Przebiegli biegli – Izabela Brodacka

Aktualizacja: 2012-03-28 1:36 pm

„Do sądu idzie się po wyrok, nie po sprawiedliwość”

Wiadomość z wczorajszego dziennika TV. Andrzej G. naczelnik więzienia w Sztumie jakiś czas temu zabił nożem więźnia. Nakazał strażnikom wyprowadzenie drugiego więźnia z celi i skutecznie załatwił z pozostałym jakieś swoje porachunki.

Psychiatrzy orzekli, że zabójstwa dokonał w stanie całkowitej niepoczytalności, ze względu na chorobę psychiczną, co zwalnia go od kary.

Po roku psychiatrzy ze specjalnego zakładu w Szczecinie orzekli, że nie zagraża on nikomu i nie musi się leczyć psychiatrycznie, ani przebywać w zakładzie zamkniętym. Onegdaj opuścił zakład i jest na wolności. Dwa papierki od „eksperta” czy jakiejś  komisji ekspertów wystarczą aby popełnić morderstwo doskonałe.

Gdy Sąd Rodzinny rozpatruje sprawę dziecka rzekomo zaniedbanego – bo tak donieśli sąsiedzi, albo rozwiedziony rodzic – nie interesuje Sądu w najmniejszym stopniu tak zwana prawda materialna. Zdarzyło się, że Sąd wpisując do akt, że dziecko ma wszawicę, jest wygłodzone i wychudzone,  nie chciał nawet rzucić okiem na śliczną, pulchną dziewczynkę czekającą pod salą sądową na matkę, której groziło pozbawienie władzy rodzicielskiej.

Sąd (blondynka w todze) opierał się na zeznaniach złośliwych sąsiadów i opinii „eksperta” jakim była sfrustrowana, bezdzietna,  bez wykształcenia i zawodu pani kurator, której matka nie umiała, czy nie chciała,  jak widać ugłaskać.

Osobiście byłam świadkiem, jak biegła sądowa ( psychiatra) wpisała do akt, że moja podopieczna (zupełnie nieformalna) ma świerzb, wszawicę, grzybicę i jest niezdolna do samodzielnego życia. Wszystko to było kłamstwem. Chodziło o mieszkanie (socjalne) na które polował prezes wspólnoty mieszkaniowej. Tymczasem staruszka chodziła sama nie tylko do baru mlecznego lecz  nawet do Filharmonii i na różne wykłady, a jedyną jej przywarą było, że przynosiła do domu dary (ubrania) w ilościach przekraczających jej potrzeby.

W kilka dni doprowadziłyśmy z koleżanką jej pokoik do porządku i zgłosiłyśmy się na rozprawę sądową. Adwokat z urzędu ujęty naszym bezinteresownym udziałem w tej sprawie, poradził, żeby mówić wszystko co Sąd zechce usłyszeć i w żadnym wypadku nie wdawać się w wojnę z biegłym. Sąd przełknął nasze – dość absurdalne – zapewnienia (na przykład, że będę codziennie dowozić gorący obiad ze Śródmieścia na Bielany) i zwolnił podopieczną z przymusowego pobytu w domu opieki na Solcu,  gdzie zdążyła już ją przewieźć siłą policja. Koleżanka została kuratorem (społecznym, bezpłatnym) staruszki, która żyła jeszcze kilka lat we własnym mieszkaniu (wystarczyło zorganizować jej posiłki z baru mlecznego i kontrolować pracę  opiekunek z opieki społecznej), a gdy weszła w stadium pampersów,  na własne życzenie przeniosła się do domu opieki na Hetmańską, prowadzonego przez zakonnice.

Biegła była ewidentnie przekupiona. Nie badała staruszki. Nie weszła nawet do mieszkania, stała w progu. Policja która niechętnie interweniuje w poważnych sprawach, bez skrupułów wywlekła babcię w nocnej koszuli z łóżka i dostarczyła do zakładu, gdzie była umieszczona we wspólnej sali z osobami w stadium wegetatywnym i zapewne zmarłaby po kilku miesiącach. Adwokat z urzędu przyznał się, że gdyby nie my, nie czytałby nawet akt. Takich spraw ma kilka tygodniowo i szkoda mu czasu na wnikanie w nie. Los takich staruszek jest przesądzony. Adwokat tak się „zaszczepił” (jak mówią młodzi), że woził nam nawet meble dla podopiecznej. Udało się wyrwać człowieka ze szponów systemu i tyle naszej satysfakcji.

Tylko naiwny oczekiwałby od sądu jakkolwiek rozumianej sprawiedliwości. „Do sądu idzie się po wyrok, nie po sprawiedliwość” – usłyszałam od adwokata staruszki.

Sądy uczestniczą w rabowaniu ludzi z nieruchomości, w odbieraniu dzieci, w pozbywaniu się starych krewnych z mieszkania. Sądu nie interesuje prawda – opiera się na makulaturze produkowanej przez biegłych. A biegli dobrze wiedzą, na której półce stoją konfitury.

Izabela Brodacka

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=54315 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]