Ukraińskie władze nie wywiązują się z umów nad pracami ekshumacyjnymi polskich ofiar NKWD

Aktualizacja: 2011-09-5 8:30 pm

Opóźniają się prace ekshumacyjne we Włodzimierzu Wołyńskim. Strona ukraińska nie wysłała odpowiedniej liczby pracowników pomocniczych, choć się do tego zobowiązała

We Włodzimierzu spoczywają ofiary mordów NKWD, a niewykluczone, że również żołnierze z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej.
Jeszcze niedawno wydawało się, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik i prace na tzw. grodzisku Kazimierza Wielkiego rozpoczną się w terminie. Udało się załatwić wszystkie formalności, w tym zgodę Muzeum Historycznego we Włodzimierzu Wołyńskim – państwowej instytucji, która wyraziła zainteresowanie pozyskaniem wyników badań polskiej i ukraińskiej ekspedycji. W skład polskiej grupy naukowej wchodzi pięciu pracowników merytorycznych: dwóch dokumentalistów, archeolog-konserwator, antropolog sądowy i pracownik techniczny. Wszyscy oni, gotowi do prac, dotrzymali ustaleń i we Włodzimierzu Wołyńskim zjawili się przed 26 sierpnia. Prace nie mogły jednak ruszyć pełną parą.

Jak podkreśla w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” kierujący polską ekspedycją prof. Andrzej Kola z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, przyczyną opóźnień jest niedostarczenie przez stronę ukraińską wystarczającej liczby pracowników pomocniczych (fizycznych), bez których wykopaliska i ekshumacje są praktycznie niemożliwe. – Kiedy dotarliśmy na miejsce gotowi przystąpić do prac, przez trzy dni umawiałem się z szefem ukraińskiej ekspedycji z Łucka. Tymczasem nie było nawet z kim rozmawiać. Po monitach przysłano nam zaledwie trzech pracowników, przy czym pierwszy pojawił się o godz. 8.00, a dwóch kolejnych dopiero o godz. 12.00. Rozpoczęli prace, przy czym pracowało dwóch, bo jeden z tej trójki był kierownikiem. Tak to, niestety, wyglądało – bulwersuje się prof. Kola, kierujący ekipą, która w czerwcu br. zakończyła prace archeologiczno-ekshumacyjne w Bykowni pod Kijowem. – Nam zależy na zrealizowaniu zadań i dlatego musimy to jakoś strawić – dodaje.

W efekcie przez pierwszy tydzień polska ekipa była zmuszona pracować niemal samodzielnie. – Sami zrobiliśmy to, co było możliwe. Oczyściliśmy wszystkie szkielety wydobyte wcześniej przez Ukraińców. Sami zaczęliśmy również eksploracje – informuje prof. Kola.

W wyniku tych prac niezbędne było poszerzenie wykopu o 4 metry. Okazało się bowiem, że zasięg grobu jest większy, niż pierwotnie przewidywano. Zakres robót się poszerzył, natomiast wciąż brakuje rąk do pracy. – Ukraińcy obiecali, że z początkiem tego tygodnia otrzymamy więcej pracowników. Byłoby ich wówczas około 15, co pozwoliłoby prowadzić prace w wyznaczonym wymiarze, ale czy tak będzie, kto to wie – zastanawia się prof. Kola.

Maciej Dancewicz, naczelnik wydziału zagranicznego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, który wrócił właśnie z Włodzimierza Wołyńskiego, poinformował, że po interwencjach na teren wykopalisk przybyło wreszcie 10 pracowników pomocniczych – studentów archeologii. – Z tłumaczenia Ukraińców wynikało, że z początkiem roku szkolnego trudno było znaleźć ludzi do pracy – relacjonował Dancewicz.

Nie jest pewne, czy w wyznaczonym terminie trzech tygodni uda się przeprowadzić wszystkie prace archeologiczno-ekshumacyjne. Na 16 września zaplanowano zakończenie prac we Włodzimierzu i urządzenie pogrzebu wyekshumowanych szczątków ofiar. Miałyby one spocząć na miejscowym cmentarzu komunalnym, gdzie pochowano 97 Polaków zgładzonych przez NKWD, a ekshumowanych podczas pierwszych prac w 1997 roku. Niewykluczone, że podczas obecnych badań wśród szczątków zostaną odnalezione także ofiary z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej, których w miejscowych więzieniach było ok. 400. Następnie zostali oni najprawdopodobniej wywiezieni do Kijowa, Charkowa bądź Chersonia.

Obecne prace, finansowane przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, będą kosztowały kilkadziesiąt tysięcy złotych. Trwają starania, by jeszcze w tym roku, a na pewno wiosną 2012 r. na cmentarzu we Włodzimierzu Wołyńskim powstało upamiętnienie ofiar sowieckich zbrodni.

Mariusz Kamieniecki

Za: Nasz Dziennik, Wtorek, 6 września 2011, Nr 206 (4137) -- [Org. tytuł: « Nie ma komu kopać»]
Tags: , ,

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=43097 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]