Co chce udowodnić prof. Śpiewak?

Wiele ostatnio mówi się o książce profesora socjologii Pawła Śpiewaka pt. „Żydokomuna”. „ Sprzyjające media” i tabuny „ gadających łbów” pieją z zachwytu nad „starannością warsztatową” profesora socjologii w roli historyka. Coś jakby objawił się drugi Gross. Ale gdy przeczytamy to dzieło, to okazuje się, że jakkolwiek zdaniem wielu, książka aspirująca do roli „dzieła historycznego”, nie spełnia podstawowych warunków warsztatu, jakie taka praca winna przedstawiać.

Paweł Śpiewak stara się bowiem utwierdzić w czytelnikach fałszywy stereotyp antysemityzmu jako wytwór „kato-endeka” i tym usiłuje tłumaczyć konflikty           polsko – żydowskie. Operuje w swojej książce obiegowymi stereotypami, które mają udowodnić z góry założoną tezę. Jedną z tych tez jest przekonanie prof. Śpiewaka, że głównym powodem angażowania się Żydów w komunizm był… antysemityzm. Drugą, nie mniej absurdalną jest z całą powagą próba udowodnienia przez prof. Śpiewaka, że widoczna nadreprezentacja Żydów w ruchu komunistycznym spowodowana była tym, że komunizm stał po stronie „ słabszych, wyzyskiwanych,    i biednych”. Zatem po doświadczeniach bierutowsko-bermanowskich dziś prof. Śpiewak usiłuje przekonać nas, że komunizm był dobry, a żydokomuna to postawa wyboru wyższych wartości etycznych, bo przecież otaczający świat „był wrogi i antysemicki” (str. 142). Tak samo tłumaczy nadreprezentację i angażowanie się Żydów w struktury UB, sądownictwa i prokuratury, słowem w powojenny terror bierutowsko-bermanowski. Dla prof. Śpiewaka było to podyktowane przemożną chęcią obrony „ słabszych, wyzyskiwanych i biednych”.

Do takich argumentów tłumaczących nadreprezentację ludzi pochodzenia żydowskiego w komunistyczny terror po wojnie Polacy powinni się już przyzwyczaić. Ale bądź co bądź , od profesora, który sam o sobie pisze w notce biograficznej, iż jest czołowym intelektualistą polskim, najczęściej zapraszanym do mediów (str. IV okładki) wymagać trzeba więcej. Z niesmakiem trzeba skonstatować, że autor dopuszcza się moderowania, a można powiedzieć, że manipulacji cytatów pod z góry założoną tezę. Przykładem takiego „moderowania” przez prof. Śpiewaka jest zamieszczony w książce „cytat” z wypowiedzi premiera Sławoj Składkowskiego dotyczący przedwojennej akcji Stronnictwa Narodowego znanego pod hasłem           „Kupuj w polskich sklepach”. Sławoj Składkowski odnosząc się do tej akcji powiedział wówczas – „walka ekonomiczna, owszem, krzywdy żadnej”. Natomiast na str. 166 mamy „zmoderowaną wypowiedź premiera, która wg autora brzmiała: „bicie Żydów wykluczone, bojkot jak najbardziej wskazany”. Sami państwo przyznacie, że obie te wypowiedzi niosą różną treść, pierwsza nie odpowiada założeniom prof. Śpiewaka o „ genetycznym antysemityzmie Polaków”, zatem „wzmocnił” ją o pojęcie „bicie” trochę poszachrował i mamy tezę „udowodnioną”. Tak zmanipulowana wypowiedź premiera Składkowskiego ma dodatkowo udowodnić wymyśloną przez prof. Śpiewaka tezę o wspieraniu przez rząd II RP akcji Stronnictwa Narodowego.

Ale dalej poniosła już prof. Śpiewaka fantazja, bo nie licząc się zupełnie z faktami twierdzi, że państwo polskie przed wojną nie zezwalało na zatrudnianie Żydów w oświacie, administracji państwowej, wojsku i policji. Jest to wierutne kłamstwo i to z dwóch przynajmniej powodów. Pierwszy łatwo udowodnić, bowiem wystarczy spojrzeć na listy pomordowanych polskich oficerów w Katyniu i innych miejscach, by bez trudu znaleźć wiele nazwisk oficerów polskich żydowskiego pochodzenia. Ponadto z moich kilkukrotnych rozmów z nieżyjącym już Piotrem Skrzyneckim, który podkreślał swoje żydowskie korzenie wynikało, że jego ojciec był rotmistrzem w Twierdzy Modlin. Wspomnieć trzeba także dowódcę Okręgu Krakowskiego gen. Bernarda Monda. Tyle może o wojsku, bo aż wierzyć się nie chce, że prof. Śpiewak „zapomniał” o takich uczonych wykładowcach uniwersyteckich jak prof. Szymon Aszkenazy czy lwowski matematyk prof. H. Steinhaus, który z goryczą i nieukrywanym wstydem pisał o postawie Żydów po 17 września 1939 roku w swoich pamiętnikach pt. „Wspomnienia z Polski” (Londyn 1992).

Drugim powodem jest niezaprzeczalny fakt izolowania się Żydów od Polaków. Powszechnie wiadomo, że wielu spośród zamieszkałych w sztetlach Żydów nie znało języka polskiego lub znało go bardzo słabo. Chcąc udowodnić tezę o „blokowaniu” Żydom dostępu do stanowisk publicznych podaje się, że Żydzi stanowili 10%  obywateli II RP, ale zupełnie pomija się fakt, że nie mogli oni aspirować do takich stanowisk z uwagi na brak znajomości języka polskiego. Dziś niewielu ludzi bierze ten fakt pod uwagę, wielu młodych ludzi nie wie o tym i… kupuje bredzenia o  dyskryminacji Żydów. To skąd w takim razie tylu profesorów, adwokatów, lekarzy żydowskiego pochodzenia przed wojną?

Ale nakreślenie czarnego obrazu życia Żydów w II RP potrzebne było prof. Śpiewakowi aby z całym przekonaniem stwierdzić, że dopiero w Sowieckiej Rosji Żydzi znaleźli pełną możliwość kształcenia się, rozwoju i awansu zawodowego (str. 91). Ale coś u „czołowego intelektualisty” jest nie tak z logiką, bo kilkanaście stron wcześniej napisał, że „bolszewicy zwalczali żydowska religię i partie polityczne, a z 2.700.000 sowieckich Żydów, 1/3 czyli 830.000 zostało przez bolszewików zaliczonych do tzw. liszeńcow, czyli „bywszych ludzi”, szykanowanych na każdym kroku i pozbawionych wszelkich praw. Pan profesor nie zauważył z wyżyn swojego intelektu, że w II RP nikt nie pozbawił Żydów praw obywatelskich.

Zapoznanie się z przytoczoną przez prof. Śpiewaka bibliografią pozwala wysnuć przypuszczenie, że Autor dokonał jej selektywnego wyboru. Na próżno szukać tam takich nazwisk jak H. Steinhaus, A. Dudek, M. Chodakiewicz, Sz. Rudnicki i wielu innych. Może to dowodzić, że Autor dokonał selektywnego wyboru literatury przedmiotu pod z góry założoną tezę. Ale sięgnięcie po pozycje wymienione w bibliografii pozwalają na odkrycie, że niektórych pozycji Autor w ogóle nie miał w rękach. W bibliografii jest zapis: Tomasz Gluziński „Światowa polityka żydowska”  – wyd. Warszawa 1932. W rzeczywistości Gluziński napisał wydaną w Warszawie pozycję pod tytułem „Zmierzch Izraela.”

Problem zjawiska zwanego „żydokomuną” zasługuje na rzetelne i obiektywne opracowanie, bez zakładania z góry tezy o „wybielaniu” postaw komunistów żydowskiego pochodzenia. Wielokrotnie przypominanie o szczególnej wrażliwości komunistów żydowskiego pochodzenia i „przyrodzonej skłonności Żydów” do „obrony słabszych, wyzyskiwanych i biednych” nijak ma się do znanej praktyki ludzi żydowskiego pochodzenia pracujących w aparacie represji w okresie, gdy nadzór nad resortami siłowymi sprawował „wrażliwy” Berman.

Reasumując mogę powiedzieć, że książka stara się utrwalić stereotyp o antysemityzmie Polaków i ciężkiej doli komunistów żydowskiego pochodzenia. Ale obiektywnie trzeba też stwierdzić, że Autor nie wali cepem jak Gross, choć intencje są zbliżone. Praca ta jest kontynuacją stosowanej od 20 lat w Polsce relatywizacji historii i racjonalizacji zła, racjonalizacji łamania prawa przez ludzi będących na szczytach powojennej władzy. To jest próba stygmatyzowania „złych Kato-endeków”, skąd , gdy „środowisko uzna”, ze już czas, prosta droga do rozciągnięcia stygmatyzacji na ogół wyznających katolicyzm Polaków, bo lewactwo, podobnie jak „żydokomuna” jest z definicji bardzo wrażliwa i cały czas walczy o szczytne ideały bez katolików  i bez Polaków inaczej pojmujących patriotyzm niż Autor.

Dopóki będzie zgoda na jednostronny dyskurs wybielający na wszelkie sposoby zbrodniarzy epoki bierutowsko-bermanowskiej, bez względu na narodowość, przy jednoczesnym przypisywaniu Polakom wszystkich negatywnych cech nie dojdzie nigdy do zgody co do oceny przeszłości. Niestety, Autor zdaje się tego nie rozumieć.

Ireneusz T. Lisiak

Myśl Polska, Nr 35-36 (26.08.-2.09.2012)

Za: Myśl Polska | http://sol.myslpolska.pl/2012/08/co-chce-udowodnic-prof-spiewak/

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content