Drugie życie stoczni wojennej w Gdyni

Aktualizacja: 2012-01-18 10:17 am

Co najmniej kilkaset milionów euro i ostateczne unicestwienie jedynej w kraju Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni, może kosztować budżet błędna decyzja podjęta przez resort obrony w sprawie wyboru dostawcy okrętu (-ów) podwodnego (-ych) dla naszej floty wojennej.

Jak informuje w styczniowym numerze miesięcznik „Nowa Technika Wojskowa (NTW)”, MON wciąż nie rezygnuje z planów zakupu nowoczesnych łodzi podwodnych, których brak odczuwa nasze wojsko. W tej chwili wiadomo o co najmniej dwóch potencjalnych dostawcach: francuskim DCNS oraz niemieckim TKMS. Francuzi proponują oprócz dostawy okrętów wykorzystanie potencjału Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni postawionej w kwietniu ub.r. w stan upadłości. Kontrahent niemiecki nie ujawnił do tej pory żadnych planów związanych z wykorzystaniem gdyńskiej SMW.

O tym, że Polska potrzebuje tego typu sprzętu bojowego, informowaliśmy już wielokrotnie. Przypomnijmy, że na obecnym wyposażeniu Marynarki Wojennej znajduje się łącznie pięć dość leciwych okrętów podwodnych: jeden typu „Kilo” (produkcji sowieckiej, z 1986 r.), oraz cztery, typu „Kobben”, wyprodukowane przez Niemcy w latach 1964-1967 (po modernizacji w latach 1990-1992). Trudno im więc jest sprostać współczesnym wymogom bojowym.

Stąd decyzja MON o zakupie łodzi podwodnych nowej generacji. Wspomniany miesięcznik wskazuje, że jest to decyzja kosztowna. Okręt podwodny to najdroższy system uzbrojenia kupowany przez polskie wojsko. Szacuje się, że nowe zachodnie jednostki tej klasy (typ 214, czy Scorpene) kosztują w przybliżeniu 500-600 mln euro, zaś rosyjskie (proj. 677 i 636) to wydatek 350-400 mln euro.

Zdaniem NTW dla polskiego MON pozostanie w praktyce wybór pomiędzy konsorcjami DCNS i TKMS. Jednak, jak dotąd jedynie francuski DCNS złożył stronie polskiej propozycję budowania okrętów podwodnych (Scorpene) w gdyńskiej SMW. Zresztą od wielu lat Francuzi, we współpracy z gdyńską SMW, próbują zainteresować MON swoimi propozycjami. DCNS to przy tym firma państwowa i realizuje we Francji m.in. programy budowy i utrzymania w sprawności bojowej atomowych okrętów podwodnych. Co istotne Francuzi podkreślają, że ich oferta jest i pozostanie ważna pomimo upadłości likwidacyjnej SMW. Gdyńska stocznia, ze względu na obecny stan jej infrastruktury produkcyjnej nie poradziłaby sobie z samodzielną budową okrętu podwodnego. Francuzi proponują wobec tego przeprowadzenie restrukturyzacji SMW i jej ścisłą współpracę z DCNS. Mogłaby się wówczas rozpocząć w Gdyni produkcja kolejnych okrętów francuskiego koncernu: zarówno dla klientów spoza Polski, jak i na potrzeby polskiej Marynarki Wojennej.

Na tle kompleksowej oferty Francuzów niejasna pozostaje propozycja niemieckiego TKMS. Jak pisał NTW milczenie Niemców jest o tyle dziwne, że – podobnie jak Francuzi – są oni zainteresowani budową dla Polski nie tylko okrętów podwodnych, ale również korwet i niszczycieli min. Miesięcznik zwrócił uwagę, iż być może wpływ na takie postępowanie miała dotychczasowa „przychylność” naszej marynarki do projektów niemieckich. Polska strona wprowadziła np. nieuzasadnione zalecenie, by kadłub naszego przyszłego niszczyciela min był budowany ze stali niemagnetycznej. Wyeliminowało to – pisze NTW – wszystkich konkurentów poza niemiecką stocznią Luerssen.

Polski MON powinien sprawiedliwie traktować wszystkich konkurentów. Skoro nasi oficerowie MW byli już na testach niemieckiego okrętów typu 214 i 212, to należałoby ich także zapoznać z możliwościami francuskich Scorpene. Kierownictwo resortu obrony powinno także mieć na uwadze dalsze losy gdyńskiej SMW. Przed jej ostatecznym upadkiem mógłby w końcu uchronić duży kontrakt np. na budowę okrętów podwodnych. Czy nasz kraj stać na poważne rozpatrywanie ofert dostawy takich okrętów bez udziału w ich budowie naszej jedynej, zdolnej do tego stoczni? W dodatku gdy chodzi o okręty – jak w przypadku niemieckich jednostek typu 214 (np. dostarczonego Grecji „Papanikolisa”) – posiadające wady szeroko opisywane w mediach, m.in. w “Gazecie Polskiej”.

Maciej Pawlak

Tags: ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=50246 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]