Typowe

Zajrzałem na stronę Fronda.pl i przypomniał mi się dowcip o pilocie, który, gdy musiał awaryjnie skakać ze spadochronem, a ten się nie otworzył, zapasowy również, obiecywał Bogu jak dobrym będzie chrześcijaninem i prawym człowiekiem jeśli tylko jakimś cudem ocaleje. I kiedy w końcu wpadł w stóg siana i cały i zdrów się z niego wygrzebał, stwierdził tylko, że „w stresie człowiek plecie bez sensu”. 

Dowcip przypomniał mi się, gdy przeczytałem wiadomość, że Felix Baumgartner przed swoim stratosferycznym skokiem szeptał „Boże, proszę, nie opuść mnie”. Autor tekstu napisał dalej, jakby nieco rozczarowany, że „po wylądowaniu skoczek upadł na kolana i” – to był dobry moment żeby się np. przeżegnał – „i podniósł zaciśnięte pięści w geście triumfu”. Ha! Jeśli Baumgartner jest tak pobożny jak ów pilot z dowcipu, to trudno – nie potępiam go, bo sam o wiele gorliwiej modlę się prosząc niż dziękując (o ile w ogóle o tym pamiętam). Jeżeli jednak chciał zachować się nieco bardziej po apostolsku i zamanifestować swoją chrześcijańską wiarę (jest Austriakiem urodzonym w Salzburgu, zapewne katolikiem), to mógł zrobić to już po tym, gdy bezpiecznie wylądował. Dziennikarze komentujący jego skok „na żywo” oczywiście o modlitwie się nie zająknęli, ale te miliony oglądające transmisję z pewnością zauważyłyby znak krzyża, którym by się przeżegnał.

Jacques Blutoir

KOMENTARZ BIBUŁY: A my ze swojej strony dodamy jedynie, że epatowanie się nieodpowiedzialnymi zachowaniami narażającymi życie dla samego poklasku i robienie bohaterów z tak zachowujących się ludzi, jest samo w sobie nieodpowiedzialne. Bowiem człowiek, któremu poświecono tyle uwagi w związku ze skokiem skydive, już wielokrotnie wcześniej okazywał lekceważenie dla swojego zdrowia i życia, angażując się w kaskaderskie skoki: z wieżowców, mostów a nawet z  pomnika Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro. Czyni to dla sławy, pieniędzy, z chęci zaspokojenia swojego ego, gdyż – jak stwierdzają obserwatorzy – osobnik ten znany jest z zuchwałości oraz zachłanności na zaszczyty. W swojej karierze – włącznie z ostatnim skokiem – nie ma nic co mogłoby usprawiedliwić działanie jakimiś korzyściami „naukowymi” (a ostanim skokiem wszak pobił istniejący od ponad 50 lat rekord długości lotu zaledwie o 17 sekund, a więc marginalny postęp (narażać swe życie dla 17 sekund?); poza tym nie był to w żadnej mierze eksperyment naukowy prowadzony dla dobra ogólnego – co mogłoby w jakimś zakresie usprawiedliwiać pewne kontrolowane ryzyko – lecz komercyjny spektakl).
Jak do tej pory udawało mu się przeżyć swoje ambicjonalne skoki, lecz pewnego dnia może mu się nie powieść. I nawet przeżegnanie się przed kolejnym akrobatycznym skokiem nie pomoże, gdy brak rozwagi.

Podobnie należy patrzeć i krytycznie oceniać różnego rodzaju tzw. sporty ekstermalne, niestety tak bardzo promowane w mediach, narażające niepotrzebnie zdrowie i życie.

Za: Pod mitrÄ… - nie tylko kościelne safari - Jacques Blutoir blog (15 paź 2012) | http://jacquesblutoir.blogspot.com/2012/10/typowe.html

Skip to content