USA: alarmujące statystyki dotyczące uzależnienia obywateli od pomocy państwa

Gazeta „The Wall Street Journal” zwróciła ostatnio uwagę na swoisty rodzaj kryzysu, jaki ma miejsce w Stanach Zjednoczonych. Chodzi o uzależnienie coraz większej grupy Amerykanów od pomocy państwa. Gazeta nie ma wątpliwości, że to celowe działanie, zmierzające do zmiany kształtu narodu.

Zdaniem gazety, zamiarem obecnego rządu federalnego, na czele, którego stoi prezydent Barack Obama, jest rozszerzenie wpływów administracji i kontroli nad obywatelami. Polityka regulacyjna i bezprecedensowy wzrost wydatków publicznych ma ogromne konsekwencje dla prywatnych decyzji. Rząd chce w tej chwili kontrolować praktycznie wszystko tak, jak w socjalizmie: począwszy od szkół, firm i banków poprzez samochody, drogi i opiekę zdrowotną, a skończywszy na prywatnym życiu rodzin i jednostek.

Gazeta zauważa, że w ciągu zaledwie kilku lat nastąpił ogromny wzrost wydatków federalnych, w wyniku czego coraz więcej Amerykanów jest zależnych od pomocy państwa.

Badanie opublikowane przez Heritage Foundation na początku tego miesiąca pokazało, że zależność od rządu federalnego obywateli wzrosła o 23 proc. w ciągu pierwszych dwóch lat rządów administracji Obamy. Aż 67 milionów ludzi korzysta z jakiejś formy pomocy federalnej. Zdaniem gazety, to największy wzrost uzależnienia, który dokonał się w ciągu zaledwie dwóch lat. Może być on porównywany z wydatkami za administracji Cartera. „Indeks zależności od rządu z 2010 r.” według firmy William Beach i Patrick Tyrrell, pokazuje, że po dwudziestu latach wolniejszego wzrostu w indeksie zależności w latach 80. i 90., zależność obywateli od pomocy państwa gwałtownie zaczęła rosnąć od 2000 roku, a „niedawno podskoczyła, jak nigdy dotąd”.

Gazeta zauważa, że ten wzrost uzależnienia ma negatywne konsekwencje dla stanu finansów publicznych. Wydatki federalne za prezydenta Busha zaczęły rosnąć szybciej niż inflacja, a w ostatnich trzech latach osiągnęły poziom między 2,7 a 3 bln dol. rocznie. Do końca 2009 roku, dziewięć miesięcy od początku pierwszej kadencji prezydenta Obamy, wydatki federalne wzrosły do 3,5 bln dolarów. Ostatni raz Ameryka na pomoc socjalną wydawała podobny procent PKB w 1945 roku.

Wraz ze wzrostem uzależnienia obywateli od socjalnych programów federalnych wzrosło zadłużenie publiczne. W 2008 r. wynosiło ono 40,5 proc., w 2009 – 54,1proc., w 2010 – 62,8 proc., a w ub. roku – 67,7 proc. W sumie, w ciągu zaledwie trzech lat dług ten wzrósł aż o 4 bln dol.

Gazeta ubolewa, że obecna administracja nic nie robi, aby odwrócić rosnącą zależność obywateli od rządu. Zamiast tego, naciska na zwiększenie podatków i jeszcze większą kontrolę różnych dziedzin życia.

Gazeta przewiduje, że w przyszłym roku znacznie wzrosną podatki dla „milionerów i miliarderów”, ale także dla małych firm i zwykłych obywateli. Prezydent chce pozyskać w ten sposób 1,5 bln dolarów w ciągu 10 lat. Przewiduje się ograniczenie ulg i różnego rodzaju zwolnień podatkowych przyznawanych organizacjom charytatywnym, podniesienie podatków od produkcji ropy, podniesienie opłat za posiadanie samolotów odrzutowych oraz znaczne podniesienie opłat od firm zarządzających funduszami hedgingowymi.

Gazeta ma nadzieję, że kontrowersyjna ustawa o opiece zdrowotnej zostanie uchylona przez Sąd Najwyższy. W przeciwnym wypadku skutki jej wprowadzenia będą mocno odczuwalne już w przyszłym roku. Wzrośnie bowiem opodatkowanie dochodów o dodatkowe 3,8 proc.

Zdaniem ekonomistów z „The Wall Street Journal”, trzy podstawowe elementy: zwiększanie wydatków rządowych, podnoszenie podatków, a także reforma opieki zdrowotnej spowodują poważne zmiany, które sprawią, że jeszcze więcej Amerykanów będzie zależnych od pomocy państwa.

Gazeta pisze także, że postawa rządzących polityków, którzy nie zajęli się problemem wzrostu uzależnienia obywateli od państwa, jest „rozczarowująca i niebezpieczna”. Ekonomiści zwracają uwagę, że wystarczy przyjrzeć się niepokojącym statystykom z 2012 roku dot. indeksu uzależnienia od rządu, aby zrozumieć w którym kierunku zmierza Ameryka:

? w latach 60. 12 proc. Amerykanów nie płaciło podatku dochodowego; do roku 2000 było ich już 34 proc., a w 2009 r. – aż 49,5 proc.

? w latach 60. państwo dopłacało do czynszów obywateli rocznie 2 miliardy dol.; w 2005 były to już 43 mld, a w 2010 r. – 59 mld dol.

? odsetek urodzeń pozamałżeńskich w latach 60. wyniósł 5,3 proc., a w 2009 było to aż 41 proc.

? urząd Social Security, wypłacający emerytury potrzebuje, aby 2,9 pracowników płaciło podatki na emeryturę jednej osoby, korzystającej ze świadczeń. Bieżący wskaźnik wynosi 3,3 pracownika na emeryta, ale będzie on stopniowo malał i za niecałe 20 lat, tylko 2 pracowników będzie płaciło składki na świadczenie jednego emeryta.

? co piąty Amerykanin (nie licząc pracowników rządowych) jest uzależniony od pomocy państwa; per capita zależność wydatków w latach 60. wynosiła 7,5 tys. dol., a w 2005 r. – ponad 32 tys. dol.

Administracja dopłaca do opieki zdrowotnej, społecznej, edukacji, mieszkalnictwa, emerytur i rolnictwa. W 1962 roku 33,6 mln Amerykanów (w tym pracowników administracji rządowej), tj. około 18 proc. populacji, było uzależnionych od rządu. W 2010 roku od państwa uzależnionych było 91,2 milionów obywateli, tj. 29,5 proc. populacji.

Wszystkie te dane – zdaniem gazety – sugerują, że Amerykanów czekają trudne czasy, chyba że ludzie okażą się bardziej ostrożni w wybieraniu polityków.

Źródło: „The Wall Street Journal”, AS

Komentarz PiotrSkarga.pl: A gdyby taką analizę przeprowadzić w Polsce?

USA: alarmujące statystyki dotyczące uzależnienia obywateli od pomocy państwa

Za: PiotrSkarga.pl (2012-03-08) | http://www.piotrskarga.pl/ps,9840,2,0,1,I,informacje.html

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content