„Nie rozumiesz Leszku”

Dobrze byłoby, aby u nas drobni ciułacze zrozumieli, że inflacja to nie ich problem (oprocentowanie lokat to niewielki dodatek do dochodów z pracy zaś gra na giełdzie lub forexie to dla „leszczy” z reguły strata w portfelu), a kredytobiorcy, aby zdali sobie sprawę, że dla nich inflacja to czysty zysk. Ale ludzie mogli tego nie zauważyć, bo wierzyli Balcerowiczowi, który przez długie lata zapewniał, że walczy z inflacją w interesie obywateli. I chyba nadal wierzą.

Kiedy po długich namowach min. Rostowskiego, Leszek Balcerowicz zgodził się na publiczną debatę w sprawie przekazywania części składek emerytalnych do ZUS zamiast do OFE, telewidzowie mieli nadzieję usłyszeć coś ciekawego. I usłyszeli. Było to stwierdzenie ministra finansów: „Nie rozumiesz Leszku”.
Balcerowicz czegoś nie rozumie? I mówi to publicznie Rostowski? Na szczęście większość telewidzów zrozumiała to, co istotne. To znaczy, że Leszek Balcerowicz reprezentuje interesy rynków finansowych, a min. Rostowski interesy PO, dla której pusta państwowa kasa to widmo przegranych wyborów. To smutne, że konflikt interesów prowadzi do niezgody nawet wśród przyjaciół z tego samego neoliberalnego pnia. Ale to przerażające, że III RP rządzili i rządzą ludzie, dla których interesy prywatne, grupowe i partyjne są ważniejsze od interesów społecznych, narodowych i państwowych.
Dwadzieścia lat temu na długo zapanował kult Leszka Balcerowicza okrzykniętego autorem polskiego cudu gospodarczego. Jakakolwiek krytyka Leszka B. traktowana była jako głupota i tęsknota staruszków do PRL. Równocześnie wielu innych staruszków – ekonomistów-markisistów – gorąco wspierało młodszego kolegę. Wyglądało jakby Balcerowicz i jego mentorzy całkiem zapomnieli, jaką religię głosili wcześniej.
Musiało upłynąć wiele lat, aby większość Polaków zauważyła, że we wszystkich krajach byłego bloku sowieckiego podobny cud się zdarzył. Terapię szokową stosowano wcześniej także w krajach Trzeciego Świata i zwykle kończyła się sukcesem, bo tracili wszyscy. Tam problem polegał na tym, kto ma stracić więcej – bogaci czy biedni. U nas było całkiem inaczej, dużo stracili ciułacze złotówek a w cudowny sposób rozmnożyli się oligarchowie. A to dlatego, że cudów związanych z prywatyzacją mieliśmy więcej niż sąsiedzi. Stało się tak, bo Balcerowicz był głuchy na sygnały o aferach gospodarczych; wszystko miała regulować niewidzialna ręka rynku. Kiedy zrezygnował z rządzenia państwem i poświecił się umacnianiu złotówki, wszystko miały uregulować stopy procentowe. Jak widać niewidzialna ręka rynku spisuje się słabo, a regulowanie gospodarki światowej przy pomocy stóp procentowych w ogóle nie działa, pozwala natomiast spekulantom finansowym zarabiać krocie na giełdzie i na rynku walutowym. Dzieje się tak dlatego, że znakomita teoria monetaryzmu o roli pieniądza w gospodarce, za którą Milton Friedman dostał Nagrodę Nobla, została później przez neoliberałów sfałszowana. Co ciekawe, E.S. Phelps, który wziął w tym udział, obalając teorię A.W. Phillipsa, dostał za to Nagrodę Nobla.
 
Nie rozumiesz obywatelu
 
Kiedy Friedman został papieżem neoliberałów, nie protestował przeciwko poprawianiu jego teorii a nawet pomagał Phelpsowi. W ten sposób inflacja, która początkowo była traktowana jako problem drugorzędny (stanowi konsekwencję łagodzenia recesji poprzez optymalizację dopływu pieniądza do gospodarki) stała się oczkiem w głowach prezesów banków centralnych. Nic dziwnego; dla wielkich posiadaczy kapitałów papierowych (pieniędzy, akcji, obligacji itp.) inflacja to katastrofa. Chroniąc papierowych kapitalistów przed taką katastrofą, Balcerowicz doprowadził w Polsce do załamania gospodarczego. 
Dobrze byłoby, aby u nas drobni ciułacze zrozumieli, że inflacja to nie ich problem (oprocentowanie lokat to niewielki dodatek do dochodów z pracy zaś gra na giełdzie lub forexie to dla „leszczy” z reguły strata w portfelu), a kredytobiorcy, aby zdali sobie sprawę, że dla nich inflacja to czysty zysk. Jedni i drudzy powinni zauważyć, że inflacja powoduje panikę wśród najbogatszych; uciekają z rynku finansowego i inwestują w realną gospodarkę, co ożywia sektory produkcji i usług a w konsekwencji daje miejsca pracy. Ale ludzie mogli tego nie zauważyć, bo wierzyli Balcerowiczowi, który przez długie lata zapewniał, że walczy z inflacją w interesie obywateli. I chyba nadal wierzą. Jak bowiem wytłumaczyć, że PO, która kontynuuje neoliberalną politykę gospodarczą Leszka Balcerowicza – bardzo dobrą dla 4 proc. Obywateli – ma poparcie 40 proc. Obywateli.
 
Rozumiesz Jacku?
 
Min. Rostowski z ekonomisty przeobraził się w polityka pełną gębą i jest lokomotywą rządu Tuska. Chyba nie bez kozery powiedział Balcerowiczowi „nie rozumiesz”. Wygląda na to, że w salonach koneserów hawańskich cygar podjęto decyzję w sprawie Leszka B.: Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść. Teraz Rostowski gra pierwsze skrzypce; sprawia wrażenie, że rozumie dużo więcej niż jego były szef i dowodzi, że jego obecny szef rozumie wszystko. Ale to kiepskie żarty, w sytuacji gdy rząd robi w kraju bałagan (drogi, koleje, opieka lekarska, edukacja). Skoro min. Rostowski rozumie tak dużo, to dlaczego nic nie mówi o dwóch najważniejszych kołach ratunkowych naszej gospodarki.
Nieco lepsza sytuacja Polski niż wielu innych państw europejskich to po pierwsze wynik licznych powiązań gospodarczych naszego kraju z Niemcami, które od paru lat są lokomotywą UE. Dzięki temu mamy wysoki eksport i czynne fabryki (polska siła robocza jest dużo tańsza od niemieckiej). Drugi z kolei czynnik ratujący nas przed recesją to transfery od emigrantów zarobkowych. Do rodzin w kraju trafia rocznie około 9 mld euro. To większe pieniądze niż te, które napływają do nas z UE. To one dają popyt wewnętrzny, który decyduje o sytuacji na krajowym rynku towarów i usług.
Jeśli politycy PO o tych sprawach milczą, to ich najważniejsze pomysły na dalsze rządzenie krajem łatwo zgadnąć: modlić się, aby u sąsiadów nie było kryzysu i wysyłać więcej rodaków do pracy za granicą. Ale tyle to wszyscy potrafią.
 
Jan K. Kruk

Za: Tygodnik Solidarnosc | http://tysol.salon24.pl/338511,kruk-nie-rozumiesz-leszku | Kruk: Nie rozumiesz Leszku

Skip to content