Aktualizacja strony została wstrzymana

Odgrzewanie antypolskich resentymentów

Białoruska telewizja wyemitowała w weekend pierwszy odcinek serialu pt. „Tałasz”, opowiadającego o walkach białoruskich partyzantów z Polakami w latach 1919-1920. Główny bohater, Wasylij Tałasz tworzy leśny oddział i we współpracy z bolszewikami walczy z polskim wojskiem. W filmie są tylko źli Polacy, mordujący Białorusinów, niszczący białoruską kulturę i marzący o Polsce „od morza do morza”. O komentarz do tego serialu portal Stefczyk.info poprosił Agnieszkę Romaszewską, dyrektor TV Biełsat.

Proszę pamiętać, że on nie powstał teraz, a jakiś czas temu. Władze białoruskie mają stały problem – jak neutralizować i minimalizować polskie oddziaływanie – a szerzej Zachodu, bo jest oczywiste, że to główne oddziaływanie z Zachodu idzie przez Polskę – na Białoruś. Najprostszym sposobem jest odgrzewanie starych resentymentów, które wciąż jeszcze istnieją, po to, żeby podgrzać atmosferę przeciwko Polsce. Jest to stały scenariusz, po który sięgają władze. Bo jest bardzo trudno przeciwdziałać temu zachodniemu, a w szczególności polskiemu oddziaływaniu – bo tak się składa, że głównym sąsiadem na zachodzie Białorusi jest Polska, reprezentująca zachodni zestaw wartości. I chodzi o to, żeby je maksymalnie zdeprecjonować.

I w tym przypadku mamy modelową wręcz sytuację – mamy bowiem realnie istniejące resentymenty – my sobie niechętnie z tego zdajemy sprawę, ale faktycznie w tamtym czasie, kiedy kształtowały się i krzepły nowoczesne narody, a triumf święciły zarówno szowinizm narodowy jak i ideologia komunistyczna, miały miejsce nieprzyjemne fakty. Białorusini byli nie najlepiej przez Polaków traktowani i taka jest prawda – polskie działania wzmacniały tam komunistyczne wpływy, które miały coraz większy zasięg, co znowu wywoływało jeszcze silniejsze represje – był to niewątpliwie zaklęty krąg.

Z tego właśnie wzięły się do dzisiaj istniejące resentymenty, poczucia krzywdy, burzenia cerkwi, polonizacji, już w dużej mierze wygasłe, ale które teraz próbuje się znowu obudzić. Białoruś była bowiem poddana z dwóch stron mało przyjaznym siłom – polonizowana w Polsce, ale znacznie gorszą sytuacją była, jak się okazało, jej sowietyzacja. I to było prawdziwie niszczące. Współcześni Białorusini, zwłaszcza jej elita, w dużej mierze zdaje sobie z tego sprawę. W latach 30-tych, w ramach sowietyzacji, wyniszczono inteligencję białoruską po tamtej stronie granicy. To wszystko spowodowało, że te antypolskie resentymenty zostały przykryte. Dzisiaj, Polska jako sąsiad zachowuje się wzorowo – u nas np. żaden poważny ruch polityczny nie wysuwał żądań rewindykacyjnych – i to m.in. odsunęło te resentymenty w niepamięć.

No i dzisiaj Łukaszenka sobie wymyślił, że może jakoś to wydobyć, bo przecież gdzieś to jest oczywiście, ta niechęć z lat międzywojennych, potem zresztą zaostrzona w czasie wojny, gdzie najpierw wchodzili jedni, potem drudzy – i to nie są najbardziej chlubne nasze dzieła – np. jak w Puszczy Nalibockiej partyzantka traktowała miejscowych chłopów.

A jednocześnie próbuje się uruchomić również to poczucie bardzo dawne z okresu formowania się nowoczesnego narodu białoruskiego, z przełomu XIX i XX wieku, że Polak to pan, a Białorusin to chłop i zły Polak uciska biednych Białorusinów. I ten stereotyp, jeszcze wzmocniony przez lata międzywojnia funkcjonował w latach stalinowskich. Wtedy to, Jakub Kołas, napisał powieść „Błoto”, którego fragment o Tałaszu jest kanwą filmu. Co to były za czasy i  co on wtedy pisał – nietrudno sobie wyobrazić. Kołas swoje najlepsze dzieła stworzył przed I Wojną Światową i tuż po niej, kiedy na krótko po tamtej stronie pozwolono mówić i drukować po białorusku. Ale z początku lat 30-tych przykręcono śrubę, sporą część tamtejszej inteligencji wywieziono na Syberię, pozamykano do łagrów. W każdym razie wszystkich tak zastraszono, że wszyscy mówili co trzeba. Natomiast Jakub Kołas, ten wybitny pisarz białoruski, całkowicie się ześwinił i mówiąc szczerze sprzedał się – napisał to propagandowe dzieło w 33 r., na które było zapotrzebowanie – wróg w Sowieckom Sojuzie zawsze był potrzebny, a polski pan był bardzo dobrym wrogiem, no i napisał takie coś, taką powieść.

Ale co jest tu śmieszne, że dopiero, teraz w 2012 r. niepodległa Białoruś, formalnie niepodległa sięga do takiej stalinowskiej ramoty, skądinąd wybitnego pisarza i postanawia użyć tego jako narzędzia ideologicznego. Jest to oczywiście bardzo niebezpieczna broń.

Czy te resentymenty zostaną rozbudzone, na co liczy Łukaszenka? W jakiejś mierze na pewno tak. Pod tym względem literatura piękna i film mają niesłychaną siłę – o wiele większą niż propaganda państwowa. Ale pytanie też, jak jest zrobiony ten film – ja go jeszcze nie widziałam. Jakieś oddziaływanie na pewno będzie miał – to idzie w telewizji, to jest atrakcyjne, coś się dzieje, to jest w odcinkach – mówi o bolesnej historii – niestety szkodliwość tego jest bardzo duża, mimo że ta antypolska propaganda nie trafia na Białorusi na bardzo podatny grunt – cokolwiek mówimy o Białorusinach, to jest to bardzo tolerancyjny naród, tolerancyjny w tym prawdziwym, nie współczesnym sensie – ludzie żyją koło siebie, jedni się modlą w tym kościele, inni w tamtym, to jest naturalne. I w tym sensie nigdy antypolskość nie była bardzo silna, nawet przy tych wszystkich resentymentach, urazach.

Nigdy to nie było tak, jak na Ukrainie, gdzie tam się przerodziło w prawdziwą nienawiść. Tego na Białorusi nigdy nie było, czy to dlatego, że to naród spokojny, łagodny – taki jest ich charakter narodowy i coś w tym jest, czy to dlatego, że nigdy nie było między nami ostrego starcia, wojny, typu rzezi wołyńskiej. Były rzeczy bardzo nieprzyjemne – jak wydawanie Polaków bolszewikom, ale to są detale w porównaniu z takimi rzeczami, jakie się działy na Ukrainie. W związku z tym, tam nigdy nie było takiego poziomu niechęci do Polski – ja np. nigdy się z tym nie spotkałam. Pewnie gdzieś to można wygrzebać, ale generalnie tamtejsza inteligencja jest nastawiona w sporej swojej części – może poza bardzo nacjonalistyczną częścią – generalnie propolsko. Jest takie przekonanie, wywodzące się jeszcze z Wielkiego Księstwa Litewskiego, że te wolnościowe ruchy z bratniej Polski, Korony przychodziły.

Dlatego moim zdaniem oddziaływanie nie będzie wstrząsające, ale oczywiście jakieś szkody poczyni.

not. zrk
[fot. Youtube]

Za: Stefczyk.info (30.01.2012) | http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/odgrzewanie-antypolskich-resentymentow | Odgrzewanie antypolskich resentymentów