Rada łamała procedury

Proces koncesyjny dotyczący przyznania miejsc na multipleksie powinien ruszyć od nowa.
Analiza kondycji firm, które otrzymały od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji koncesję nadawczą, dowodzi, że Rada łamała procedury. A przy ocenie merytorycznej wniosków stosowała niejawne kryteria. Koncesje otrzymały podmioty pozbawione własnego majątku i niewiarygodne finansowo, podczas gdy znakomicie prosperującej Fundacji Lux Veritatis Rada odmówiła koncesji

Analiza dokumentów z postępowania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w sprawie koncesji na nadawanie na platformie cyfrowej wskazuje, że KRRiT przyznała je niewiarygodnym finansowo firmom-wydmuszkom, których kapitały własne są ujemne, które generują straty, nie posiadają żadnego majątku trwałego ani też nie zdołały wykazać, że posiadają zaplecze finansowe niezbędne do realizacji koncesji. Co więcej, niektóre z firm nie zajmowały się dotąd działalnością nadawczą, nie dysponują własną bazą produkcyjną i emisyjną, nie zatrudniają dziennikarzy. Jednocześnie Rada odrzuciła wniosek o miejsce na multipleksie Fundacji Lux Veritatis, właściciela Telewizji Trwam, która posiada doświadczenie oraz dysponuje ponad 20-milionowym kapitałem własnym. Mimo że Fundacja udokumentowała posiadanie środków na realizację projektu w pełni pokrywających koncesję – m.in. wykazała, że posiada majątek własny, wielomilionowe środki pieniężne na lokatach i rachunkach bankowych oraz osiąga rocznie do 6 mln zł zysku – Rada odrzuciła wniosek właściciela Telewizji Trwam z powodu… braku zdolności finansowej.

Rada przyznała koncesje firmom ESKA TV SA, LEMON RECORDS Sp. z o.o., STAVKA Sp. z o.o. oraz ATM GRUPA SA.

Jak doszło do tak kuriozalnego rozstrzygnięcia postępowania koncesyjnego? Okazuje się, że stało się tak za sprawą złamania przez Radę procedur, które sama ustanowiła, oraz ignorowania przez nią udokumentowanych faktów dotyczących kondycji finansowej wnioskodawców.

Do rozdysponowania były tylko 4 koncesje, o które ubiegało się aż 17 firm. Konkurencja była zatem duża. Wniosek o koncesję wraz z załącznikami należało złożyć do 4 marca 2011 roku.
Zgodnie z Rozporządzeniem KRRiT z 4 stycznia 2007 r. – w wypadku gdy wniosków jest więcej niż jeden – dokumenty powinny zawierać dane na dzień złożenia wniosku, a późniejsze zmiany w części dotyczącej programu i podstaw ekonomiczno-finansowych nie będą uwzględniane. KRRiT złamała ten przepis: trzy spośród czterech firm, którym przyznała koncesje, złożyły – jak wynika z dokumentacji – wnioski niekompletne. Mimo to Rada zgodziła się, aby te firmy uzupełniły wnioski po wyznaczonym terminie. ESKA TV SA złożyła dokument na temat swojej zdolności finansowej 40 dni po terminie, LEMON RECORDS Sp. z o.o. spóźniła się 37 dni, a STAVKA Sp. z o.o. przekroczyła termin o 27 dni.

Choć dokumenty złożone po terminie, zgodnie z ustaloną procedurą, nie powinny być uwzględnione – dla KRRiT stały się podstawą do wydania koncesji na nadawanie programu w sposób cyfrowy.
Błędnej ocenie formalnej wniosków towarzyszyła też błędna ocena merytoryczna. Dokumentacja procesu koncesyjnego wskazuje, że KRRiT całkowicie dowolnie, w oderwaniu od udokumentowanych faktów, oceniała wiarygodność finansową poszczególnych firm. Można wręcz powiedzieć, że dla KRRiT wiarygodność finansowa jest równoznaczna z piramidą długów. Za wiarygodną uznana została ESKA TV SA, która uzyskała środki na projekt w formie podniesienia kapitału przez właściciela i otrzymanej od niego „warunkowej pożyczki”

10 mln zł na cztery lata. Kłopot w tym, że owym właścicielem jest ZPR SA, na którym ciążą zobowiązania na kwotę ponad 100 mln zł, w tym ponad 90 mln zł to zobowiązania krótkoterminowe, z terminem wymagalności roku. Co więcej – ten sam zadłużony pożyczkodawca – ZPR SA – zobowiązał się w tym samym czasie do… udzielenia 5 mln zł pożyczki innemu z podmiotów ubiegających się o koncesję – firmie LEMON RECORDS Sp. z o.o. Podniósł też na rzecz tej firmy kapitał. Dzięki temu również LEMON RECORDS uznana została przez Radę za wiarygodną finansowo i otrzymała koncesję. Komentarz wydaje się zbędny.

Zadłużony na 100 mln zł ma wyłożyć dodatkowo dla obu spółek 30 mln zł w formie pożyczek i podniesienia kapitału. STAVKA Sp. z o.o. pozyskała finansowanie innym sposobem: wystarała się w banku o promesę udzielenia kredytu w wysokości 16,5 mln zł na 5 lat. Ale warunkiem udzielenia kredytu jest ustanowienie zabezpieczenia spłaty w formie cesji z lokaty w wysokości 16,667 mln zł oraz dodatkowo wystawienie weksla własnego in blanco. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji uznała tę podstawę finansowania za wiarogodną, mimo że majątek własny firmy to zaledwie 100 tys. zł, jej roczne przychody – 149 tys. zł, spółka generuje straty zamiast zysku, a na rachunku bankowym ma niespełna 90 tys. złotych. Skąd firma weźmie środki na lokatę zabezpieczającą, nie wiadomo.
Dla kontrastu, warto pokazać zaplecze finansowe Fundacji Lux Veritatis, którą Rada uznała za „niewiarygodną”: kapitał własny – 20,5 mln zł, lokaty pieniężne w bankach – 5 mln zł, sześciocyfrowe kwoty na rachunkach bieżących, przychody z reklam i inne – 7 milionów.

Z porównania aktywów wynika, że majątek Fundacji jest 3,7 tysiąca razy większy niż majątek ESKI, 351 razy większy niż LEMON RECORDS i aż 86,6 milionów razy większy niż firmy STAVKA. Fundacja posiada też wielokrotnie wyższe aktywa obrotowe i sumę bilansową. Kapitał własny Fundacji 225 razy przewyższa kapitał spółki STAVKA, natomiast z ESKA i LEMON RECORDS nie można go porównać, bo obie firmy posiadają… ujemne kapitały własne. Istotne też, że wszyscy wnioskodawcy, którzy uzyskali koncesję od KRRiT – w przeciwieństwie do Fundacji Lux Veritatis – generują straty.
Gdyby KRRiT kierowała się racjonalnością przy ocenie kondycji ekonomiczno-finansowej firm ubiegających się o koncesję, musiałaby przyznać, że praktycznie jedynym podmiotem spośród wyżej wymienionych, który daje gwarancje prawidłowego wykonywania koncesji, jest Fundacja Lux Veritatis. Skoro to właśnie ten podmiot został z koncesji wykluczony, powstaje pytanie, jakie to ukryte kryteria o tym zadecydowały.

Małgorzata Goss

 

Preferencje Dworaka

– Musimy wszystkich nadawców traktować jednakowo – mówił przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworak podczas wczorajszego posiedzenia senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu, które było poświęcone rozdzielaniu koncesji na cyfrowe nadawanie naziemne programów telewizyjnych. W ten sposób przewodniczący Dworak próbował wmówić wszystkim, że parlamentarzyści w przeszłości starali się bezprawnie wpływać na KRRiT w sprawie Radia Maryja i Telewizji Trwam, i sugerował, że tak samo było również wczoraj.
Tylko że właśnie równego traktowania, a nie żadnych przywilejów domagała się i domaga Fundacja Lux Veritatis w procesie przyznawania koncesji cyfrowej, w którym pominięto Telewizję Trwam.

Zresztą, jak pokazało wczorajsze posiedzenie w Senacie, nie tylko Telewizja Trwam została skrzywdzona przez KRRiT, ponieważ inni nadawcy również podważali podstawy prawne decyzji pięcioosobowego gremium odpowiadającego za rynek medialny w Polsce. A przewodniczący Jan Dworak i jego współpracownicy nie rozwiali wczoraj wątpliwości co do tego, że właśnie tych jednakowych warunków dla wszystkich nie było, a wręcz dali kolejne dowody na to, iż zarzuty kierowane wobec nich są zasadne.

Ocena dokumentów finansowych była skrajnie subiektywna. Uczestnicy posiedzenia mogli się przekonać, że dla KRRiT bardziej wiarygodne niż katolicka Telewizja Trwam, która może się pochwalić wieloletnim doświadczeniem, dużym dorobkiem i dobrą sytuacją finansową, były firmy, które nie tylko że nie miały majątku i pieniędzy, ale nawet nie nadawały do tej pory programu telewizyjnego. Ciekawe, czy gdyby pan przewodniczący Dworak prowadził jeszcze swój prywatny biznes, to do współpracy zaprosiłby firmę, która dopiero startuje na rynku i nie wiadomo, co z nią dalej będzie, czy też wolałby robić interesy z podmiotem, który jest znany i stabilny ekonomicznie?

Jan Dworak zapewniał, że ocena dokumentów finansowych była rzetelna. Szkoda, że Krajowa Rada nie poprosiła profesjonalnej firmy audytorskiej, która pokazałaby czarno na białym, jaka jest sytuacja ekonomiczno-finansowa wszystkich wnioskodawców. I nikt wtedy nie miałby pretensji do pana przewodniczącego i jego współpracowników. Ale wówczas KRRiT nie miałaby pola manewru i nie mogłaby manipulować danymi, żeby przydzielić koncesje tym, a nie innym firmom.

Jednakowego traktowania przy rozdzielaniu koncesji nie było, o czym świadczy jeszcze bardziej to, że najwięcej miejsc na multipleksach dostały spółki należące do dwóch największych komercyjnych telewizyjnych nadawców: Polsatu i TVN. To one były preferowane przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, a inni siłą rzeczy musieli zostać odrzuceni.
I nie ma się czemu dziwić, bo choćby jak mówił Andrzej Wajda, rządzący mają przyjaciół w TVN i „drugiej telewizji”. A rządzący akurat kontrolują też Krajową Radę Radiofonii i Telewizji i potrafią odpłacić się za „przyjaźń”. To oczywiście przeczy wcześniejszym zapewnieniom członków KRRiT o tym, że przy rozdawaniu koncesji na multipleksach będą się kierowali zasadą zachowania pluralizmu nadawców. Jaki to pluralizm, skoro preferowani są określeni nadawcy?

Gdy ruszał proces koncesyjny, byliśmy zapewniani, że Krajowa Rada będzie starała się zapewnić na multipleksach różnorodną ofertę programową. Tymczasem dwie z czterech koncesji dostają stacje muzyczne, a nie ma tej koncesji jedyna w tym gronie stacja katolicka. Zaiste, KRRiT ma bardzo oryginalne podejście do idei „różnorodności programowej”.

Krzysztof Losz

Za: Nasz Dziennik, Czwartek, 19 stycznia 2012, Nr 15 (4250)

Za: Nasz Dziennik, Czwartek, 19 stycznia 2012, Nr 15 (4250) | http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120119&typ=po&id=po03.txt

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Skip to content