Zgorszenie maluczkich, czyli TW Jankowski powraca

Całe szczęście, że oddałem Medal św. Jerzego, bo dziś znów musiałbym się wstydzić za środowisko „Tygodnika Powszechnego”, które zdecydowało się łamy swego pisma udostępnić ks. Michałowi Czajkowskiemu.

Ów duchowny wyrządził wiele zła Kościołowi i Ojczyźnie, ale nigdy żadnych konsekwencji ze strony władzy państwowej czy kościelnej nie poniósł. Co więcej, po ujawnieniu sprawy przez dr Tadeusza Witkowskiego kłamał jak najęty, a wtórowało mu grono jego wielbicieli, obrzucając błotem tak historyków, jak i tych co, chcieli prawdy w Kościele. Duchowny przyznał się dopiero wtedy, gdy ujawniano całość obfitej dokumentacji, w tym fakt przyjmowania pieniedzy za donosy. Przeprosił wprawdzie , ale w swoim oświadczeniuzaprzeczył wielu wątkom, pisząc m.in.:

„W obciążających mnie aktach SB nie brak informacji całkowicie fałszywych. Jestem przekonany, że do mojej „teczki” dorzucano informacje pochodzące nie ode mnie, lecz z innych źródeł (z podsłuchu lub od informatorów). Czasem – przypuszczam – pracownik przekazujący relacje fantazjował, chcąc się wykazać gorliwością i sukcesem.”

I to ma być postawa św. Piotra?

Co do miłosierdzia, to badania przeprowadzone przez Instytut Statystystyki Kościoła Katolickiego , a opublikowane w „Niedzieli”, która pismem prolustracyjnym przecież nie jest, wykazały, że prawie trzy czwarte wiernych przebaczyłoby swojemu pasterzowi, gdybu przyznał się do winy. Tyle samo jednak powiedziało, że nie chciałoby, aby pełnił on nadal posługę proboszcza, katechety czy spowiednika, widząc go raczej w roli np. kapelana szpitalnego. Odpowiedzi te świadczą o rozsądku zwykłych wiernych, których w myśl zasady „Vox populi, vox dei” warto posłuchać.

Nie było jednak w ankiecie pytania, czy taki duchowny powinien nadal funkcjonować w mediach. Pytam więc publicznie ks. Adama Bonieckiego, jako  ustawicznie wypowiada się w mediach na temat Kościoła polskiego, jak jego zdaniem na to pytanie odpowiedzieliby polscy katolicy?

Nie gorszyć maluczkich – to jedna z rad ewangelicznych. Maluczcy wprawdzie nie są czytelnikami „Tygodnika Powszechnego czy „Gazety Wyborczej”, ani na salony krakowsko-warszawskie nie są wpuszczani, ale czasami warto o nich pomyśleć.

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
2008-12-30

Za: Blog ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego



Skip to content