Polskie drogi

Miażdżący dla rządu Donalda Tuska, który z wielką pompą lubi otwierać kolejne krótkie odcinki autostrad, jest najnowszy raport Światowego Forum Ekonomicznego. Pod względem jakości dróg Polska zajmuje 125. miejsce na 132 oceniane państwa.

Na zakończenie tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego opublikowano raport na temat usprawnień w dziedzinie handlu, jakich dokonują poszczególne państwa świata. Wszystkie spośród 132 krajów były oceniane w czterech aspektach: dostępność rynku, administracja handlem zewnętrznym i wewnętrznym, środowisko biznesowe oraz transport i infrastruktura komunikacyjna. I to właśnie ten ostatni z punktów, na stronie charakteryzującej nasz kraj, przykuwa największą uwagę. Czytając znajdujące się tam dane, naprawdę ciężko zrozumieć dumę rządzących, którzy twierdzą, iż infrastrukturalnie Polska dokonała w ostatnich latach niebywałego skoku. Codziennie widzimy, że władze wydają się wyjątkowo zadowolone z sytuacji panującej choćby na naszych lotniskach. Nie sposób jednak zrozumieć, skąd to zadowolenie, jeśli spojrzymy, iż raport stwierdza, że pod względem dostępności i przepustowości naszych portów lotniczych znajdujemy się na 101. miejscu na świecie (na 132 państwa). Zaraz obok widnieje rubryczka z napisem „jakość infrastruktury lotniczej”, a przy niej miejsce 103. Czyli jeszcze gorzej.

Prawdziwe jednak załamanie powinni przeżywać rządzący, którzy spojrzą jeszcze dwa miejsca niżej, na dane dotyczące jakości polskich dróg. I tu niestety wiadomości nie są wesołe, ponieważ w skali od 1 do 7 (gdzie 7 to ocena najwyższa) udało nam się zgromadzić 2,3 punktu, co jest zaledwie 125. wynikiem na świecie. Za nami jedynie m.in. spustoszona wojną Bośnia i Hercegowina, nieustannie nękane trzęsieniami ziemi Haiti, a także Mołdawia i Mongolia. Ale prezentując urzędowy optymizm naszych władz, należy podkreślić, że Polska w zawrotnym tempie goni pod względem jakości dróg takie „potęgi” jak Angola, Kirgizja, Mauretania, Nepal czy Mozambik. Wcale nie lepiej jest także w innych aspektach infrastrukturalnych, ocenianych przez światowych ekonomistów. Infrastruktura portów to np. miejsce 99. Zwycięzcą za to mogą się czuć Polskie Koleje Państwowe. Stan infrastruktury kolejowej nad Wisłą został oceniony jako 75. w świecie. To wynik tylko nieco gorszy od wyniku Armenii i Bangladeszu, ale za to wyprzedzamy zdecydowanie np. Bahrajn, Benin i Burkinę Faso.

Podsumowując ogólną dostępność i jakość polskiej infrastruktury transportowej, raport klasyfikuje nasz kraj na 82. miejscu. Sytuację „ratują” niezłe oceny za małą liczbę płatnych autostrad (czytaj: małą liczbę autostrad) oraz całkiem dobrą łączność pomiędzy poszczególnymi miastami. W obu rankingach jesteśmy około 50. miejsca. Toteż podczas następnego hucznego otwarcia 5-kilometrowego odcinka autostrady czy innej drogi w gminie Wólka Mała, kiedy minister Sławomir Nowak będzie mówił o stanie naszej infrastruktury, to z pełną szczerością i bez mijania się z prawdą będzie mógł odpowiedzieć, że jesteśmy w tej materii na poziomie Kirgizji, ale wytrwale gonimy Honduras i Ekwador.

Łukasz Sianożęcki

Polaczek: Prawda o rządowych osiągnięciach w sprawie autostrad. 144 miliony złotych pójdzie w błoto?

Całości „obrazu” dopełnia nieoficjalna informacja, iż w grudniu 2011r. konsorcjum Autostrada Południe S.A. wniosła pozew do sądu przeciwko GDDKiA o zwrot kosztów prac projektowych w kwocie 144.000.000,00 (sto czterdzieści cztery miliony) złotych! W tym celu suma ta została ujęta jako potencjalne zdarzenie odszkodowawcze w Krajowym Funduszu Drogowym w 2012r – zwraca uwagę w interpelacji poselskiej adresowanej do ministra transportu Sławomira Nowaka Jerzy Polaczek.

Pan Sławomir Nowak, Minister Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej

Interpelacja poselska

w sprawie informacji o stanie przygotowań do rozpoczęcia budowy odcinka autostrady A1 Stryków – Pyrzowice, w szczególności w zakresie posiadania przez Generalna Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad prawidłowo sporządzonego projektu budowlanego oraz pozwolenia na budowę.

 

Szanowny Panie Ministrze,

Na początku 2009r. rząd wybrał, a następnie zawarł z prywatnym partnerem (konsorcjum Autostrada Południe S.A.) umowę w zakresie przygotowania dokumentacji technicznej, sfinansowania i budowy liczącego ok. 190 km odcinka autostrady Pyrzowice – Stryków. Po upłynie roku – w styczniu 2010r. konsorcjum nie zapewniło finansowania tego projektu i umowa została rozwiązana.

Do dzisiaj nie rozpoczęła się nawet budowa tego priorytetowego odcinka w sieci autostrad w Polsce ujętego w rządowym Programie Budowy Dróg na lata 2008-2012, przyjętego przez Radę Ministrów we wrześniu 2007r..

W styczniu, lutym i marcu 2010r. kierownictwa Ministerstwa Infrastruktury i GDDKiA zapewniały opinię publiczną – w tym również Sejm RP o konieczności pilnej realizacji tej inwestycji związanej, gdyż była ona jednym z zadań związanych z przygotowaniami do Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012r.

Dla przypomnienia powyższych faktów odwołam się poniżej do obszernych fragmentów dwóch komunikatów prasowych GDDKiA z 23 stycznia i 5 lutego 2010r. cyt:

 

Autostrada A1 Stryków – Pyrzowice zostanie zbudowana przez GDDKiA(komunikat prasowy GDDKiA z 23.01.2010)

„Autostrada A1 na odcinku Stryków – Pyrzowice nie będzie budowana w systemie koncesyjnym. Konsorcjum Autostrada Południe SA do 22 stycznia 2010 roku nie zapewniło finansowania tego projektu, do czego zobowiązało się w umowie koncesyjnej z 22 stycznia 2009 roku co automatycznie oznacza, że straciło możliwość budowy i eksploatacji tego odcinka autostrady A1. Ubolewamy, że koncesjonariuszowi nie udało się uzyskać finansowania inwestycji. A1 od Strykowa do Pyrzowic będzie budowana w systemie tradycyjnym przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. GDDKiA zobowiązuje się, że zrobi wszystko, aby autostrada A1 Stryków – Pyrzowice została udostępniona kierowcom przed Mistrzostwami Europy w piłce nożnej w 2012 roku.

Strona publiczna zabezpieczyła interes Skarbu Państwa i przyszłych kierowców autostrady A1 w taki sposób, że zobowiązała koncesjonariusza do wykonania projektu budowlanego A1 do 22 stycznia 2010 roku i projektu wykonawczego do czerwca 2010 roku, a nie rozpoczęcia projektowania dopiero po formalnym zamknięciu finansowania. Rozwiązanie to zostało zawarte w umowie dla bezpieczeństwa zachowania terminu budowy, aby sprawnie przejąć projekt i rozpocząć dalsze prace bez opóźnień, w przypadku gdyby spółka nie osiągnęła zamknięcia finansowego.(…)

Celem GDDKiA jest wybór wykonawcy i rozpoczęcie budowy autostrady w 2010 roku. GDDKiA zobowiązuje się, że dołoży wszelkich starań, aby autostrada A1 Stryków – Pyrzowice została udostępniona kierowcom przed Mistrzostwami Europy w piłce nożnej w 2012 roku.”

 

Projekt autostrady A1 Stryków – Pyrzowice opracowany na zlecenie Autostrady Południe S.A. wymaga poprawek (komunikat prasowy GDDKiA z 05.02.2010)

 

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zakończyła sprawdzanie projektu budowlanego dla 180-kilometrowego odcinka autostrady A1 Stryków – Pyrzowice, zleconego projektantom przez Autostradę Południe SA. Projekt wymaga istotnych zmian.

Główne wady projektu opierają się na kilku obszarach. Po pierwsze, projekt nie jest w pełni zgodny z wymogami decyzji środowiskowej wydanej dla tego odcinka autostrady A1. Przykładowo, zbiorniki retencyjne dla autostrady zostały umiejscowione zbyt blisko przejść dla zwierząt, dlatego muszą zostać przesunięte. Przepusty wymagają korekty.

Po drugie, poprawy wymagają zapisy dotyczące konstrukcji drogowej oraz obiektów mostowych. Niezbędne jest dokonanie korekt polegających na zwiększeniu trwałości i jakości wyżej wymienionych obiektów oraz dostosowaniu konstrukcji do prognozowanego ruchu.

(…) Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zwróciła się 3 lutego 2010 roku w trybie pilnym do koncesjonariusza Autostrady Południe SA o dokonanie niezbędnych korekt w projekcie autostrady A1 od Strykowa do Pyrzowic. Liczymy, że APSA dokonana poprawek jak najszybciej. Będziemy oczekiwać od APSA wskazania konkretnego terminu zakończenia wprowadzania korekt. Podkreślamy, że to od szybkości działań APSA w tej kwestii zależą dalsze procedury związane z uzyskiwaniem pozwolenia na budowę dla tego odcinka autostrady A1 i wybór wykonawcy prac w systemie tradycyjnym. Celem GDDKiA jest podpisanie umowy z wykonawcą jesienią br.

 

Ówczesny podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, Pan Radosław Stępień, odpowiadając w dniu 18 marca 2010r. (str.132-133 stenogramu z 63. posiedzenia Sejmu VI-ej kadencji – pytania w sprawach bieżących) na pytania posłów Platformy Obywatelskiej, potwierdził harmonogram realizacji tej inwestycji do 2012r. za wyjątkiem odcinka Częstochowa – Pyrzowice, którego budowa miała zostać zakończona w 2014r.

Po upływie prawie 2,5 roku od tych zdarzeń sytuacja związana z elementarnymi wymogami przygotowania do budowy tego odcinka autostrady jest niejasna, a wręcz bulwersująca.

To dramatycznie narastające opóźnienie wygeneruje (zwłaszcza po oddaniu w bieżącym roku budowanych odcinków A1 od granicy z Czechami do węzła w Pyrzowicach) trudne do opanowania skutki gwałtownego wzrostu ruchu tranzytowego – przejazdu przez Częstochowę, gdzie ciężki ruch tranzytowy odbywa się przez centrum miasta w ciągu drogi krajowej nr 1.

Ponadto ze zdumieniem dowiaduję się, iż dokumentacja techniczna niezbędna dla uzyskania pozwolenia na budowę tego odcinka autostrady nadal nie jest gotowa, pomimo zapewnień Dyrekcji Generalnej ze stycznia 2010r.(!), iż zostaną w niej dokonane w trybie pilnym niezbędne korekty.Całości „obrazu” dopełnia nieoficjalna informacja, iż w grudniu 2011r. konsorcjum Autostrada Południe S.A. wniosła pozew do sądu przeciwko GDDKiA o zwrot kosztów prac projektowych w kwocie 144.000.000,00 (sto czterdzieści cztery miliony) złotych! W tym celu suma ta została ujęta jako potencjalne zdarzenie odszkodowawcze w Krajowym Funduszu Drogowym w 2012r.

 W związku z powyższym zwracam się do Pana Ministra o odpowiedź na następujące pytania:

1. Czy Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad posiada na koniec maja 2012r. kompletną i poprawioną dokumentację projektową niezbędną dla uruchomienia budowy autostrady A1 na odcinku Pyrzowice – Stryków? Jakie działania podejmowała GDDKiA pomiędzy styczniem 2010r. a majem 2012r., aby należycie zabezpieczyć interes Skarbu Państwa i wyegzekwować od Autostrady Południe S.A. dokonanie korekty projektu zgodnie z komunikatem prasowym GDDKiA z 5 lutego 2010r.?

2. Czy Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad na koniec maja 2012r. jest w posiadaniu pozwolenia na budowę tego odcinka autostrady?

3. Czy prawdziwa jest opinia panująca w branży drogowej, iż projekt budowlany tego odcinka autostrady A1 nadaje się „do kosza” i projektowanie należy rozpocząć „od zera”? W jaki sposób GDDKiA współpracowała z wykonawcą projektu budowlanego w 2009r. i latach następnych, aby otrzymać projekt budowlany zawierający rozwiązania zgodne z przepisami technicznymi obowiązującymi w Polsce? Czy prawdziwa jest informacja, iż Niezależnemu Inżynierowi nadzorującemu postęp prac projektowych wypłacono wynagrodzenie w kwocie ok. 10 mln złotych, pomimo wadliwie sporządzonej odebranej przez GDDKiA w styczniu 2010r. dokumentacji technicznej?

4. Czy prawdą jest, iż plan finansowy Krajowego Funduszu Drogowego na 2012r. zawiera rezerwę (dla pokrycia zdarzenia odszkodowawczego) w kwocie 144 mln złotych na pokrycie kosztów prac projektowych wykonanych przez Autostradę Południe S.A. na rzecz GDDKiA?

5. Jaki jest dzisiaj status dokumentacji projektowej przygotowanej przez Autostradę Południe S.A. dla odcinka A1 Pyrzowice – Stryków, którą GDDKiA posiada 2,5 roku tj. stycznia 2010r.?

6. W jakim terminie rząd uruchomi budowę tego odcinka autostrady, o którym informował opinię publiczną na początku 2010r., iż cyt. (za komunikatem prasowym z 5 lutego 2010r.):„Celem GDDKiA jest podpisanie umowy z wykonawcą jesienią br.”(2010r.)?

7. Proszę o wyjaśnienie okoliczności, które doprowadziły do złożenia powództwa przeciwko GDDKiA przez konsorcjum Autostrada Południe S.A. w grudniu 2011r. o odszkodowanie w kwocie 144 mln złotych.

Z poważaniem

Jerzy Polaczek

 

eMBe/Wpolityce.pl

Za: Fronda.pl

200 mln zł za kilometr

200 mln zł za kilometr – tyle kosztował fragment obwodnicy Warszawy. To chyba najdroższa droga na świecie. O połowę tańsze są autostrady budowane w Alpach oraz na bagnach Florydy. Gdyby nasi urzędnicy byli mniej rozrzutni, a bardziej kompetentni, mielibyśmy znacznie więcej dróg.

Dowcip znaleziony w internecie: władze niemieckiego miasteczka chcą wybudować symboliczną bramę, aby uczcić wejście w nowe tysiąclecie. Ogłaszają przetarg. Zgłaszają się trzy firmy: turecka, niemiecka i polska. Turek żąda 6 tys. euro. Niemiec chce 10 tys., a na pytanie, dlaczego tak drogo, wyjaśnia, że w zamian gwarantuje niemiecką precyzję, solidność i jakość wykonania. Kiedy Polak proponuje 56 tys. euro, członkowie komisji przetargowej łapią się za głowy. Nasz rodak jednak spokojnie tłumaczy: 25 tys. dla mnie, 25 tys. dla szanownej komisji za dokonanie słusznego wyboru, 6 tys. dla Turka, bo ktoś tę bramę musi wybudować.

Jak wiadomo, III RP jest w budowie – w wyjątkowo drogiej budowie. Według fachowców najwięcej – od 50 mln do 100 mln zł za kilometr – powinna kosztować budowa autostrady na południu Polski, gdzie sporym utrudnieniem są góry, a także na Śląsku, gdzie w budowie przeszkadzają szkody górnicze. Im bardziej na północ, tym cena powinna maleć. Rekord świata pobito na tzw. ekspresowej obwodnicy Warszawy – budowa 10-kilometrowego odcinka trasy S8 między Konotopą i ul. Powązkowską kosztowała przeszło 2 mld zł!

Cena autostrady na niemieckich równinach, a więc w warunkach podobnych do tych pod Warszawą, wynosi 10 mln euro, czyli 40 mln zł za kilometr. Na 1000 m autostrady budowanej w Alpach Niemcy i Austriacy wydają 25 mln euro, a więc 100 mln zł, czyli o połowę mniej niż na S8. Okazuje się, że budowa podobnego odcinka drogi US41 z Miami do Naples na Florydzie biegnącego przez bagna, które trzeba było osuszać i utwardzać, też była tańsza o połowę.

Z analiz ekspertów wynika, że ważnym czynnikiem podnoszącym koszty budowy dróg w Polsce jest mała wiarygodność dokumentacji przygotowywanej na zlecenie Głównej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Biura projektowe robią kosztorysy zwykle za niewielkie pieniądze, czyli ograniczając swoje badania do wymaganego przez prawo minimum. Nie mając szczegółowego rozeznania terenu, na wszelki wypadek przygotowują projekty zakładające warunki najtrudniejsze z możliwych.

Z kolei wykonawcy autostradowych kontraktów wykorzystują sytuacje, kiedy projekty są niedokładne, domagając się potem od inwestora podpisania aneksów zapewniających dodatkowe pieniądze za prace wynikające z błędów w dokumentacji. Z wyliczeń specjalistów wynika, że gdyby w ostatnich pięciu latach GDDKiA lepiej dbała o jakość dokumentacji i dokładniej weryfikowała kosztorysy, to dzięki zaoszczędzonym pieniądzom mielibyśmy dziś setki kilometrów dróg więcej.

Autor: Marek Michałowski, | Źródło: Gazeta Polska Codziennie,

Za: niezalezna.pl (2012-05-30)

Za: Nasz Dziennik, http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120530&typ=po&id=po31.txt

Skip to content