Wyborcze spekulacje – Antoni Dudek

Aktualizacja: 2011-08-27 12:50 pm

Wchodzimy na ostatnią prostą przed najważniejszymi z wyborów w polskim systemie politycznym czyli elekcją posłów i senatorów. Sondaże są jednoznaczne i zgodnie zapowiadają zwycięstwo PO nad PiS. Wprawdzie różnica między nimi oscyluje wokół 10 proc., co – zważywszy na tradycyjne sondażowe przewartościowanie partii Tuska i niedoszacowanie ugrupowania Kaczyńskiego – może jeszcze doprowadzić do niespodzianki i niewielkiej przewagi PiS nad PO. Szczególnie jeśli  frekwencja będzie rekordowo niska (osobiście stawiam na maksimum 40 proc.), a w przedwyborczym miesiącu spod dywanu niespodziewanie wydostanie się któryś z pracowicie zamiecionych tam problemów i afer. Tyle tylko, że PiS aby rzeczywiście przejąć władzę musiałby uzyskać ponad połowę mandatów w Sejmie, a by cokolwiek realnie zmienić nawet 3/5 (tyle trzeba do skutecznego przełamania nieuchronnych wet prezydenta Komorowskiego). To zaś z dzisiejszej perspektywy wydaje się niewyobrażalne. Chyba, że ktoś wierzy taki byt jak koalicja PiS-SLD, która – niezależnie od kontaktów polityków obu ugrupowań – wydaje mi się głównie straszakiem lansowanym przez liberalne media by zmobilizować rozleniwionych sondażową supremacją swej partii zwolenników PO.

Ponieważ samodzielne rządy PO wydają się równie mało prawdopodobne, czeka nas najpewniej kontynuacja w postaci koalicji PO-PSL, ewentualnie uzupełnionej – w przypadku niespodziewanie słabego wyniku – o spragniony powrotu do władzy SLD. Znacznie ciekawsze jest pytanie, czy taka koalicja i utworzony przez nią rząd przetrwa do 2015 r.? Osobiście wątpię. Nagromadziło się zbyt wiele nierozwiązanych problemów zarówno wewnątrz Polski (od zapaści systemu energetycznego poczynając), jak i  poza jej granicami (kryzys finansowy), by dało się nadal równie spokojnie odcinać kupony od naszego członkostwa w UE, co uskuteczniały kolejne rządy od 2004 r.

Tegoroczne wybory to także początek wielkiego eksperymentu związanego z nowym systemem wyborczym do Senatu. Dla wszystkich zwolenników jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW), do których się zaliczam, nadchodzi czas próby. Czy niezależni od liderów głównych partii politycznych kandydaci odegrają w nich jakąś rolę? Czy sprawdzą się w roli senatorów? Zważywszy na podtrzymywaną przez PO i PiS, korzystną dla obu ugrupowań atmosferę wojny polsko-polskiej, wydaje się to bardzo trudne. Ale nie niemożliwe. Na pewno warto było spróbować i dobrze, że Trybunał Konstytucyjny nie zablokował wprowadzenia JOW w wyborach do izby wyższej. Demokracja jeśli ma przetrwać musi się zmieniać. Metodą prób i błędów, bo innej nie wymyślono.

Antoni Dudek

Antoni Dudek – Politolog i historyk, prof. dr hab., wykładowca UJ i członek Rady IPN

Antoni Dudek

Tags:

Drukuj Drukuj

 

ZASADY PRZEDRUKU Z SERWISU INFORMACYJNEGO BIBUŁY:
Przedruki dozwolone, pod warunkiem podania źródła (np. "bibula.com" lub "Serwis Informacyjny BIBUŁA"), i/lub pełnego adresu internetowego: http://www.bibula.com/?p=42680 oraz niedokonywania jakichkolwiek skrótów lub zmian w tekstach i obrazach.


Przedruk materiałów zastrzeżonych przez Autora tekstu źródłowego bądź strony źródłowej, dozwolony jedynie po uzyskaniu stosownej zgody Autora.


Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na łamach BIBUŁY są własnością autorów i niekoniecznie muszą odpowiadać opiniom wyrażanym przez Redakcję pisma BIBUŁY oraz Serwis Informacyjny BIBUŁY.


UWAGI, KOMENTARZE:

Wszelkie uwagi odnośnie tekstów, które publikowane były pierwotnie w innych mediach, prosimy kierować pod adresem redakcji źródłowej.
Uwagi do Redakcji BIBUŁY prosimy kierować korzystając z formularza [tutaj]