Dobry fart dla wrażliwców – Stanisław Michalkiewicz

Jeszcze z wieku XIX przywlokła się do czasów współczesnych opinia, że artyści nie mają ani drygu, ani tropizmu do pieniędzy. Tymczasem – nic podobnego! Może określenie „artyści” jest tu przesadne, bo w gruncie rzeczy chodzi o pracowników przemysłu rozrywkowego. Przymierający głodem i pogardzający filistrami i „mydlarzami” artysta, to już tylko wspomnienie. Współcześni pracownicy przemysłu rozrywkowego świetnie się orientują, z której strony posmarowany jest chlebuś i odpowiednio dostosowują do tego swoje produkcje. Kiedy tylko z początkiem bieżącego roku Izrael wespół z Agencją Żydowską uruchomił program „odzyskiwania mienia żydowskiego w Europie Środkowej”, Władysław Pasikowski poczuł kategoryczny imperatyw rozdrapywania sumienia mniej wartościowego narodu tubylczego, żeby mu aby nie zarosło ono błoną podłości i właśnie rozpoczął zdjęcia do filmu „Pokłosie” którego akcja osnuta jest na opowieści o wymordowaniu Żydów przez ich polskich sąsiadów.

Niezależnie od intencji autora, film wychodzi naprzeciw zarówno niemieckiej, jak i żydowskiej polityce historycznej. Niemiecka polityka historyczna zmierza do stopniowego przerzucania odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej na winowajcę zastępczego, na którego, ze względu na położenie geograficzne, wytypowana została Polska. Taki winowajca zastępczy całkowicie odpowiada celom żydowskiej polityki historycznej, gdyż w przeciwnym razie, w przypadku prostego zdjęcia odpowiedzialności z Niemiec, świat mógłby sobie pomyśleć, iż ofiary tych zbrodni zmarły śmiercią naturalną, co pozbawiałoby Izrael i organizacje przemysłu holokaustu niezwykle korzystnego statusu ofiary.

Dlatego właśnie na przestrzeni ostatnich 20 lat mamy do czynienia z eskalacją oskarżeń pod adresem mniej wartościowego narodu tubylczego; od oskarżenia o „bierność” w obliczu holokaustu, poprzez „współudział” w roku 2000, aż do „sprawstwa” 10 lipca roku bieżącego. W tej sytuacji pojawienie się polskiego kolaboranta tych historycznych polityk zostanie zauważone i odpowiednio wynagrodzone – bo kogóż nagradzać w tych zepsutych czasach, jeśli nie wrażliwców sumienia – co oczywiście zachęci licznych naśladowców – również tych mniej utalentowanych od Władysława Pasikowskiego. W słusznej sprawie liczy się jednak nie tylko talent, ale i intencje, więc przed tubylczą kinematografią otwiera się niepowtarzalna szansa promocji.

Stanisław Michalkiewicz

Komentarz    serwis „Pod Lupą” (www.podlupa.pl)    22 sierpnia 2011

Za: michalkiewicz.pl | http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2169

Skip to content