Faryzeusz Roku 2008

Gdyby istniał tytuł Faryzeusza Roku, tym razem powinien on zostać przyznany posłowi Jarosławowi Gowinowi za najbardziej przewrotny projekt polityczny mijającego roku. Mowa tu o projekcie ustawy bioetycznej przygotowywanym potajemnie przez komisję kierowaną przez posła PO.

Pomimo usilnych starań wielu środowisk, poseł Gowin do tej pory nie ujawnił pełnego projektu ustawy, co może świadczyć o chęci uniknięcia debaty społecznej o projekcie i nieszczerych intencjach projektodawców.

Media symulują publiczną debatę wokół projektu ustawy, ale nikt poza posłem Gowinem i jego komisją nie zna treści tego projektu. Znane są natomiast deklaracje Pana posła w stylu, że „nie każda zasada moralna może znaleźć odbicie w prawie państwowym”, albo, że „w polskim parlamencie nie ma większości, która mogłaby zakazać zapłodnienia in vitro i nie ma przyzwolenia społecznego dla takiego rozwiązania.”

Oznacza to, że poseł Gowin rozpoczynając prace na projektem ustawy bioetycznej z założenia odrzucił nauczanie moralne Kościoła w kwestiach bioetycznych, a w szczególności dotyczące zapłodnienia in vitro.

Czy taka powinna być postawa katolickiego polityka?

Wypowiedzi posła PO raczej świadczą o tym, że przyjął on postawę moralnego kompromisu, całkowicie obcego chrześcijaństwu, które wymaga moralnego heroizmu, a nie letniości.

Gdyby bowiem poseł Gowin działał z pobudek katolickich, to przede wszystkim powinien:

1. Tworzyć projekt ustawy w oparciu o zasady prawa naturalnego wyłożone w nauczaniu Kościoła;

2. Ujawnić projekt, a nie ukrywać jego treść przed opinią publiczną, jakby rzeczywiście zawierała jakieś moralnie podejrzane zapisy;

3. Po ujawnieniu projektu dążyć do pozyskania jak najszerszego poparcia wśród innych katolickich parlamentarzystów oraz uzyskania wsparcia ze strony katolickich wyborców;

4. Dzięki uzyskanemu wsparciu dążyć do przyjęcia przez parlament projektu zgodnego z prawem naturalnym.

Źaden z powyższych warunków przez posła Gowina nie został spełniony, więcej – już na początku przyjął on kapitulancką postawę gotowości do moralnych kompromisów.

Nasuwa się więc pytanie: czy poseł Gowin poprzez swoją działalność daje rzeczywiście świadectwo wiary jako katolicki polityk, czy raczej służy „dyktaturze relatywizmu”, która przeżera europejskie prawodawstwo?

Niech ewangeliczna zasada rozpoznawania po owocach będzie wskazówką dla uzyskania odpowiedzi na to pytanie w nadchodzącym roku 2009.

Sławomir Olejniczak

Za: PiotrSkarga.pl

Skip to content