Szczypta moskiewskich herezji – Stanisław Michalkiewicz

Bawiąca na gościnnych występach w Moskwie Ludwika Weronika Ciccone oświadczyła, że „modli się”, by trzy panienki, które protestując przeciwko Putinowi, sprofanowały cerkiew, odzyskały wolność. To ciekawe tym bardziej, że Ludwika Weronika Ciccone nie ujawniła do kogo właściwie się „modli”. Dotychczas, przy pomocy żydowskiej firmy przemysłu rozrywkowego z Kalifornii, budowała swoją karierę na prowokacjach, wobec chrześcijan, a nawet bluźnierstwach – więc trudno w tej sytuacji przypuszczać, by modliła się, dajmy na to, do Jezusa Chrystusa, albo do Matki Boskiej. Wprawdzie mówią, że cierpliwość Boska jest nieskończona i można ją porównać jedynie do głupoty celebrytów, ale z drugiej strony głupota, zwana inaczej pychą, jest przecież na pierwszym miejscu listy grzechów głównych, a w tej sytuacji trudno oczekiwać, by Jezus Chrystus, czy Matka Boska nie odczuwali wobec takich osób abominacji. Może to się wydawać dziwne – ale kiedy pomyślimy, że Pan Bóg stworzył człowieka na Swój obraz i podobieństwo, to znaczy – obdarzył go inteligencją i wolną wolą, to trudno, by nie odczuwał abominacji wobec kogoś kto nie tylko sam okazuje ostentacyjną pogardę dla tych darów, ale jeszcze ekscytuje w tym kierunku innych durniów. Wreszcie – pomyślmy sami – jak wyglądałoby Królestwo Niebieskie, gdyby wpuszczano tam durniów? Nietrudno zgadnąć, że już po chwili byłoby tam gorzej, niż w piekle – a skoro tak, to nieomylny to znak, że durnie do Królestwa Niebieskiego mają szlaban. Nie sądzę tedy by Pan Jezus, wprawdzie znany z wyrozumiałości wobec jawnogrzesznic, chciał akurat wysłuchiwać molestowań ze strony podstarzałej, żylastej i antychrześcijańskiej skandalistki.

W takiej sytuacji jest wysoce prawdopodobne, że Ludwika Weronika Ciccone mogła modlić się do Boga wyznawanego przez Żydów, którzy, jak się wydaje, skłaniają się ku idolatrii. Czy jednak aby na pewno? Jest wiele powodów, by przypuszczać, że Ludwika Weronika Ciccone „interesuje się Kabałą” oraz „powstaniem Judy Machabeusza przeciwko Seleucydom” (znawcy przedmiotu zwrócili mi uwagę, że to nie byli Seleucyci, tylko Seleucydzi – tak jak insektycydzi) wyłącznie z powodów koniukturalnych, żeby szefowie firmy Live Nation nadal organizowali jej chałtury w małych żydowskich miasteczkach na niemieckim pograniczu – jak Stanisław Cat-Mackiewicz nazywał Warszawę.

W takim razie – do kogo właściwie się „modliła”? Czyżby do Beliala – którego ojcostwo przypisywane bywa synom arcykapłana Helego, którzy nie tylko zżerali mięso składane Najwyższemu na ofiarę, ale w dodatku swawolili z celebrytkami w Namiocie Spotkania? To mało prawdopodobne bo cóż właściwie może Belial? Nawet ten cały Nergal, co to ekscytuje półgłówków i panienki predylekcją do szatana, kiedy potrzebował szpiku, to odwołał się do wartości chrześcijańskich, jak współczucie i altruizm – a nie satanistycznych – bo wtedy nie tylko nie dostałby żadnego szpiku, ale co najwyżej – kopa w tyłek i okrzyk – „do zobaczenia w piekle, frajerze!” Rozbierając sobie to wszystko z uwagą niepodobna nie dojść do wniosku, że Ludwika Weronika Ciccone nie modliła się do nikogo, a tylko tak powiedziała, żeby powiedzieć coś w jej mniemaniu interesującego, sugerującego posiadanie przez nią jakiegoś życia duchowego. Tymczasem Weronika Ludwika Ciccone prawdopodobnie nie ma duszy, tak samo, jak Aleksander Kwaśniewski i inni aktywiści starej i Nowej Lewicy. Któż może takie rzeczy wiedzieć lepiej od nich samych – więc skoro sami powątpiewają w posiadanie duszy, to czyż nam wypada temu zaprzeczać?

Stanisław Michalkiewicz

Felieton    serwis „Nowy Ekran” (www.nowyekran.pl)    9 sierpnia 2012

Za: michalkiewicz.pl | http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2579

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content