Sejm: ustawa emerytalna przyjęta

Aktualizacja: 2012-05-11 12:39 pm

Posłowie przyjęli ustawę dotyczącą wydłużenia wieku emerytalnego do 67. roku życia. Na galerię sejmową nie została wpuszczona delegacja związkowców z „Solidarności”, którzy od trzech dni protestują przed gmachem parlamentu. Głosowanie poprzedziła gorąca debata nad projektem ustawy.

Głosowało 455 posłów, za przyjęciem opowiedziało się 268, przeciw było 185, a 2 wstrzymało się od głosu. Za projektem głosowali posłowie rządzącej koalicji oraz parlamentarzyści Ruchu Palikota. Sejm odrzucił wcześniej wszystkie poprawki opozycji do projektu nowelizacji ustawy emerytalnej. Odrzucono między innymi poprawki Prawa i Sprawiedliwości, zmierzające do utrzymania dotychczasowego wieku emerytalnego. Odrzucono też poprawki PiS, które miały podnieść emerytury częściowe i sprawić, że będzie można na nie przechodzić po wypracowaniu określonego stażu pracy.

Związkowcy „Solidarności” zdecydowali się otoczyć Sejm i po głosowaniu nie wypuścić posłów z budynku. Przywiązują się łańcuchami do barierek. Wcześniej oburzyli się, że przewodniczący Piotr Duda nie został wpuszczony do Sejmu, gdzie posłowie decydują o zmianach w systemie emerytalnym.

luk

 

Praca po grób

 

Głosami posłów Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Ruchu Palikota Sejm uchwalił wczoraj ustawę w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67 lat. Stopniowe podnoszenie rozpocznie się już od przyszłego roku. Za opowiedziało się 268 posłów, przeciw było 185, a od głosu wstrzymało się 2. Sejm przyjął też wczoraj ustawę zaostrzającą przepisy dotyczące przejścia na emeryturę pracowników służb mundurowych. Zwolennikami wydłużenia okresu pracy przed emeryturą byli wszyscy biorący udział w głosowaniu posłowie Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wyjątkiem był poseł ludowców Eugeniusz Kłopotek, który jako jedyny z biorących udział w głosowaniu członków rządzącej koalicji nie opowiedział się za podniesieniem wieku emerytalnego (głosował przeciw). Do rządzącej koalicji w głosowaniu nad ustawą emerytalną dołączył Ruch Palikota.
Za podniesieniem wieku emerytalnego opowiedziało się 32 posłów Palikota, 4 było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. Jednomyślnie przeciw podniesieniu wieku emerytalnego zagłosowali posłowie Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski i Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Ustawą zajmie się teraz Senat, a – jeśli prezydent Bronisław Komorowski podporządkuje się życzeniom premiera Donalda Tuska – ustawa zostanie podpisana przez prezydenta jeszcze w tym miesiącu. Operację podniesienia wieku emerytalnego Donald Tusk zacznie już od początku przyszłego roku. W styczniu 2013 roku wiek przechodzenia na emeryturę wzrośnie o miesiąc i co roku będzie podnoszony o 3 miesiące. Pierwsi mężczyźni w docelowym wieku emerytalnym 67 lat przejdą na emerytury już w 2020 roku, a kobiety – w 2040 roku. Kluby, które wczoraj zagłosowały przeciw podniesieniu wieku emerytalnego: PiS, SLD i SP, jednoznacznie podtrzymywały swoje zdanie, iż koncepcja rządu Tuska o przesunięciu wieku emerytalnego będzie “ustawą epizodyczną” do czasu zakończenia kadencji rządów Platformy, zaznaczając, iż po zmianie władzy nowelizację cofną. Prezes PiS Jarosław Kaczyński powtórzył wczoraj, iż jego partia doprowadzi do skierowania wniosku o zbadanie ustawy emerytalnej przez Trybunał Konstytucyjny.
Swoistym referendum dotyczącym wieku emerytalnego na poziomie 67 lat byłyby więc przyszłe wybory parlamentarne. Premier Tusk zapewniał wczoraj, że jest gotowy przekonywać Polaków do konieczności utrzymania późniejszego przechodzenia na emeryturę.

Tusk nie odpowiada na pytania

Sejm głosował wczoraj nad ostatnimi poprawkami do ustawy emerytalnej. Odrzucono wszystkie poprawki opozycji, a nikt z rządu nie uznał nawet za stosowne odnieść się do wielu pytań, które pod adresem rządzących, szczególnie Donalda Tuska, padały pomiędzy kolejnymi głosowaniami. Ogólnie tylko do ustawy emerytalnej odniósł się minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz, apelując do posłów o odpowiedzialne głosowanie – czyli według rządu – za podniesieniem wieku emerytalnego. Zaznaczył, iż co cztery lata realizacja ustawy emerytalnej ma być przez kolejne rządy przeglądana. Kosiniak-Kamysz powtórzył również, że ustawa “została wzbogacona” o możliwość przejścia na emeryturę częściową. Z emerytury częściowej będą mogły skorzystać kobiety w wieku 62 lat legitymujące się 35-letnim stażem ubezpieczeniowym i mężczyźni w wieku 65 lat z 40-letnim stażem. Biorąc pod uwagę, że emerytura częściowa miałaby wynosić połowę wyliczonego świadczenia emerytalnego – co oznacza, iż w znacznej części pobierający ją staną się klientami opieki społecznej – i dodatkowo jej wypłacanie będzie prowadzić do pomniejszania kapitału zgromadzonego na przyszłą emeryturę, na przejście na wcześniejszą emeryturę zdecydować mogą się praktycznie tylko ci, którym stan zdrowia czy np. niemożność znalezienia pracy nie pozwoli na kontynuowanie pracy. Wicepremier Waldemar Pawlak i premier Donald Tusk głos zabrali dopiero po przegłosowaniu przez Sejm poprawek już do kolejnej ustawy emerytalnej – o emeryturach mundurowych. Rządowa ustawa zakłada, że pracownicy służb mundurowych – jednak tylko ci, którzy służbę rozpoczną od przyszłego roku – przejdą na emeryturę nie tak jak obecnie po 15 latach służby bez względu na osiągnięty wiek, lecz dopiero po 25 latach pracy i po osiągnięciu 55. roku życia.


Pojedynek na cytaty

Donald Tusk przekonywał, że bez takiej reformy dzisiaj za kilkadziesiąt lat Polska i polscy emeryci wpadną w bardzo poważne tarapaty. Oceniał, iż alternatywą dla podniesienia wieku emerytalnego jest podniesienie podatków lub składek emerytalnych. – Z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa i codziennego życia zwykłych ludzi każde z rozwiązań jest dotkliwe. Nasza propozycja jest może najbardziej ryzykowna politycznie, ale najmniej dotkliwa dla ludzi – powiedział premier. Donald Tusk przytaczał także fragmenty wypowiedzi prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Jarosława Kaczyńskiego z 2008 r.: “Zgadzam się generalnie z tym, że w Polsce ludzie przechodzą na emeryturę zbyt wcześnie” – powiedział prezydent Lech Kaczyński 7 listopada 2008 roku. – Nie zgadzacie się z tym? – pytał Tusk, zwracając się do posłów PiS. Przytoczył także słowa prezesa PiS, że obecnie wiek przechodzenia na emeryturę jest zbyt niski.
Być może intelekt Donalda Tuska pozwolił mu na wydedukowanie, że te wypowiedzi miałyby świadczyć o tym, iż posłowie PiS na czele z Jarosławem Kaczyńskim powinni – w konsekwencji – być za podwyższeniem wieku emerytalnego akurat do 67 lat, popierać faktyczne ukrywanie w kampanii wyborczej – przez PO – dla politycznych korzyści przed wyborcami zamiaru podniesienia wieku emerytalnego, wspierać prowadzenie debaty o przesunięciu wieku emerytalnego w sposób i w tempie wskazującym raczej na pogardę rządzących wobec wyborców czy też być zwolennikami załatwienia podwyższenia wieku emerytalnego wręcz w kilka tygodni. Na fragmenty wypowiedzi przywołane przez premiera odpowiedział prezes PiS. – Te cytaty, oczywiście wyrwane z kontekstu, odnoszą się do sytuacji, w której rzeczywiście zarówno śp. prezydent – skądinąd zdumiewająca rzecz, że premier Tusk odwołuje się do tego rodzaju autorytetu, przecież jego koledzy w tej chwili mówią “zadzwonić do niego” [prezes PiS odniósł się do usłyszanego z sali sejmowej okrzyku, aby zadzwonić do Lecha Kaczyńskiego – red.]. Ten poziom nieprawdopodobnego grubiaństwa to jest pańska zasługa, jeżeli chodzi o polskie życie publiczne, tego nieprawdopodobnego wręcz chamstwa, takiego na poziomie marzeń Adolfa Hitlera o Polakach, o losie Polaków. To jesteście wy (…) – mówił Kaczyński, wyjaśniając, że przytoczone przez Tuska wypowiedzi dotyczyły przede wszystkim sytuacji, “w której Polacy przeciętnie przechodzili na emeryturę grubo poniżej 60. roku życia”. – Tak, ja jestem w dalszym ciągu przeciwnikiem takiej sytuacji, bo to degraduje ludzi, to skraca życie, to nie jest dobre rozwiązanie. Natomiast czym innym jest przymus pracy także dla ludzi, także dla ludzi pracujących bardzo ciężko, także dla kobiet do 67. roku życia. Jedno z drugim nie ma po prostu kompletnie nic wspólnego – mówił Kaczyński. Prezes PiS miał przygotowane też cytaty z wypowiedziami na temat emerytur polityków Platformy: Tuska, Rostowskiego czy Komorowskiego. – “W Polsce nie ma potrzeby podnoszenia wieku emerytalnego. Można stworzyć możliwość wyboru, np. łączenie z wyższą emeryturą. Nic na siłę” – Bronisław Komorowski, debata przed wyborami, 28 czerwca 2010 r. – przywoływał słowa prezydenta prezes PiS. Po wystąpieniu Kaczyńskiego na trybunę sejmową wkroczył Janusz Palikot, oświadczając, iż Kaczyński przyrównał jego ugrupowanie do Adolfa Hitlera. – Ja rozumiem, że człowiek, który był gotów wysłać własnego brata na śmierć do Smoleńska oraz zachęcał do stosowania aresztów wydobywczych, jest gotów do każdej podłości – stwierdził Palikot. Po jego chamskiej wypowiedzi marszałek Sejmu Ewa Kopacz przerwała obrady na blisko dwie godziny. Koalicjant Tuska w podnoszeniu wieku emerytalnego doskonale wywiązał się ze swojej roli odwracacza uwagi od spraw najistotniejszych. Dzięki występowi Palikota Tusk mógł stwierdzić po głosowaniach, iż “sprawa zmian w emeryturach zmieniła się w pyskówkę między panami Kaczyńskim a Palikotem” oraz iż “można mówić o niestosownym zachowaniu nie tylko Kaczyńskiego, ale i Palikota”. Przed wystąpieniem Palikota “sprawa zmian w emeryturach” wcale nie była rozpatrywana bardziej merytorycznie. Na liczne pytania posłów opozycji premier Tusk nie raczył odpowiedzieć, dając wyraz lekceważenia nie tylko posłów zadających pytania, ale i przysłuchujących się obradom Sejmu obywateli, których reforma emerytalna będzie dotyczyć. Przedłużająca się runda głosowań w Sejmie, a także być może działania związkowców przed Sejmem, którzy na wieść o przegłosowaniu podwyższenia wieku emerytalnego zablokowali wszystkie wyjścia z sejmowego budynku, sprawiły, iż Platforma Obywatelska zdecydowała się przełożyć zaplanowane na wczoraj posiedzenie Rady Krajowej PO. Związkowcy, którzy postraszyli zwolenników podniesienia wieku emerytalnego zatrzymaniem ich na terenie Sejmu, blokadę parlamentu zakończyli około godziny 18.00. W prezencie od protestujących przed Sejmem premier otrzymał piłki, aby rząd “haratnął sobie w gałę”. Marszałek Sejmu Ewa Kopacz nie zezwoliła reprezentacji związków zawodowych na obecność podczas głosowań na sejmowej sali obrad. Upominającemu się o obecność związkowców szefowi klubu PiS Mariuszowi Błaszczakowi odparła, iż decyzję podjęła ze względu na zapewnienie odpowiednich warunków pracy wysokiej izby.

Artur Kowalski

Za: Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 12-13 maja 2012, Nr 110 (4345)

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=56595 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]