Pieniędzy na to nie będzie

Komunalizacja zamiast prywatyzacji uzdrowisk

Zamiast prywatyzacji ma nastąpić komunalizacja uzdrowisk. Spośród kilkudziesięciu większość jest już w prywatnych rękach. W tym roku sprywatyzowana miała być reszta, poza uzdrowiskiem w Krynicy. Przeciwko prywatyzacji protestuje duża grupa polityków, samorządy, lokalne społeczności. Posłowie PiS nazywali projekt „grabieżą dobra narodowego”. Ministerstwo skarbu liczyło na wpływy z prywatyzacji uzdrowisk w wysokości 125 mln zł. Platforma Obywatelska rzeczniczka prywatyzacji na razie sobie folguje, możliwe, że w tej sytuacji, którą dzisiaj w kraju mamy, niezbyt chce podejmować temat. Wojewodowie, chcecie uzdrowiska, to je sobie bierzcie, wyszła PO z inicjatywą. Rząd Donalda Tuska zepchnął na samorządy wiele zadań, nie dając na ich wykonanie pieniędzy, duszą się więc własną biedą. Można przypuszczać, że wkrótce uzdrowiska spadną same PO, jak gruszki do fartucha i już bez większych protestów będzie je można prywatyzować.

Jest alternatywa, nie ma sprawy

We wrześniu w Ministerstwie Skarbu Państwa szef resortu Mikołaj Budzanowski spotkał się z przedstawicielami sejmików, na terenie których znajdują się uzdrowiska będące w nadzorze skarbu państwa. Zebrani dowiedzieli się, że chociaż ministerstwo uznało prywatyzację uzdrowisk za skuteczne pozyskanie kapitału, która może zapewnić uzdrowiskom stabilny rozwój, ale resort widzi alternatywę: jest nią komunalizacja. Zebranym przedstawiono ofertę nieodpłatnego przekazania uzdrowisk władzom samorządowym przy zachęcie: „korzystajcie, nie ma sprawy”.

Od Buska Zdroju do Horyńca

Następnie omówiono warunki, na jakich może to nastąpić. Lista obejmuje 10 uzdrowisk z 6 województw, w których działają państwowe sanatoria: Busko Zdrój, Ciechocinek, Kołobrzeg, Świnoujście, Lądek-Długopole, Szczawno-Jedlina, Wysowa, Rabka, Rymanów, Horyniec. Podstawę prawną komunalizacji uzdrowisk stanowi art. 50 ustawy z 5 czerwca 1998 r. o samorządzie województwa, umożliwiający nieodpłatne przekazanie mienia skarbu państwa na rzecz samorządu województwa. Przekazanie tego mienia, będącego we władaniu państwowych osób prawnych, może nastąpić na wniosek zarządu województwa, jeżeli to mienie ma służyć strategii rozwoju.

Jak rząd kluczył


Nie ma pewności, czy wszystkie zainteresowane województwa  zdecydują się skorzystać z okazji, choć kilka zdecydowanie taką wolą deklaruje. Radni wojewódzcy chcą, żeby uzdrowiska w Kołobrzegu i Świnoujściu zostały skomunalizowane, a nie sprywatyzowane. Samorząd województwa podkarpackiego deklaruje chęć przejęcia uzdrowisk w Horyńcu i Rymanowie. W przypadku odpowiedzi odmownych, uzdrowisko wróci na listę do prywatyzacji. Rząd najpierw kluczył, że nie sprzeda kurortów wytypowanych jako „uzdrowiska narodowe”, potem zmienił zdanie i planował je sprzedać co do jednego. – Chcemy, żeby wszystkie spółki uzdrowiskowe jako przedsiębiorstwa niestrategiczne zostały skreślone z listy spółek wyłączonych z prywatyzacji – informowano dziennikarzy. Wiceminister skarbu Jakub Szulc nie tak dawno mówił, że skreślenie z listy „nie do sprywatyzowania” i ewentualna prywatyzacja poszczególnych uzdrowisk ma się odbywać przy uwzględnieniu ich potrzeb rozwojowych. Uzdrowiska na ogół wychodzą na swoje, ale wymagają dekapitalizowania.

Ceny nie do przejścia

W ministerstwie część uzdrowisk niesprywatyzowanych, świadczących usługi dla Narodowego Funduszu Zdrowia i borykającymi się z brakiem pieniędzy w korytarzach nazywają „kopciuchami”, bo tak wyglądają przy odnowionych i zmodernizowanych teraz już uzdrowiskach prywatnych. I te i te walczą o klienta komercyjnego polskiego i zagranicznego. Prywatne uzdrowiska też przyjmują kuracjuszy ze skierowaniami NFZ, ale jak długo to jeszcze będzie – stanowi tajemnicę handlową. Każdy wie, kuracjusz NFZ marnie się opłaca, ale podpisano w umowach sprzedaży, że przez ileś tam lat będzie jeszcze mógł do sprywatyzowanego uzdrowiska być kierowany. Stawki komercyjne na nasze kieszenie za pobyt i leczenie także w „kopciuchach” są bardzo wysokie, w sezonie za pokój jednoosobowy – wyżywienie i zabiegi trzeba zapłacić 120-170 zł za jeden dzień, ale w sanatoriach sprywatyzowanych dla Kowalskiej czy Kowalskiego, którzy nie dostali skierowania z NFZ, bo o nie trudno, ceny są nie do przejścia. To już dziennie 350-450 zł.

Bogaci pod kloszem


Jest pewien procent ludzi w Polsce, którzy mają ogromne pieniądze, można ich w prywatnych sanatoriach spotkać zarówno latem, jak i zimą, przyjeżdżają tam np. na weekendy, warunki mają luksusowe, baseny z podgrzewaną wodą morską, korty w halach pod szkłem, a jedzenie na szwedzkich stołach – jakie tylko można sobie wymarzyć. Prywatne uzdrowiska są nastawione na klientelę bogatą polską i niebiedną zagraniczną. Spółki uzdrowiskowe prywatne stały się konkurencją dla firm państwowych, które z pieniędzy płaconych przez tzw. komercję dokładają do pobytów kuracjuszy ze skierowaniami NFZ. Kto ma duże pieniądze w żadnym razie nie decyduje się już na państwowego „kopciucha”. Na inwestycje, bez których tynk odpada ze ścian na łóżka państwowe sanatoria zaciągają kredyty i się zadłużają bądź cichcem i nie zawsze w jasnych okolicznościach pozbywają części majątku.

Biedacy i średniacy pod namiot

Szulc nieraz mówił, że uzdrowiska potrzebują takich nakładów inwestycyjnych, że nie sposób ich sfinansować ze środków skarbu państwa, dodawał, że w ramach NFZ znajdą się pieniądze na lecznictwo uzdrowiskowe. Od czasu do czasu na konferencjach dotyczących przyszłości polskich uzdrowisk, które zaszczycają przedstawiciele rządu, przewijają się propozycje, żeby za część hotelową, a także żywieniową płacił ze swojej kieszeni kuracjusz, a NFZ finansował tylko zabiegi, biednego i średnio zamożnego próbują zapędzić pod namiot. Proces przejmowania uzdrowisk potrwałby co najmniej kilka miesięcy, bo muszą się na to zgodzić sejmiki w poszczególnych województwach. Realny termin zmiany właściciela uzdrowisk to zapewne przyszły rok. Sprawa dotyczy 10 uzdrowisk zlokalizowanych w 6 województwach. Są to uzdrowiska: Busko Zdrój, Ciechocinek, Kołobrzeg, Świnoujście, Lądek-Długopole, Szczawno-Jedlina, Wysowa, Rabka, Rymanów i Horyniec.

Skąd pieniądze na inwestycje?

Poza lepszym zarządzaniem polskie uzdrowiska mają wysokie potrzeby kapitałowe dla Buska Zdroju do końca przyszłego roku wynoszą one ponad 13 mln zł, Rymanowa – 32,8 mln zł, Lądka Zdroju – ponad 33 mln zł, Kołobrzegu minimum 11,4 mln zł, Ciechocinka – ponad 5 mln zł, Świnoujścia – 8,9 mln zł. Zanim resort skarbu poinformował o komunalizacji zamiast prywatyzacji, krok przed sprywatyzowaniem znajdowało się uzdrowisko Szczawno, przejęciem Rabki znacjonalizowanej w 1948 r. zainteresowani byli jej spadkobiercy. Ministerstwo prowadziło też zaawansowane negocjacje w sprawie sprzedaży uzdrowiska w Horyńcu.

Wiesława Mazur

Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Nasza Polska” Nr 41 (884) z 9 października 2012 r.

Za: Nasza Polska | http://www.naszapolska.pl/index.php/component/content/article/42-gowne/3384-pienidzy-na-to-nie-bdzie

Skip to content