Islandia wychodzi na prostą

Kraj, który jako pierwszy padł w Europie ofiarą globalnego kryzysu cztery lata temu, ma coraz lepsze notowania. Agencja Fitch podniosła rating kredytowy Islandii o jeden stopień z BB+ do BBB- z prognozą stabilną. Oznacza to przejście z kategorii spekulacyjnej do inwestycyjnej. Agencja wyjaśnia, że podwyższenie oceny związane jest udanymi reformami strukturalnymi, które pomogły w uzyskaniu stabilności makroekonomicznej w kraju.

Analitycy Fitch podkreślają, że dzięki temu, że wyspa nie należy do Unii, uniknęła negatywnego wpływu kryzysu w strefie euro. Wszystko zaczęło się na odległej, choć bliskiej Polakom, wyspie (byli tam największą mniejszością – 10 tys. wśród 330 tys. Islandczyków), od kłopotów trzech największych banków jesienią 2008 r. Kaupthing, Landsbanki i Glitnir zaciągały pożyczki na całym świecie i na całym świecie inwestowały. Najwięcej w to co uważane było za najpewniejsze ”” papiery amerykańskich firm i funduszy.

W czasach boomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ta taktyka przynosiła wielkie zyski. Łączny kapitał inwestycyjny trzech banków narósł do 100 mld dol. To prawie 900 proc. rocznego produktu krajowego liczącej 340 tys. mieszkańców Islandii. Spłata ogromnych wierzytelności nie była problemem, dopóki nie tąpnął amerykański rynek finansowy. Domino ruszyło. Najpierw na początku października 2008 r Rząd przejął pełną kontrolę nad systemem bankowym. Rozwiązał zarządy banków, nakazał sprzedaż zagranicznych aktywów i transfer funduszy do kraju. Wszystkie operacje walutowe zostały zawieszone. Dostanie euro czy dolarów stało się w Reykjaviku niemożliwe. Ale to był tylko początek lawiny, w wyniku której Wielu Islandczyków straciło wszystkie oszczędności i masowo kupowane na kredyt mieszkania, farmy, samochody.

 

Do dziś Islandia nie zwróciła Wielkiej Brytanii i Holandii pieniędzy (2,3 mld funtów i 1,3 mld euro), które kraje te wypłaciły swoim obywatelom poszkodowanym w wyniku upadku banku internetowego Icesave (należał do Landsbanki). Nie zgodzili się na to sami Islandczycy, którzy w referendum uznali, że to nie oni a szefowie i właściciele upadłych banków powinni zwracać te pieniądze. Tych stać było jedynie na przeprosiny. „Przepraszam za to, że nie kierowałem się instynktem, kiedy oceniałem ryzyko inwestowania. Przepraszam wszystkich” ”” kaja się miliarder Bjorgolfur Thor Bjorgolfsson, najbogatszy Islandczyk, właściciel Landsbanki. Kryzys kosztował dymisję ówczesnego premiera. W połowie 2011 r Geir H. Haarde został oskarżony o doprowadzenie kraju do zapaści gospodarczej. Grozą mu dwa lata więzienia. Islandia dostała pomoc m.in. z MFW w kwocie 2,1 mld dol i 700 mln dol. ze Szwecji. Kredytu odmówiła Rosja.

Iwona Trusewicz

źródło: ekonomia24

Za: Diarium.pl (19 lutego 2012) | http://diarium.pl/2012/02/islandia-wychodzi-na-prosta/

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content