O zdarzeniach, które nie miały prawa się wydarzyć

Aktualizacja: 2012-03-5 11:54 am

Nie ma takiej możliwości; taka sytuacja jest niemożliwa; dyżurny nie miał prawa puścić pociągu – te frazy powtarza ekspert do spraw bezpieczeństwa ruchu kolejowego w rozmowie z dziennikarzem. A jednak niemożliwe stało się możliwym. Po raz kolejny.

Podobnie jak w powiedzeniu, że cmentarze pełne są ludzi niezastąpionych, tak czas rządów Donalda Tuska pełen jest zdarzeń, które nie miały prawa się zdarzyć. Od samego początku pierwszej kadencji mamy do czynienia z niekończącym się ciągiem niemożliwości, które spełniają się ku równie nieskończonemu zdumieniu opinii publicznej. Ten kontrast jest tym wyraźniejszy, że miały to być rządy profesjonalistów o gołębich sercach – rządy miłości, zaufania i ukojenia skołatanych rzekomo nerwów narodu po niedokończonych kadencjach PiS i śp. Lecha Kaczyńskiego.

Tymczasem mamy sytuację dokładnie odwrotną, rządy Jarosława Kaczyńskiego coraz bardziej jawią się jako okres wręcz przyjazny w dziejach III RP w porównaniu z horrorem, jaki zafundowała nam Platforma Obywatelska. Zwyczajne samobójstwo Barbary Blidy zbladło wobec serii tajemniczych samobójstw za rządu Tuska. Aresztowanie sprzedajnego chirurga to pestka wobec zatrzymania generała służb specjalnych z powodu korupcji, a prywatnie założyciela partii rządzącej.

Można takich przykładów wymieniać dziesiątki. Czy ktoś mógłby się w roku 2007 spodziewać, że najbliższy współpracownik premiera Tuska, dygnitarz partyjny i parlamentarny, będzie się potajemnie spotykał na cmentarzu ze skorumpowanym biznesmenem w celu napisania ustawy pod jego biznes? A tym bardziej nikt nie mógł przewidzieć, że szef rządu poinformowany o możliwej korupcji w jego ekipie pospieszy z ostrzeżeniem delikwenta, niczym członek szajki włamywaczy pozostawiony na czatach. Czy śniło się komuś, że państwo kierowane przez Tuska nieudolnie usiłując sprzedać stocznie, wejdzie w konszachty z handlarzem bronią, który będzie wpłacał wadium w imieniu wybranego przez rząd inwestora?

A pamiętajmy, że powyższe przykłady to jest niemal przyczynkarstwo w porównaniu z tym, co zdarzyło się później, czyli ze Smoleńskiem. W tej jednej tragedii zdarzyła się seria niemożliwości, które są odkrywane sukcesywnie do dzisiaj, a końca nie widać. Począwszy od straszliwej tragedii na smoleńskim klepisku, od bezwarunkowego oddania śledztwa Rosji, poprzez farsę tego śledztwa, niezliczone kłamstwa i zaniechania, aż po tragikomedię z pancerną brzozą i kompromitację obu rządów rosyjskiego i polskiego, które nie godząc się na komisję międzynarodową, prowadziły dochodzenie we własnej sprawie, fałszując ile się da i co się da.

A kiedy już nam się zdaje, że czara goryczy już jest pełna, że już może być tylko lepiej, przychodzi następne zdarzenie, które nie miało prawa się zdarzyć. Oto okazuje się, że wybitnie doceniona przez naszego drogiego przywódcę minister zdrowia spłodziła ustawę, która nadaje się do kosza. Jej następca równie ceniony przez premiera Tuska bez cienia refleksji, ze służalczą lojalnością wprowadza ten koszmarny knot w życie. Jeszcze się ludzie nie otrząsnęli z szoku refundacyjnego, gdy sam szef rządu z chamską arogancją wobec protestujących podpisuje umowę międzynarodową, która wyraźnie zmierza do ograniczenia wolności słowa. A wkrótce sam osobiście deprecjonuje swój podpis i nawołuje innych, żeby nie podpisywali. Tego by nawet Stanisław Bareja nie wymyślił.

Nie minęło wiele czasu, jeszcze słyszeliśmy echo pochwalnego adresu Donalda Tuska dla ministra Nowaka, który rzekomo wprowadził rekordowe standardy na polskich kolejach. Według słów premiera Tuska sprzed pięciu dni punktualność PKP jest już porównywalna do kolei niemieckich. Dosłownie dwa dni potem, gdy pasażerowie pociągów unicestwionych później w Szczekocinach, zajmowali swoje miejsca, zapewne brzmiały im jeszcze w uszach te słowa.

Czy Donald Tusk, który tak skwapliwie deklaruje swoją odpowiedzialność, poczuwa się również do odpowiedzialności za te wszystkie zdarzenia, które nie miały prawa się wydarzyć, a jednak zdarzyły się w jego kadencji?

Seaman

 

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=52924 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]