ikonami Jego obecności, a także czas radości z tego, że Bóg obdarowuje nas świętością tak hojnie. 2 listopada, czyli Dzień Zaduszny, to zaś moment, gdy nie tyle wspominamy, ile modlitewnie szturmujemy niebo, błagając Boga (także za pośrednictwem odpustów, które Kościół nam na ten czas przygotował) o łaskę jak najszybszego zbawienia dla dusz znajdujących się w czyśćcu. I ten czas także nie ma w sobie nic ze smutku, a jest raczej szczególnym momentem, w którym także my możemy pomóc naszym zmarłym, licząc na to, że i oni, będąc już przed Bogiem, orędować będą za nami.

Komunistyczne Święto Zmarłych

Niestety świadomość takiego charakteru tych dni zanika. I trzeba to uznać za pośmiertne zwycięstwo komunistów, którzy nie mogąc zakazać jednej z najbardziej zakorzenionych w polskiej świadomości uroczystości, najpierw ją zawłaszczyli, a później za pośrednictwem mediów nadali jej zupełnie nowe, obce tradycji chrześcijańskiej znaczenie. Kościół zaś bardzo długo nie mógł nic z tym zrobić. W odróżnieniu bowiem od Zielonych Świątek (czyli uroczystości Zesłania Ducha Świętego), które przed wojną były dniem wolnym, czy uroczystości Objawienia Pańskiego, komuniści pozostawili ten dzień w kalendarzu świątecznym, uznając go za wolny, a jednocześnie nadając mu nową nazwę i nową treść, która – choć nawiązywała do katolickich zwyczajów – w istocie pozbawiała to święto jego głównego znaczenia.

Temu działaniu towarzyszyły bardzo mocne kampanie propagandowe, które miały nie tylko utrwalić nową nazwę w pamięci, lecz także doprowadzić do tego, by święto nabrało zupełnie nowego znaczenia, by zaczęło być obchodzone po neopogańsku, jako komunistyczne wspominki zmarłych, które świętuje się już nie w kościele i nie z radością, ale z ateistyczną nostalgią, pozbawioną jakiejkolwiek nadziei na zmartwychwstanie czy choćby pośmiertne spotkanie. I niestety takie przeżywanie, a także nazwanie tej uroczystości, utrwaliło się w świadomości także części wiernych, którzy przestali patrzeć na dzień 1 listopada jako na czas wezwania także ich do świętości.

Media w służbie Święta Zmarłych

I choć od upadku komunizmu minęło ponad 20 lat, to akurat w tej sprawie niewiele się zmieniło. Media elektroniczne, nawet jeśli poprawnie określają już nazwę uroczystości (a wcale nie jest to oczywiste, bo coraz częściej wraca się do stworzonej przez towarzyszy nazwy, by uniknąć religijnych konotacji i wykazać się polityczną poprawnością), to wciąż myślą o niej, tak jak zaplanowali to komunistyczni propagandyści. A najlepiej widać to w obrazach, jakimi jesteśmy obficie w tych dniach karmieni. Próżno szukać w nich ikon świętości, za to pełno jest pożółkłych liści, symboli przemijania i przebitek na znicze. Wszystko zaś zilustrowane jest smętną muzyką, która ma jeszcze pogłębiać nastrój tęsknoty.

W mediach pisanych jest tylko nieco lepiej. Tu miejsce smutnych obrazków zajmują sążniste eseje o tym, jak w różnych kulturach podchodzono do śmierci (vide najnowsza „Polityka”), jak chrześcijanie zawłaszczyli stare pogańskie święta. Całe kolumny poświęcane są też na wspominanie tych, którzy odeszli w tym roku, i to w taki sposób, by starannie omijać wszystkie dla mediów niewygodne fakty. W efekcie otrzymujemy niestrawną od nostalgii papkę, która przykrywa autentyczną treść chrześcijańskich świąt.

Halloween, czyli neokomunizm w wersji soft

Święto Zmarłych nie wyczerpuje jednak pomysłowości twórców rozmaitych „świeckich liturgii” i powoli zastępowane jest przez Halloween. Głupawe zabawy inspirowane starymi, pogańskimi jeszcze obrzędami i ich bardziej współczesnymi okultystycznymi interpretacjami, wchodzą w pozbawioną autentycznej religijności materię jak w masło, i do reszty demolują chrześcijańskie świętowanie czy choćby religijne rozumienie świąt.

Radość ze świętości i pragnienie jej osiągnięcia, i tak już przesłonięte przez wspominki i pochylanie się nad majestatem śmierci, zostaje całkowicie zastąpione dyniami, bieganiem za cukierkami czy balem (w wielu przedszkolach czy szkołach, nawet jeśli nie chcą go nauczycielki, to domagają się ich rodzice). Kulturowo oznacza to już całkowite strywializowanie (biorąc pod uwagę świętowanie dnia zmarłych, nawet zrozumiałe) jakiegokolwiek myślenia o śmierci i ukierunkowanie go wyłącznie na zabawę, która ma pozbawić nas choćby świadomości własnej śmiertelności. Jeśli dodać do tego duchowe skutki nawet nieświadomych nawiązań do spirytyzmu czy okultyzmu, to może się okazać, że popkulturowa maska nakładana na Wszystkich Świętych jest jeszcze bardziej niebezpieczna, niż to, co – skutecznie zresztą – zrobili z tą uroczystością komuniści.

Odzyskać Wszystkich Świętych

I dlatego to bardzo dobrze, że polscy biskupi (a dotyczy to zarówno listu arcybiskupa Andrzeja Dzięgi, jak i wystąpień abp. Sławoja Leszka Głódzia czy kardynała Kazimierza Nycza) mocno wskazali na wszystkie niebezpieczeństwa związane z Halloween. Ostrzeżenia jednak nie wystarczą. Trzeba mocno wrócić do autentycznego przeżywania uroczystości Wszystkich Świętych, do przypominania jej treści i duchowego znaczenia. I trzeba powiedzieć, że to się już dokonuje. Walcząc z Halloween, wielu młodych katolików powoli odkrywa, jak głębokie teologicznie i życiowo prawdy kryją się w ich własnej religii, i stwierdzają, że także Święto Zmarłych nijak się ma do mocy Święta Autentycznie Źywych, czyli święta tych, których Pan obdarzył łaską świętości, czyli właśnie życia na całego.

Tomasz Terlikowski

Tags: , , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=62850 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]