W odpowiedzi „Zezowatemu Zorro”

Autor ukrywający się pod ksywką „Zezowaty Zorro” opublikował w dniu 19 kwietnia 2012 roku wpis na swoim blogu pod tytułem „Lechu Maziakowski, nie idź tą drogą„, w którym – niezgodnie z faktami – oskarża mnie o piractwo.

Może na początek kilka faktów. Autor blogu pod nazwą „Zezowaty Zorry” opublikował na swojej stronie kilka interesujących wywiadów przeprowadzonych przez panią Joannę Mieszko-Wiórkiewicz, dotyczących Zdarzenia określanego mianem katastrofy smoleńskiej. Zainteresowany tematyką, wysłuchałem audycje z wielką uwagą i uważając, że są godne szerszego rozpowszechnienia, rozpocząłem korespondencję z p. Joanną Mieszko-Wiórkiewicz, prosząc o pomoc w uzyskaniu zgody od Autora na przekazanie linków do plików MP3, bądź też samych plików. Argumentowałem to oczywistym faktem, że dotychczas zastosowana forma wysłuchiwania nagrań poprzez przeglądarkę internetową, wielce utrudnia wysłuchiwanie oraz uniemożliwia ładowanie do – tak przydatnych i powszechnych – przenośnych czytników MP3. Niestety, otrzymałem odpowiedź, że Autor („Zezowaty Zorro”) nie zgodził się na przekazanie ani linków do plików MP3 ani samych plików, co początkowo wywołało moje zdziwienie, ale i zrozumienie. Zdziwienie, bo jeśli ktoś umieszcza swoje wywiady na internecie z zamiarem ich upowszechnienia, jednocześnie nie chcąc aby były szerzej znane – jest co najmniej dziwne; ale i  zrozumienie – bo różne są dziwactwa.

Uważając, że tematyka Zdarzenia określanego mianem katastrofy smoleńskiej jest wielce zakłamana, i że do szerszej opinii nie przedostają się treści alternatywne (a wypowiedzi „Zezowatego Zorro” należy właśnie zakwalifikowac jako próby innego podejścia do wyjaśnienia Zdarzenia), postanowiłem skompilować stronę, na której – w jednym miejscu – umieszczone zostałyby wszystkie dostępne linki do porozrzucanych na różnych stronach blogu „Zezowatego Zorro” wypowiedzi Autora.

Powstała zatem strona zawierająca osiem tytułów do kolejnych ośmiu nagrań. Pod każdym z tytułów umieszczony został kod z portalu „wrzuta.pl”, na którym to portalu znajdowały się nagrania. Umieszczając w ten sposób kod linkujący do źródła, Czytelnik/słuchacz uzyskał możliwość przesłuchania oryginalnych nagrań prosto z tego samego miejsca, a jednocześnie nie złamane zostały żadne prawa autorskie. Oczywiście, pod każdym z nagrań umieściliśmy aktywny link do źródła informacji, czyli do strony „Zezowaty Zorro”.

W chwili opublikowania tak skompilowanej strony, natychmiast pojawiły się jednak trudności, które – początkowo – tłumaczyliśmy jakimiś ciemnymi siłami cyberprzestrzeni. Okazało się, że umieszczone linki do nagrań przestały funkcjonować, zatem aby strona nie straciła na aktualności, dodaliśmy dostępne na stronie źródłowej inne linki do innych serwisów hostingowych, na których Autor umieszczał swoje nagrania. Ale i nagrania do tych kolejno dodawanych linków, znikały.

Wyglądało to jakby Autor równocześnie walczył ze znikającymi nagraniami umieszczając je na kolejnych serwerach hostingowych, a my podążamy Jego śladem, umieszczając z kolei nowe linki na swojej skompilowanej stronie. Teraz wydaje się, że prawda była inna: widocznie to sam Autor kasował pliki z tych miejsc, właśnie po to aby nie zaistniały na naszej stronie…

Po opublikowaniu przez nas zbioru linków z kodami do nagrań, otrzymaliśmy email od p. Joanny Mieszko-Wiórkiewicz, w którym padają następujące słowa:

„Do p.Maziakowskiego

Drogi Panie Redaktorze, 
bardzo się oboje z kolegą ZeZorrem cieszymy z artykułu z linkami do naszych rozmów i dziękujemy za rzetelne  i eleganckie wprowadzenie.
Chcielibyśmy tylko prosić o  prawidłowy tytuł artykułu = tytuł naszej serii, który jest zastrzeżony copyrights, a więc nie można go dowolnie zmieniać.
Otóż nie są to żadne „Rozmowy smoleńskie”.  Prawidłowy tytuł brzmi: Mielenie zeZorrem:10 Kwietnia – prawda i  fikcja.” […]
Jak z powyższego listy wynika, Autor audycji był zadowolony z pomysłu stworzenia przez nas strony kompilującej audycje i nie wnosił żadnych zastrzeżeń co do wykorzystania linków. Według życzenia, tytuł oczywiście zmieniliśmy.
Już w tym momencie ujawniła się niewątpliwa aberracja Autora, który jednocześnie nie wnosi żadnych zastrzeżeń, a z drugiej strony – usuwa linki.

Po tym niekończącym się ciągłym uaktualnianiem naszej strony, skierowaliśmy swoją uwagę na swobodnie dostępne na stronie hostingowej 4Shared.com pliki MP3 umieszczone tam przez Autora. Zresztą, na dostępność tych plików zwróciła w swoim emailu uwagę p. Joanna Mieszko-Wiórkiewicz, zatem po zarejestrowaniu się i zalogowaniu na 4Shared.com załadowaliśmy stamtąd dwa dostępne pliki (audycja numer 7 i 8). Po raz kolejny uaktualniliśmy naszą stronę, dodając linki do dwóch załadowanych plików MP3. (Oczywiście oskarżenie jakoby załadowane z portalu 4Shared.com pliki poddane były przez nas jakiejkolwiek obróbce, są bezpodstawne oraz, po prostu – bezczelne.)

Warto zaznaczyć, że dodając te dwa – dotychczas swobodnie dostępne – pliki MP3, umieściliśmy je jako alternatywne źródło nagrań, do wykorzystania przez Słuchacza w ostateczności, gdy zawiodą umieszczone już linki. Pod każdą z audycji umieściliśmy też aktywny link odwołujący do strony źródłowej („Skorzystaj ze strony źródłowej – link tutaj”.)

W tym momencie otrzymaliśmy od Autora email, na który od razu odpowiedzieliśmy (zamieszczamy korespondecję poniżej). Po wysłaniu emailu natychmiast usunęliśmy też na żądanie Autora wszelkie inne linki, pozostawiając jedynie link to strony źródłowej. Spełniliśmy zatem wszelkie życzenia Autora, nawet pomimo tego, że dwa załadowane pliki MP3 były swobodnie dostępne na portalu 4Shared.com, a my zamieszczając je jako alternatywne źródło, podaliśmy zarówno originalne źródło audycji, jak i link do strony Autora.

Widocznie jednak Autora gnębi coś innego, coś co trudno mi wytłumaczyć. Otóż, po usunięciu przez nas wszelkich linków i nagrań, Autor z niezrozumiałych powodów dokonał na swoim blogu wspomnianego wyżej wpisu, bezpodstawnie oskarżając mnie o piractwo internetowe, jako dowód publikując zrzuty ekranu skopiowane przed usunięciem przez nas wszelkich linków.

Cóż więcej dodać do tego wszystkiego? Jakie wyciągnąć wnioski z tej, tak przecież – na tle innych spraw – w sumie błahej sprawy?

Po pierwsze, prowadzona przez mnie walka o wolność słowa, o prawdę historyczną, w tym prowdzone internetowe wydanie pisma BIBUŁA, napotyka ciągle nowych wrogów, i to w miejscach, wydawałoby się nieoczekiwanych. Po drugie, uczy, że działania niektórych osób – które chcą być kojarzone z tą walką o prawdę, choćby jedynie na jakimś skromnym wycinku  – same swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem i działaniem wpisują się po stronie wroga. A po trzecie – że najtrudniej w tej walce sprostać osobnikom z nadmuchanym ego.

Na koniec może powtórzę słowa skierowane we wcześniejszym emailu do zeZorro: „Prowadząc naszą działalność internetową od około 15 lat (a szerszą: od ponad 30…) nie zależy nam ani na poklasku, ani na sławie, ani na zysku, lecz jedynie dążymy do propagowania prawdy. Szkoda, że nie zawsze jesteśmy tak odbierani.”

Lech Maziakowski
19 kwietnia 2012

PS. Chętnie poznamy imię i nazwisko „Zezowatego Zorro”, który ukrywając się pod blogerską ksywką znajduje upodobanie w imiennym atakowaniu innych. My gramy w otwarte karty, występując bez masek i przedstawiając całe tło sprawy. Ktoś kto ukrywa się, często nie ma czystych intencji i czegoś się boi.

PS2. [Dodane 19 kwietnia 2012 roku, godzina 19:20 PM EST] Bloger zeZorro, najwidoczniej nie znajdując żadnych argumentów, podsumował na swoim blogu w niezwykle chamski sposób moje powyższe jasne i proste wyjaśnienie, kończąc je wezwaniem: „Śmierć bolszewii”. Kto postępuje tutaj jak typowy boszewik, niech osądzą PT Czytelnicy sami.
A co z dwoma plikami MP3, o które toczy wojnę bloger zeZorro? Ściągniete legalnie – i cały czas dostępne na hostingu 4Shared.com – pliki leżą na naszych serwerach. Są zabezpieczone, a więc dostępne tylko dla właściciela serwera, a wszelkie do nich linki – jak wyjaśniłem powyżej – zostały usunięte (!). Pliki te, wraz z tonami i gigabajtami śmieci na serwerach, trzymam sobie, bo widocznie takie mam upodobanie i nikt nie będzie mi mówił co mam z nimi zrobić. Dopóki nikomu nie udostępniam tych legalnie załadowanych plików, mogę je na swoim własnym komputerze i serwerze trzymać dowoli. (A swoją drogą, jakie to zaawansowane metody stosuje tenże zeZorro, aby sprawdzić co leży na naszych serwerach poza zasięgiem linków na stronach internetowych, to osobna sprawa…) Szkoda, że nie rozumieją tego ludzie, którzy strasząc, używając obelżywego języka i na dodatek występując anonimowo, chcieliby być brani poważnie w jakiejkolwiek dyskusji. Otóż na ich własne życzenie dyskusja z tymi osobnikami skończyła się zanim się zaczęła. Szkoda.

On 4/18/2012 1:27 AM, zezowaty Zorro wrote:

Witam serdecznie!

Najserdeczniej dziękujemy za pochlebną recenzję na łamach internetowego wydawnictwa, które Państwo prowadzicie, na stronie

http://www.bibula.com/?p=55457 

Niestety rozpowszechniają Państwo naszą pracę audio z pominięciem licencji, wyczerpując znamiona piractwa fonograficznego, w związku z czym prosimy o niezwłoczne zaprzestanie tego działania.

Proponowałbym publikację fragmentu nagrania z odnośnikami do strony, oraz odnośnik do pobrania jednego odcinka, przykładowo w postaci poniższego kodu (obrazek z odnośnikiem)

<a href=”http://www.4shared.com/mp3/evGq57LR/file.html?refurl=d1html” alt=”pobierz Mielenie zeZorrem: Smoleńsk #6 – Wiśniewski na księżycu” title=”pobierz Mielenie zeZorrem: Smoleńsk #6 – Wiśniewski na księżycu”imageanchor=”1″><img border=”0″ image width=”280″ src=”http://1.bp.blogspot.com/-hIYkNSSET7M/T2xU4GjyJ7I/AAAAAAAAArY/-0j9YeLO3mQ/s320/card_jmwzz5.jpg” /></a>

Niniejszym działając w iminiu własnym, jako posiadacz praw autorskich do przedmiotowych utworów, na podstawie ustaw: O prawie autorskim oraz prawach pokrewych oraz O świadczeniu usług drogą elektroniczną, a także Digital Millennium Copyright Act

WZYWAM 

do niewzłocznego usunięcia inkryminowanych treści. 

W przypadku braku reakcji w terminie 24 godzin od niniejszego wezwania, zostanie ono opublikowane w formie ogłoszenia oraz zostaną podjęte dalsze kroki.

Z poważaniem

zezorro


W dniu 18 kwietnia 2012 16:41 użytkownik redakcja_glowna@bibula.com napisał:

Witam Pana,

No cóż, na początku muszę przyznać szczerze, że ton Panskiego listu wielce mnie zaskoczył i zasmucił. Przeczytałem go kilka razy i cały czas nie mogę uwierzyć, że napisała go ta sama osoba, której przez niemal osiem godzin wysłuchalem z podziwem co do logiczności wywodów.  Widać, można logicznie myśleć w jednej sprawie, a w innych zachowywać się irracjonalnie.
Ale, do rzeczy.

Jak Pan być może zauważył, dokładamy w swojej pracy –  mającej na celu rozpowszechnianie treści godnych rozpowszechniania – wszelkich starań aby zachować Czytelnikowi dostęp do źrodła informacji. (Niestety, w polskim światku cybernetycznym jesteśmy rzadkim a chlubnym tego wyjątkiem).

W zbiorze do Pańskich wypowiedzi również wskazaliśmy pod każdym odcinkiem link do źródła, które Czytelnik (w tym przypadku: słuchacz) może wykorzystać w przypadku gdyby zaistniały trudności techniczne z wysłuchaniem audycji. I tu się okazuje, że zaraz po zebraniu tychże linków, natychmiast pojawiły się te trudności: najpierw zniknęły audycje z portalu 'wrzuta’, później z innych miejsc, później z kolejnych, a my – na bieżąco – staraliśmy się uzupełniać dostępnymi linkami. Na koniec zauważylismy, że dwie z tych audycji – część 8. i 7. – dostępne są w formie plików mp3, zatem załadowaliśmy je przekazując tym samym Czytelnikowi możliwość ich swobodnego wysłuchania.
Dzisiaj zauważamy – po Pańskim emailu – że zniknęły wszystkie (z wyjątkiem pierwszych trzech) audycje i zaczynamy mieć różne wątpliwości oraz cisną się pytania, czy naprawdę pragnie Pan rozpowszechniania tych audycji, czy też nie…

Oczywiście, według Pańskiego życzenia („Wezwania”…) usuwamy dotychczasowe linki do audycji, pozostawiając jedynie linki bezpośrednio do Pańskiej strony. Pragniemy zaznaczyć, że tworząc zbiór linkow do Pańskich audycji chcieliśmy pomóc w ich rozpowszechnieniu, jednak – jak widać – nasze intencje rozminęły się.

Prowadząc naszą działalność internetową od około 15 lat (a szerszą: od ponad 30…) nie zależy nam ani na poklasku, ani na sławie, ani na zysku, lecz jedynie dążymy do propagowania prawdy. Szkoda, że nie zawsze jesteśmy tak odbierani.

Pozdrawiamy serdecznie życząc Panu dalszych udanych dociekań w tzw. katastrofie smoleńskiej
oraz życząc sobie pozrozumienia na wspólnej płaszczyźnie dochodzenia do Prawdy.

Lech Maziakowski
Washington, DC
www.bibula.com

Skip to content